Muszę, bo się uduszę! Wreszcie i ja mam Liv! I w dodatku zielonooką :) Micha mi się śmieje.
Dziś rano M zawiózł mnie na giełdę. Wdzięczna jestem bardzo, bo pojechał mimo silnego bólu w kolanie.
I wygrzebałam w kartonie ją!
Dodatkowym łupem były gumowe ubranka od Polly, spodnie i para butów oraz trzy pojedyncze. Szkoda, że nie było do nich pary, bo szpileczka i kozaczek piękne.
Lalkę szybko ogarnęłam i przebrałam, bo była w za ciasnych ciuszkach.
Liv od Spin Master - Katie. Następna lalka z chciej listy odhaczona ;)



