Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mei Lin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mei Lin. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 listopada 2017

PERŁY ORIENTU




      No, może perełki.
      Dziś dzień Lalki orientalnej.


      Zawsze pragnęłam mieć prawdziwą lalkę przedstawiającą wschodnią (Indie, Indonezja, Cejlon czy Bali) boginię lub tancerkę. 


      Ze zgrozą patrzyłam na programy dokumentalne, gdzie na koniec religijnych uroczystości, przepiękne lalki wykonane z papier mache były wrzucane do rzeki. 



      Moją niewielką grupkę lalek orientalnych zdominowały Chinki.
Pozwolę sobie przypomnieć piękne damy 

                                                Panią Liu


                                            
                                                Mei Lin


                                               Ci’an


                                         A także Miao


                                                     i  Lin


           Lin nie jest produktem dla turystów, ale zwykłą laleczką do zabawy dla chińskich dziewczynek i dlatego dla mnie jest taka cenna.

środa, 23 października 2013

CESARSKA KONKUBINA



         Kolejka do bloga robi się co raz większa, a tu znowu pojawia się niezwykły gość.
Gościowi, zwłaszcza tak pięknemu i egzotycznemu trzeba ustąpić miejsca. Dlatego pozwólcie, że przedstawię Wam pannę Mei Lin.
        

         Mei Lin miała zostać pierwszą cesarską konkubiną. Miała, bo w Zakazanym Mieście wydarzyło się nieszczęście. Kandydatka na konkubinę była tak piękna, że cesarzowa wpadła w furię zazdrości. Przechodząc korytarzem uderzyła Mei Lin wachlarzem w twarz i rozcięła jej prawą powiekę. Biedna Mei Lin została oszpecona na zawsze. 


W pośpiechu opuściła pałac i Chiny, i przybyła do dalekiej Polski wraz z niemałą grupą swoich rodaków wierzących, że tu można robić doskonałe interesy.
         Lalka mierzy od podstawki do czubka fryzury 30 cm. Jednak do mnie trafiła bez podstawki (oczywiście z SH). 


         Korpus wykonany jest ze ... styropianu!. Nóg nie posiada. Rączki z drutu zakończone plastikowymi dłońmi. Główka z gipsu, pięknie wymodelowana.
Kunsztownie ufryzowana peruka ozdobiona licznymi „klejnotami”. Oczy „prawdziwe” chyba akrylowe. Bardzo delikatna malatura. Jak wspomniałam miała uszkodzoną powiekę, biały ślad zatuszowałam farbą akrylową, ale chirurg plastyczny ze mnie żaden.
 


         Mei Lin ubrana jest przepięknie, ale ubranko jest klejone na lalce. Ma niebieską bluzeczkę ze stójką ozdobioną klejnotami, ciemnoróżową plisowana spódnicę z kwiatowym pasem. Na wierzchu kimono czerwone, wzorzyste, przetykane złotą nitką.  wykończone żółtą lamówką. Brokatowy pas. W ręku trzyma wachlarz . 

          Lalka dostała nową podstawkę i dwa brakujące klejnoty zastąpiliśmy innymi. Mimo uszkodzonej powieki wygląda pięknie. Myślę, że pan Buntaro powinien docenić jej urodę.