Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Simba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Simba. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 czerwca 2022

NIE DLA MNIE

           Chcę się Wam pochwalić łupem z giełdy w Pruszczu. Większość łupu niestety nie dla mnie. Bo barbiochy jak zwykle trafiają do Metki. No chyba, że już którąś ma. Tym razem za całe 10 PLN, kupiłam pięć lalek. , oczywiście w stanie nieświeżym ;)


             Za to odziane, a nawet obute, nie zawsze we własne stroje. Włosy jak widzicie skołtunione, a u trzeciej panny klejglut taki, że musiałam użyć rozpuszczalnika benzynowego.


                Dzięki niezawodnym znawczyniom z fb grupy i własnej dociekliwości (paczaj internet) udało mi się zidentyfikować panny. Ale najpierw oprałam, umyłam i spróbowałam odziać.     Wyszła wcale ładna gromadka.


             A nawet jedna Barbie i Kelly miały swoje suknie.


             Pierwsza panna to Barbie Różowa Księżniczka.


            Druga Barbie Glitter Hair (buty nie są oryginalne)


                               Trzecia Kopciuszek Disney - Simba


              Czwarta to Barbie Pielęgniarka, trochę jej zmieniłam fryzurę, to ona miała ten niesamowity klejglut. 


                       I na koniec Kelly - Island Princess, ma swoją sukienkę i buty. Brak korony i czego najbardziej żałuję słonia.


                  Z całej piątki, dla mnie pewnie będzie Kelly. Przywabię ją takim słoniem.



 

środa, 14 sierpnia 2019

LALKOBRANIE

             Mój M chciał mi zrobić przyjemność i zabrał mnie go Pruszcza na giełdę. Mimo Jarmarku Dominikańskiego wielu handlarzy woli jednak giełdę, chyba ze względu na opłaty. I choć sprzedawców było sporo, to przeszłam prawie całą giełdę i nic. Najgorsze było to, że zaraz na wstępie, przy płaceniu za parking dziabnęła mnie osa i dłoń spuchła i bolała. Już rozczarowana miałam wracać, kiedy zobaczyłam torbę, a na jej wierzchu ręce i nogi. Właściciela torby nie było. Już się spakował i gdzieś poszedł.  Jednak postanowiłam cierpliwie poczekać. Opłaciło się. 




         Najpierw zapytałam o cenę nadmieniając, że lalki strasznie brudne. Pan już spakowany rzucił, że 5 zł. Wybrałam 5 sztuk, wtedy on, że resztę mogę wziąć po  2 zł. W końcu zapłaciłam 35 za całość to znaczy 14 sztuk.





        Brud był straszliwy, ale lalki były w większości w oryginalnych ciuchach , a nawet 5 miało buty + 2 po jednym.


            Towarzystwo składało się z 2 My Scene + 1 My Style. Tu gołe, ale stroje mają kompletne z butami. Środkowa ma nawet całą biżuterię : kolczyki, wisiorek serduszko i ... zegarek!




          Czterech Barbie. W tym Feeling Fun, Hawaii Teresa , Picure Pockets i jedna niestety kompletny trupek nie do odratowania.


          Dwóch facetów jeden od Simby, niestety nie ustaliłam imienia, i Chris od Lego Scala.



            
           Do tego 2 stare Stefki, Sandy, Barterka i niezidentyfikowany klonik z fajnym warkoczem.
Barter

            Oto sterta ciuchów do wyprania, brudnych i cuchnących, ale w większości markowych.



                               A tu już schnie pranie.




                                  Po Spa prezentowały się tak 

  
         Sześć panien pojedzie do Metki. To 2 My Scene,  1 My Style, Tereska i dwie Baśki. Wszystkie mają oryginalne ubranka, a trzy pierwsze nawet buty. Cieszy mnie bardzo kompletny strój i buty My Style , bo to rzadkość. 


            U mnie zostają faceci, Stefki i kloniki, w tym Sandy i lalka od Barter. Niewiele można znaleźć o lalkach tej firmy. Właściwie to najwięcej o Dyna Girls i Dyna Men.  Moja ma tylko strój kąpielowy i miała jeden but, But podobny do bucików Pamelek, tylko większy. Może ktoś wie coś więcej o mojej lalce?





           Druga ciekawa lalka to podobno Sandy. Niestety też nic o niej nie wiem. Ubranko dostała nowe, choć później się zorientowałam, że posiadam w zasobach jej oryginalną bluzeczkę. Też bym prosiła o jakieś wiadomości.


               Ponieważ lalki były ubrane warstwowo, po odszczurzeniu i opraniu, ciuszków nawet zostało. Najbardziej zaciekawił mnie ciuch w który był ubrany facet Simba. Czy to mógł być naprawdę jego strój?




           Dostał sportowe spodenki, bo w tym czymś wyglądał głupio. A jednak strój musi pochodzić z lat 70tych, bo jest z dederonu.
Zaczęło się niezbyt przyjemnie, skończyło niezłym lalkobraniem. A na osłodę kupiła sobie jeszcze 6 paczek moreli w czekoladzie, które uwielbiam. :)

środa, 27 marca 2019

UROKI SCHWARZWALDU




             Często coś planuję i wychodzi zupełnie co innego. Dlatego tak nie lubię planować. Zwykle mówię, będzie , co ma być. Na przykład cały tydzień ładna pogoda, M mówi - "To cię na giełdę zabiorę." Ja się cieszę, a tu w niedzielę od rana wieje, leje, zimno, że psa by z domu nie wygnał.  Też tak macie?
          Tym razem miała być mała przerwa w projekcie, na pokazanie lal, które czekają na pokazanie.  Bo jak posucha, to posucha, ale jak urodzaj ( broń Boże się nie skarżę) to co rusz coś wpada. Zwykle niespodziewanie. Znów zostałam "wyzwana", na zrobienie stroju dla Holenderki.  A tu jak na złość nie mogłam znaleźć dodatków. Szukając w przepastnych walizach z ubrankami natrafiłam na to.


          Resztki stroju od jakiejś niemieckiej "pamiątki skądś tam".
         Cały strój wykonany był z filcu oprócz rękawków i fartuszka. Miał naszyte piękne lamówki. Postanowiłam je wykorzystać. I tak powstał strój niemiecki. Jak niemiecki, to kto go będzie prezentował - oczywiście Steffi Love. 


Poszperałam  w necie i okazało się, że strój pochodzi ze Szwarcwaldu i potrzebny jest do niego kapelusz zwany bullehut.


       Wykonałam go z filcu, czarnej wstążeczki i gotowych , puchatych kuleczek.


         Stefce strój się ogromnie podoba, no i wreszcie przestała być postacią trzecioplanową, w gronie moich kuzynek Barbie.


         A dla Holenderki nadal poszukuję lamówek , oni tam używają takich z wiatrakami, ale mogłyby być inne białe z niebieskim wzorem, no i oczywiście ważna jest szerokość, najlepiej 0,5 cm do 1 cm góra.  Obleciałam wszystkie pasmanterie w mieście, wszystkie lumpki i nic. Jak nie znajdę to pokażę w kolejności dwie laluszki staruszki radziecką i naszą kioskówkę, nową Bratz. I pewnie rozpocznę strój ludowy amerykański (USA), czyli cowboya  z Dzikiego Zachodu, hi, hi.
     Na zakończenie wszystkie panny projektowe razem. 

 

sobota, 4 listopada 2017

KRÓLEWNA ELZA I CZTERECH KRASNOLUDKÓW.




      W ubiegłym roku pokazałam Wam większość moich bajkowych postaci. Na tegoroczne obchody Światowego Dnia Postaci z Bajek



       do sesji zaprosiłam mieszkające u mnie krasnoludki. Trzej przybyli do mnie od Królewny Śnieżki: Gburek, Gapcio i Nieśmiałek, a firmowani są przez wytwórnie Disney i Simba.



      Czwarty to bliżej nieznany z imienia  krasnoludek, za to nasz, rodzimy. Wykonany jest z celuloidu i pamiętam takie laleczki z kiosków Ruchu. 



      W poprzednim roku zaprezentowałam, między innymi, księżniczkę Annę z Krainy Lodu. Po roku dołączyła do niej Elza. Elza jest z wytwórni „krzak” , ale całkiem ładnie zrobiona. Włosy tylko zbyt rzadko rootowane.



     Przybyła niestety goła i bosa i z wdzięczności a przyjęła pierwsze lepsze ubranko, które na nią pasowało. Niestety z obuwiem krucho, a pasowałyby pewnie butki od Kelly. 



      Elza jest mniejsza od Anny. Ale ślepka ma równie ładne.

      Całe to baśniowe towarzystwo jest na szczęście niewielkich rozmiarów i nie zajmuje dużo miejsca. :)

niedziela, 22 października 2017

FROM STEFFI WITH LOVE




      I żeby od razu było jasne. Nie zbieram lalek Barbie i im podobnych.
      To, że mam ich 26 wynika z zawirowań historii, miłości do vintydżów i tego, że Metka już takie miała.
      Żal mi czasem nie przygarnąć jakiejś starej lalki, wszystko jedno do jakiego gatunku należy. Po za tym profil mojej kolekcji jest taki, że po jednej z każdego gatunku mogę mieć.
      Jasmina długo leżała w szufladzie, bo przybyła do nas bez nogi. Wreszcie po trzech chyba latach znalazło się dla niej ciałko, od Myscene. 
 
Po prawej Metki po lewej moja
Okazało się, że Metka taką ma, Ashoka taką ma. Jasmina otrzymała ciałko, a mnie została niechciana głowa. Może ktoś zechce przygarnąć?
Ma brokat na powiekach

      Natomiast Steffi Love ze starym moldem chciałam mieć od dłuższego czasu. Nowych w SH zatrzęsienie, starych jak na lekarstwo. Polowałam chyba z pół roku i wreszcie w czwartek znalazłam. Ciałko TNT i głowa na kulce.  Całe 6,45 mnie kosztowała. Trochę szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia.   Zwłaszcza tego kołtuna na głowie. I jakaż była moja radość, gdy włosy zmieniły kolor (choć nadal można je nazwać brudny blond) i dały się rozczesać, a Stefcia odzyskała grzywkę. 


Włosy, jak to u Stefek, nie najlepszej jakości i w jakieś 1/3 są spuszone, ale i tak wyglądają lepiej niż się spodziewałam.


      Lalka sygnowana na główce -  Simba Toys - Steffi Love, a na plecach Made in China. Ciałko w całkiem ładnym stanie, troszkę rozlatane, ale gumki pomogły. Ubrana była w spodnie w kratkę, które jej zostawiłam i bluzko-śliniaczek podarty więc wyrzuciłam, bo nawet na pewno nie był oryginalny. Dostała czerwona bluzeczkę i sweterek od Ewy, oraz fioletowe buty, bo niebieskich nie mam.


       Obiecałam sobie, że więcej Barbie i Stefek nie będzie ( no chyba, że się trafi ta Indianka, albo AA), ale Fleur i jeszcze jedną Petrę od Plasty, ale tę późniejszą, przygarnę. No i oczywiście Joannę. I... Tak, tak, zdaję sobie z tego sprawę, że najważniejsza jest zasada:
                                  Nigdy nie mów nigdy!


sobota, 5 sierpnia 2017

ŚNIEŻNOBIAŁY UŚMIECH



      Co można kupić na targowisku za 5 zł ? Czy warto kupować kota w worku? I co ma do tego śnieżnobiały uśmiech?


      Zwykle wyprzedażą ciuszków i zabawek po latoroślach zajmują się mamy, ja trafiłam na tatę. W pudełku zauważyłam barbiowate nogi , wyciągnęłam i widzę na plecach napis Petra. Pytam o cenę, a pan na to, niech pani bierze całe pudełko za 5 złotych. Biorę, a pan dorzuca jeszcze niebieski worek wypełniony jakimiś drobiazgami, niech pani weźmie wszystko. Płacę i widzę jeszcze obok monsterkę, kompletną. 



       Pytam o cenę, bo choć lalka cała umazana zawsze to MH, i jak już raz usłyszałam, od jednego sprzedawcy, kosztowała ponad stówkę. Tym razem odpowiedź brzmi, 2 złote. I tak oto za 7 złociszów stałam się właścicielką tego oto worka,


       wzbogaconego o Lagoonę, całą umazaną pastelami i plasteliną.



     
        Po wysypaniu zawartość przedstawiała się tak:


      A po segregacji okazało się, że było w nim 4 duże lalki i trzy małe w różnych stanach. 



      Trochę koralików, klocków, miniaturowych zabawek w tym Dora, Hello Kitty, Smurfy, zwierzątka.


I trochę śmieci.
      W śród lalek były 1 Barbie , 1 Petra , niestety obciachane włosy, 1 Stefka z bardzo ciekawym ciałkiem , rączki i nóżki mają w środku druty i można kończyny dowolnie pozować.



                                         Oraz ON.



      Właściciel śnieżnobiałego uśmiechu. Bardzo ładna główka osadzona na wydmuszce i w dodatku bez jednej nogi. A to dlatego, że wydmuszkowate ciałko jest pęknięte w „pewnym” miejscu i noga wyleciała. :(
Facet mnie zaintrygował. Może ktoś wie, co to za jeden. Nie ma żadnych sygnatur.