Styczniowy mróz sprawił, że moje lalki cieplej się poubierały. Sorine choć Skandynawka, także ubrała płaszczyk, czapkę i ciepłe pończochy, ale nie miała bidulka butów.
Smętnie spoglądała na koleżanki baraszkujące na śniegu. Zaczęłam więc grzebać w przydasiach, z czego by te butki zrobić i znalazłam. Podeszwy od butów chodzącej chińskiej lalki, którą dostałam na części. Plastikowe wytłoczki, na które były nałożone niemowlęce skarpetko - buciki. Kawałki sztucznego zamszu. I wyszło coś takiego.
Teraz Sorine ma nowe butki zimowe. I luty może sobie przyjść.
Jeszcze butki w zbliżeniu.
Buty to coś, czego najbardziej nie lubię robić.
Za to lubię robić ciuszki z rękawiczek. Prezentuję sukienkę dla Diany. To sukienka dla lalek z łatwo zdejmowaną głową, bo głowa przez otwór na szyję nie przejdzie.


















