Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OOAK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OOAK. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 października 2021

NOWY ŚLAD CZARNYCH STÓP

             Pewnie większość starszych roczników czytała książkę S.Szmaglewskiej "Czarne Stopy", bo to była lektura szkolna. Przyznam, że niewiele już pamiętam, ale pamiętam, że drużynowy nazywał się Andrzej Wróbel.  To i mojego druha Andrzejem nazwałam. Pamiętacie druhnę Alicję i zucha Bartka?

               Teraz dołączył do nich drużynowy Andrzej. 


            Druh Andrzej, tak jak poprzednie postacie jest OOAK na bazie lalki Gromady, i wzorowany na takimże.

zdj. z Internetu

       Rogatywkę robiłam pierwszy raz i bez żadnego wykroju, wyszła jak wyszła, ciut za mała. Nie wiem czy pokuszę się o zrobienie drugiej.

       Bazą dla harcerza stała się lalka Kurp (czerwony kubraczek), która mi się zdublowała. A ponieważ ubranko włożone do wody zupełnie się rozpadło postanowiłam, że Kurp zostanie drużynowym. 

          Tym razem poszło szybciej, bo podarta kurteczka posłużyła do zrobienia wykroju z jednego kawałka materiału. Spodnie długie, z kawałka spódnicy z obszytym dołem jeszcze szybciej.
 Najgorzej było zrobić rogatywkę i tu się namęczyłam.


            Drużynowy ma przyboczną i jednego zucha, ale ciesze się z nich ogromnie. Cała Gromada pozdrawia Czuj, czuj! Czuwaj!


            Jeśli trafi do mnie następna lala z Gromady na przeróbki, zrobię pielęgniarkę :)

zdj. z Internetu.

 

wtorek, 9 kwietnia 2019

PO TURECKU

         Turcja, to chyba jedyny muzułmański kraj, który darzymy szczerym sentymentem. Pomimo zawiłych kontaktów historycznych na przestrzeni dziejów, nigdy nie zapomnimy Turkom owego czekania na posła z Lechistanu, w czasach, gdy Polski nie było na mapach.


        Pannę o wdzięcznym imieniu Nihal ( Wiotka jak gałązka), prezentuję we wnętrzach pałacu Topkapi w Stambule. Znanego miłośniczkom serialu "Wspaniałe stulecie".


           Uszyłam strój według takiego  wzoru, bo wydał mi się kwintesencją stroju ludowego tego kraju. Oczywiście, jak wszędzie i w Turcji, każdy region ma inny strój.

 
          Niestety modelką jest blond Barbie, bo nie miałam odpowiedniej ciemnowłosej. Jednak zważywszy, że w haremach były kobiety z różnych stron świata, to Turczynka blondynka może się zdarzyć ;)


          W stroju kobiet wschodu dużą rolę odgrywa biżuteria wykonana ze złotych monet.  Ja zastąpiłam je cekinami i bardzo słusznie, bo Zecchino d'Oro oznacza złoty pieniążek. Złote cekiny były walutą Wenecji.


         Strój Nihal składa się z bluzki z szerokimi rękawami i spodni zwanych szarawarami oraz wierzchniego kaftana bogato haftowanego złotą nicią. Czerwonych butów, czapeczki wyszywanej cekinami, hiyabu i  potrójnego naszyjnika z cekinów.


    Cała ósemka moich projektowych panien + Nigeryjka Metki. Nihal jeszcze bez kaftana. 


            A teraz nastąpi przerwa w projekcie, bo mam sporo pracy przed świętami.  Za to będą się ukazywać panny, z innej beczki, których zdjęcia czekają na pokazanie.

 

czwartek, 4 kwietnia 2019

POCZTÓWKA Z TULIPANAMI

         Z czym się Wam kojarzy Holandia? Proszę napiszcie w komentarzu pierwsze skojarzenie. 


       Taka mała podpowiedź. Przynajmniej trzy rzeczy znalazły się na tym kolażu . Dla mnie jeszcze z malarstwem. Czy Van Gogh malowała tulipany? 

Vincent van Gogh " Pole tulipanów"
          Serem Edam, SPA , fajansami z Delft  (na makatce wzory na kafelki z Delft)  i lalką Fleur.


           A, że Fleur nie posiadam musiała mi wystarczyć do ludowej stylizacji poczciwa Stefcia Love. Stefcia zmieniła przy tym imię na Femme. To najbardziej oryginalne, występujące tylko w Holandii imię żeńskie, zdrabniane na Femke. (Femka).


              Femka chwali się strojem z Volendam, najbardziej rozpoznawalnym strojem ludowym Holandii, a zwłaszcza uszatym , koronkowym czepkiem, uszytym z  serwetki.


         Strój składa się z pasiastej spódnicy (wybrałam pasy pomarańczowe, bo to ulubiony kolor Holendrów.


             Dwubarwnego fartuszka, dół czarny, góra w kwiaty, pasek z wiatrakami. Czarnej bluzeczki w karo wykończone lamówką w wiatraki oraz "napierśnika " 


skromny


bardziej wypasiony

       Do tego czerwone korale, taki białoniebieski pasek (szalik?) z frędzlami ( nie miałam z czego zrobić) i oczywiście saboty.





                            Nie mogło zabraknąć tulipana .

 
   Femka to już moja dziewiąta panna. Czy będzie więcej?
 

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

I CÓŻ, ŻE ZE SZWECJI ?

              Lubicie łamańce językowe? Taki właśnie przyszedł mi na myśl, w związku z nową panną projektową.


              Sam strój prosty w wykonaniu stał się moim utrapieniem. Postanowiłam nim obdarować grubcię, Rebeccę.


           I rozpoczął się koszmar. Pomijam, że zamiast lamówki musiałam, kombinować ze wstążką i kwiatkami.



         To szycie na Rebeccę sprawiło mi największy kłopot, ze względu na zgiętą rękę.  Postanowiłam sobie solennie, że wszystkie panny ze zgiętymi rękami odpadają, jako modelki u mnie. Bo pracy jest dwa razy tyle.


    
     Dla równowagi szybko popełniłam strój z Ghany, na pannę Metki. Daję tylko malutkie zdjęcie, bo Metka pokaże ją oczywiście na swoim blogu.





    Jeszcze zdjęcie Rebecci z sąsiadką - Astrid z Norwegii. 


          A zupełnie na koniec, zdjęcie mojej wnuczki Amelki wraz z zespołem Kociewskie Gzuby. Rodzice mi łba nie urwą, bo nie zaznaczam która, a zdjęcie ze strony Ogniska.






 

środa, 27 marca 2019

UROKI SCHWARZWALDU




             Często coś planuję i wychodzi zupełnie co innego. Dlatego tak nie lubię planować. Zwykle mówię, będzie , co ma być. Na przykład cały tydzień ładna pogoda, M mówi - "To cię na giełdę zabiorę." Ja się cieszę, a tu w niedzielę od rana wieje, leje, zimno, że psa by z domu nie wygnał.  Też tak macie?
          Tym razem miała być mała przerwa w projekcie, na pokazanie lal, które czekają na pokazanie.  Bo jak posucha, to posucha, ale jak urodzaj ( broń Boże się nie skarżę) to co rusz coś wpada. Zwykle niespodziewanie. Znów zostałam "wyzwana", na zrobienie stroju dla Holenderki.  A tu jak na złość nie mogłam znaleźć dodatków. Szukając w przepastnych walizach z ubrankami natrafiłam na to.


          Resztki stroju od jakiejś niemieckiej "pamiątki skądś tam".
         Cały strój wykonany był z filcu oprócz rękawków i fartuszka. Miał naszyte piękne lamówki. Postanowiłam je wykorzystać. I tak powstał strój niemiecki. Jak niemiecki, to kto go będzie prezentował - oczywiście Steffi Love. 


Poszperałam  w necie i okazało się, że strój pochodzi ze Szwarcwaldu i potrzebny jest do niego kapelusz zwany bullehut.


       Wykonałam go z filcu, czarnej wstążeczki i gotowych , puchatych kuleczek.


         Stefce strój się ogromnie podoba, no i wreszcie przestała być postacią trzecioplanową, w gronie moich kuzynek Barbie.


         A dla Holenderki nadal poszukuję lamówek , oni tam używają takich z wiatrakami, ale mogłyby być inne białe z niebieskim wzorem, no i oczywiście ważna jest szerokość, najlepiej 0,5 cm do 1 cm góra.  Obleciałam wszystkie pasmanterie w mieście, wszystkie lumpki i nic. Jak nie znajdę to pokażę w kolejności dwie laluszki staruszki radziecką i naszą kioskówkę, nową Bratz. I pewnie rozpocznę strój ludowy amerykański (USA), czyli cowboya  z Dzikiego Zachodu, hi, hi.
     Na zakończenie wszystkie panny projektowe razem. 

 

sobota, 23 marca 2019

FIORDY JADŁY MI Z RĘKI





            Skąd taki tytuł? Z podwójnego dowcipu. "Jaś chwalił się wakacjami spędzonymi w Norwegii. Na to kolega pyta. A fiordy widziałeś? Na to Jaś - Fiordy jadły mi z ręki. " Gdzie podwójny dowcip, ano w tym, że nie wszyscy wiedzą, że fiordy to także rasa koni. Takich, jak źrebaczek na zdjęciu.





            A teraz poznajcie Astrid. Astrid nie chciała być Kopciuszkiem, nie miała też ochoty być królewną i tak dzięki swojej urodzie , stała się dziewczyną z Norwegii ubraną w ludowy strój zwany  bunad.  

 
          To był, jak dotąd, najtrudniejszy projekt. Oczywiście ze względu na dodatki. Takie jak np. biżuteria i taśmy pasmanteryjne. Wzorowałam się na dwóch strojach norweskich.



          Astrid bardzo podoba się nowy strój i to, że dołączyła do grona koleżanek.



          Ponieważ nie mamy fiordów, postanowiła zadowolić się sesją w ogródku. Pogoda była cudna, całe 16 stopni.

 
             Na ostatnim zdjęciu widać czarne buty ze srebrnymi klamrami, nieodłączny element stroju.
 

niedziela, 17 marca 2019

KORZENIE


              Pamiętacie Lucy? Wygląda jakoś inaczej?


        A wszystko zaczęło się od bliźniaków. (Sorry, bez podtekstów.) Kuzynka Lucy, Lucky urodziła jakiś czas temu bliźnięta i Lucy pojechała ją odwiedzić.



         Lucky zapytała ją czy potrafiłaby wymienić członków pięciu kolejnych pokoleń swojej najbliższej rodziny. No wiesz - powiedziała - pierwsze pokolenie to Ty, drugie rodzice, trzecie dziadkowie, czwarte pradziadkowie, piąte prapradziadkowie.
     Lucy ze wstydem przyznała, że najwyżej potrafi wymienić dziadków i babcie z imienia. Wtedy Lucky przyniosła stary album. - Dla mnie to ważne - powiedziała - teraz gdy mam własne dzieci, muszę im przekazać historię rodziny. W tym albumie od pokoleń zbierane są zdjęcia rodzinne. Są tu także Twoi i moi rodzice i oczywiście my obie też, a teraz włożę zdjęcie maluchów. - I dziewczyny zaczęły przeglądać album. Właśnie na poziomie piątego pokolenia znalazły taką kartę.







       Było tam zdjęcie prapradziadka i jego żony. Ona była w dziwnym stroju. - Czy wiesz coś o naszej praprababce? - zapytała Lucy. - Tak , miała na imię Maryna - Lucy zapytała - Marina? - Nie, Maryna, ona była z Polski. Była z gór, spotkali się we Wiedniu, wtedy nasze kraje należały do Cesarstwa Austro-węgierskiego.
        Odtąd Lucy stała się zapaloną poszukiwaczką rodzinnych korzeni. Założyła swój rodzinny album, a  uczynna Lucky zeskanowała jej wszystkie zdjęcia. Pojechała także do Polski, do Zakopanego skąd pochodziła jej przodkini. Z tej podróży przywiozła sobie nie tylko sporo wiadomości o Marynie, ale także góralski strój, żeby przypominał jej o praprababce.




       A jak u was ze znajomością genealogii? Może i ktoś z Was ma przodków pochodzących z innego kraju, a może zagranicznego męża ;) ?

     Lucy ma już prawie kompletny strój, brakuje nam porządnych korali i dużej chusty.



         Najtrudniej było zrobić kierpce i nie do końca jestem z nich zadowolona. Stroje robi się, o dziwo, szybko, ale materiały do ich stworzenia zebrać czasem ogromnie trudno.
Zamiast góralki miała być Norweżka, ale brakuje mi jeszcze kilku elementów do wykonania tego stroju.