Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rebecca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rebecca. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

I CÓŻ, ŻE ZE SZWECJI ?

              Lubicie łamańce językowe? Taki właśnie przyszedł mi na myśl, w związku z nową panną projektową.


              Sam strój prosty w wykonaniu stał się moim utrapieniem. Postanowiłam nim obdarować grubcię, Rebeccę.


           I rozpoczął się koszmar. Pomijam, że zamiast lamówki musiałam, kombinować ze wstążką i kwiatkami.



         To szycie na Rebeccę sprawiło mi największy kłopot, ze względu na zgiętą rękę.  Postanowiłam sobie solennie, że wszystkie panny ze zgiętymi rękami odpadają, jako modelki u mnie. Bo pracy jest dwa razy tyle.


    
     Dla równowagi szybko popełniłam strój z Ghany, na pannę Metki. Daję tylko malutkie zdjęcie, bo Metka pokaże ją oczywiście na swoim blogu.





    Jeszcze zdjęcie Rebecci z sąsiadką - Astrid z Norwegii. 


          A zupełnie na koniec, zdjęcie mojej wnuczki Amelki wraz z zespołem Kociewskie Gzuby. Rodzice mi łba nie urwą, bo nie zaznaczam która, a zdjęcie ze strony Ogniska.






 

piątek, 27 kwietnia 2018

WIOSNA W TULIPANACH

        


        A moje panny w nowych ciuszkach na ich tle. Wpadłam w istny szał szycia ze wspomnianej już książeczki Metki. Niektóre wykroje troszkę sobie pozmieniałam i z bluzeczki zrobiła się sukienka. A, że szyje się je błyskawicznie powstała cała kolekcja.
        Przymierzając się do przyszłych manewrów, uszyłam dla Kena letni mundur polowy, a ściślej biorąc spodnie i koszulkę bez rękawów. Pełen kamuflaż.



          Z bluzki w kwiatki powstały aż trzy kreacje. Bluzka dla Barbie, długa sukienka z bolerkiem dla Rebecci i krótka sukienka dla Reginy.



        Barbie Superstar dostała błękitną bluzeczkę z naszywką.


           A Jurata sukienkę w czerwono białe paseczki.


           Następne ciuszki w szyciu.

wtorek, 17 października 2017

O LECIE TRZEBA ZAPOMNIEĆ JUŻ ...




      Po pięknym poniedziałku, wtorek choć ciepły był mglisty. Taki prawdziwie jesienny, pełen złotych liści. I choć termometr wskazywał +18, to kurtka wcale nie przeszkadzała. Moje lalki też żegnają się z letnią garderobą. Oczywiście,  o ile w ogóle mają jakąś inną. Ale nad tym usilnie pracują kochane koleżanki. Niedawno dostałam całkiem nieoczekiwany prezent od Marzenki z Dłubanin lalkowych. Uszczęśliwiła troje moich rezydentów( nie mylić z medycznymi).
                        Kenyś dostał uroczy brązowy golf.


                               Tereska płaszczyk z kapturem.


         A Jurata śliczne zielone ponczo. Zważywszy na pogodę nad Bałtykiem, takie cieplutkie okrycie bardzo się przyda.


      Ponieważ obdarowani zaraz się przebrali, także inne lalki zaczęły się domagać cieplejszych strojów. Przytargałam wielkie pudło z ciuszkami i zaczęły się przebieranki. Doszło do gorszących scen, kiedy z wnętrza pudła ukazało się futerko. Każda chciała je mieć. 
                      Ostatecznie futerko dostała Hitomi, 


             a ja obiecałam uszyć szybko następne, dla Shani. 


                Także Rebecca znalazła futrzana kurteczkę.  


          Spieszę donieść, że przy szyciu futerek nie ucierpiało żadne zwierzątko (nawet znienawidzona przeze mnie nornica), bo moje panny preferują futra syntetyczne i bardzo kochają przyrodę.
Jedynie Barbie, powiedziała, że wierzy jeszcze w powrót słonecznych dni i zmieniła tylko sukienkę, na taką z długimi rękawami. 


                      Podziwiajcie też jej nowy kapelusz.


 Kapelusz pochodzi od Barbie „Day to night” z 85. Znalazłam na giełdzie trochę ciuszków i drobiazgów. W domu dopiero zauważyłam, że przez nieuwagę nie wzięłam walizeczki od tej Barbie. Gdybym skojarzyła, to może w kartonie było  więcej drobiazgów od tego modelu, a najbardziej prześladuje mnie myśl, że może w walizce były słynne biało różowe szpilki. Och żałuję bardzo, znów brak wiedzy został ukarany.
Z giełdy wrócił ze mną jeszcze ktoś, ale  o tym następnym razem.

czwartek, 9 marca 2017

DZIEŃ BARBIE


        Razem, z niemal całym światem, świętujemy urodziny najbardziej kultowej lalki -
                                                           BARBIE

       W USA jest to niemal święto narodowe National Barbie Day.


             Moja reprezentacja tych lalek jest więcej niż skromna. Liczy trzy panie oraz jednego Kena. (Maluchów nie liczę)


             Co jednak nie przeszkadza w świętowaniu. 
 
            Barbie od rana siedziała przed lustrem. Czym oczarować Kena? Swoje lata już mam, a wokół kręci się młodsza konkurencja.


          Ale Kenyś, odkąd pojawiła się Barbie, innych dziewcząt zupełnie nie zauważa. Dziś przyniósł jej całe naręcze kwiatów. A tu dziewczyny posadziły go samego w salonie i pewnie trzeba będzie poczekać , aż się wystroją.


            Nareszcie są , wszystkie trzy. Urocza Shani o zielonych oczach, pulchna Rebecca i ta ukochana Barbie. Ken , jak to dżentelmen, wręczył dziewczynom po kwiatku, a swoją wybrankę wprost nimi obsypał.


                  Potem zaprosił Barbie na kolację do popularnego hotelu i dalej już świętowali tylko we dwoje.


                                               100 lat Barbie!

niedziela, 11 września 2016

USIĄDŹ NA BRZEGU RZEKI I POCZEKAJ




 
Liza Marbella
         Ten wschodni przepis na cierpliwość się sprawdza.  Kiedy wybuchnął szał zapudełkowanych lalek Liza od Marbelli i ja chciałam mieć jedną. Ale nie byle jaką, tylko rudą. Niestety sprzedawca odpisał, że rudych już nie ma. Wtedy powiedziałam -  ruda, albo żadna! Potem Lizy wypłynęły w drugim obiegu, ktoś nieźle podbił cenę. Pierwotny sprzedawca wystawił Lizy po 5 zł za sztukę, na Allegro ruda pojawiła się po 59! Odpuściłam.
         Polskie lalki to mój priorytet, ale taką kasa za Lizę?  I usiadłam na brzegu rzeki. Oj, nasiedziałam się, ale było warto.
         Mam swoją Lizę , ruda jak trzeba, no i z tego co wyczytałam z pierwszej serii. Wyciągnęłam ją z pudła klonów i zdezelowanych barbioszek na targowisku. Od razu ją poznałam. Charakterystyczne trzy rzęsy i krzywe brwi. Goła, brudna, rozklekotana.  Zez pionowy. 
 
Każda część ciała w innym kolorze
Zezowate szczęście.
Za to włosy mięciutkie i lśniące mimo brudu. I niech sobie mówią, że brzydka, ja dostrzegam jej nieporadny urok, a powiedzenie, że nie szata itd. zupełnie się nie sprawdza. Ładna szata potrafi dużo zatuszować i ozdobić – lalkę przynajmniej. 
Strój codzienny
Czy ja nie jestem urocza?
Strój wieczorowy
Damą być...
Prawda, że ładnie wyglądam?

         Zaczęłam się zastanawiać, czy jak jeszcze trochę posiedzę, to i Joanny się doczekam?
         Metka ma już Agatę, to byłby chyba komplet naszych rodzimych klonów Baśki. Agata i Liza nie były sygnowane. Liza przynajmniej wiadomo, że pochodzi ze Spółdzielni Rzemieślniczej Marbella w Otwocku, a Joanna od Krawala ( w dodatku jako jedyna jest sygnowana).  A czy ktoś wie skąd pochodzi Agata? I czy te trzy panny naprawdę wyczerpują naszą rodzimą twórczość?
         Ponawiam też pytanie o lalkę z „jubileuszowego” posta, sygnowaną LAUREN i mniejszą czcionką TM. Lalka ma ciałko TNT i głowę na kulce, co by wskazywało na lata 70-80te.

Kto wie kim jestem?

         Na koniec Rebecca, która zbuntowała się i zażądała innej sukienki. I dostała. Na razie z zapasów, ale i tak w niej wygląda o wiele ładniej.

W tej sukience wcale nie wyglądam grubo.
Na letni spacer

wtorek, 7 czerwca 2016

ROZMIAR MA ZNACZENIE





         Mam i ja. A nie miało być u mnie Barbioszek.  I oto zjawiła się jedna, jako prezent na Dzień Matki od syna i synowej -  grubcia Rebecca. 

      
      Imię też jest przewrotne, u nas na kobietę słusznych rozmiarów mówili – „ale  rebeka”. Na żywo grubcia wcale nie jest gruba, co najwyżej nieco pulchniejsza w biodrach, udach i tyle. Buzię ma zupełnie normalną i, co mnie cieszy, całkiem nie księżniczkowatą.


        Nogi w kostkach są nieproporcjonalnie cienkie, za to w swoich butach może stać bez stojaka.


           O jakości ciuchów nie będę się wypowiadać, ale na razie nie miałam jej w co przebrać.  

         Od razu wpadł jej w oko Kenyś. Kupiłam go na targu  dla Metki, ale okazało się, że ma identycznego  (Hawajian Fun) i został u mnie. Tak zamiast Barbie Superstar mam Kena Superstar.  Rebecca bardzo przypadła mu do gustu, są prawie nierozłączni. 

         Prawie, bo chłop, to jednak nie przyjaciółka, a Rebeccę odwiedziła właśnie  Rhodey .

Jest własnością Metki . Dziewczyny dużo czasu spędzały na plotkach w pięknych okolicznościach przyrody. 

Gruba Rebecca i mała Rhodey – czy rzeczywiście rozmiar ma znaczenie?


         Zdjęcia ogrodowe wykonała nadworna pani fotograf, czyli J.D. , a pozowała lalki Metka. dzięki dziewczyny.