Taki przekorny tytuł, bo nie o golenie chodzi, ale o odświeżenie lalek. Jakoś doba nie chce mi się rozciągnąć i wyrobić się nie mogę, a co raz więcej lalek czeka na ogarnięcie. Na pierwszy ogień poszły dwa maluszki od Uli.
Większy to Japończyk (na pleckach napis JAPAN ) Umyty, oprany, w ciuszkach do Uli. Nazwany Yoshiro czyli grzeczny chłopiec. Wystarczy spojrzeć na minę, żeby uwierzyć ;)
Mniejszy to Schildkröte . Miał tak wyblakły makijaż, że musiałam go podmalować. Dostał spodenki, żeby gołą pupą nie świecił. Nazwałam go Jonas.
Gotowe też są do pokazania Maniek i Lusia (bliźniaczka Lodzi). Lalki ładnie się domyły. Ciuszki przerobiłam z niemowlęcych . Mańka trochę podmalowałam.
Oboje nie maja butków, bo nóżki mają dosyć małe i niemowlęce butki nie pasują, a oryginalnych nie posiadam.
Mańkowi przydałaby się marynarska czapka.
A tak kwitną moje petunie, trochę potargane przez ostatnią ulewę.