Niewiele wiem o lalkach weneckich. Wywodzą się z Komedii dell’arte. Nawiązują do postaci Arlekina, Colombiny i Pierrota. Filipinki (kto pamięta ten zespół i piosenki?) śpiewały o Arlekinie, który musi przyzwyczaić się do nowych czasów i obyczajów, bo inaczej nici z miłości Colombiny.
BAL ARLEKINA
W wielkim sklepie z zabawkami
pełnym wystrojonych lal
nocą dziś, za żaluzjami
chce Arlekin wydać bal
pragnie zdobyć Colombinę
i ballady śpiewać dziś
stroił właśnie mandolinę
gdy mu pluszowy szepnął miś
ref.:
To nie te czasy, Arlekinie nie te czasy
Dziś saksofony, Arlekinie kontrabasy
I nie da rady zdobyć serca przez ballady
Bo dawno minął, minął czas arlekinady.
Dziś Colombiny chcą begina albo twista
To arlekinie nim noc minie wykorzystaj
I zatańcz twista z Colombiną która wie,
że tylko twista, twista, twista tańczy się.
Nie należy mylić lalek weneckich z clownami cyrkowymi, choć
Arlekin nosi kolorowy strój nic z cyrkiem wspólnego nie ma.
Ja w swoich zbiorach posiadam jednego Arlekina, w wersji dziecięcej,
a także dwóch Pierrotów. Jeden z nich bardziej
wygląda na dziewczynkę,
drugi chłopiec, jedzie na rowerze.
To już wszyscy
przedstawiciele tego gatunku, Colombiny nie posiadam. Oczywiście wszystkie lalki są porcelanowe.













