Ten post
kieruję szczególnie do Zbieraczki Dziwaczki.
1. Oszalałam i kupiłam tę lalkę. Na
swoje usprawiedliwienie mam to, że dziś kosztowała 2 złote i nadal nikt jej nie
chciał.
2. Muszę sprostować moje informacje,
którymi wprowadziłam Cię w błąd. Otóż po przyniesieniu do domu zmierzyłam ją i
nie ma 18 ale 25 cali.
Na swoje usprawiedliwieni mam to, że w sklepie nie wydawała mi się tak duża, a
owe ząbki podpowiadały mi, że jest to podróbka American Girl.
3. Teraz od początku. Na blogu
Zbieraczki Dziwaczki był post o 18 calowych lalkach. Tego samego lub
poprzedniego dnia widziałam lalkę i zdawało mi się, że jest podobna do AG. W
piątek pojechałam i sprawdziłam sygnaturę, była taka.
Napisałam o tym Zbieraczce Dziwaczce ,
a w sobotę nie wytrzymałam i pojechałam raz jeszcze.
Moje znalezisko wyglądało okropnie.
Włosami zajmował się jakiś szalony fryzjer.
Makijaż robiła nawiedzona
kosmetyczka. Jednym słowem lalka wyglądała jakby wyszła z salonu piękności
prowadzonego przez stado szaleńców.
Po zdjęciu body znalazłam korpus w
opłakanym stanie, z metką firmy SMOBY TOYS SAS.
To firma francuska powstała w
1924 r. Zabawki produkowała od 1970 r. W 2007 r. popadła w kłopoty, a w 2008 r.
została przejęta przez Dickie Group SIMBA, zachowując nazwę marki SMOBY.
Postanowiłam działać. Rozprułam korpus
i wyjęłam „nadzienie”. Następnie namoczyłam lalkę we wszystkim, co miałam pod
ręką, płyn do kąpieli, proszek Ariel, Vanish, odczekałam z godzinę. Okazało
się, że plamy – zacieki z korpusu zniknęły, brud łatwo schodził przy użyciu
szczotki, został tylko lakier do paznokci i długopis. Lakier zeskrobałam
pilniczkiem do paznokci, namoczony dobrze odchodził, zwłaszcza grube pokłady. Zostały
pojedyncze maźnięcia i długopis. Zamoczyłam płatek w zmywaczu do paznokci i
spróbowałam na polakierowanym spodzie stopy. Poszło gładko, żadnych przebarwień
na winylu. Spróbowałam na paznokciach i znów sukces, no to sprawdziłam długopis
i cud – też zmyłam!
Lalka jest czysta. Teraz schnie sobie
na dywaniku pod kaloryferem. Jutro wróci do swojego właściwego wyglądu, oczywiście
oprócz włosów. Tu się niestety niewiele dało zrobić. Trzeba będzie ukryć fryz
pod czapeczką. Za kilka dni mam nadzieję pokazać ją już gotową.
4. A teraz imię. Wszystkie moje lalki
maja imiona. Często lalki same decydują jak chcą się nazywać, często dostają
imiona ofiarodawców ( to te które dostałam w prezencie), a czasem są
inspirowane jakimiś osobami. Zbieraczko co Ty na to, żeby lalka nosiła Twoje
imię? Jeśli się zgodzisz to napisz w komentarzu i zdradź mi swoje imię, bo znam
tylko nick.
Pozdrowionka Szara Sowa.