Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marta. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 września 2020

Z NAJPIĘKNIEJSZYCH KRAKOWIANEK, UFORMUJĄ PUŁK UŁANEK

            A te najpiękniejsze w Krakowie to naturalnie od Krawala. Bardzo je lubię i rodzinka mi się powiększa.

     Ostatnio, w sobotę cztery przyjechały do mnie od Ani z Gdyni. Towarzyszyła im Misianka.


            Ania w dobroci swego serduszka podarowała mi aż osiem lalek.  Ale trzy zagraniczne pojadą do Ashoki. U mnie zostaną laleczki polskie. Lale czyściutko utrzymane potrzebowały malutkiego SPA. Wyjątek stanowi stojąca panienka w środku. 

          Dostała na imię Marta i buciki krawalowe z moich zasobów. Poza tym, jest jak wyjęta z pudełka. Ma oryginalny strój, a nawet majteczki. 


 Marta jest podobno rzadszym modelem o podłużnej główce.


             Następna lala już odświeżona to Tola. Nazwałam ją kelnerką, bo ma fartuszek. Toli dokleiłam połowę rzęs w jednym oczku, dodałam broszkę, spineczkę  i zrobiłam butki. Butki są "ortopedyczne", bo Tola ma jedna nóżkę krótszą o około 2mm. Dzięki butkom sama może już stać. 



              Trzecia laleczka to Tunia. Ma przydomek kucykowa. Tunia ma bardzo oszczędnie rootowane włosy. Przez środek i dookoła głowy. Musiałam zaczesać ją w kucyk. Trzeba było też dokleić część rzęs w jednym oczku. Tunia dostała butki krawalowe z zasobów. Sukienka nie jest oryginalna. Tunia ma prześliczne zielone oczka, a włoski mają odcień nazywany truskawkowy blond.



          Ostatnia lalka, złotowłosa Bożenka jeszcze nie jest ogarnięta. Bożenka wcale nie ma rzęs i muszę jej dorobić. Wtedy ją pokażę w całej krasie. Bożenka ma ciuszki robione na szydełku w stylu lat 70tych.


          Została do zaprezentowania ostatnia laleczka, ta ze SP Miś. Jest sygnowana PEW w kółeczku na plecach, a główkę ma gumową. Oczy tzw. pinezki. Podmalowałam starte usteczka i przebrałam w pajacyk i kapciuszki. (Sukienka choć z PRLu nie była oryginalna.) Teraz jest Grzesiem.


      Jeszce na koniec chcę Wam pokazać cztery moje rude Krawalki z chabrowymi oczkami. Różnią się wzrostem, ta największa ma nieco jaśniejsze włosy i jest najstarsza. 



            Aniu serdecznie dziękuję za laleczki. Znalazły kochający domek i sporą rodzinkę :)

niedziela, 18 marca 2018

OCALONA

           Jeszcze nie wiem kim jest i skąd przybyła. Miała wraz z dwiema innymi lalkami trafić na śmietnik. 
Ocaliła ją moja koleżanka, przedkładając właścicielce, że jeśli nawet nie uda mi się nic z tym zrobić, to lalki posłużą na części. Dwie z nich to potłuczone porcelanki. Odzyskałam dwie peruki, dwie pary rączek, dwie różne nóżki, oczy, jeden but, jedną sukienkę i stojak. 
          A oto ona.


          Wiem, wiem, dziecko mogłoby się przestraszyć. 
Najciekawsza z tego wszystkiego jest maska. Takie płócienne malowane i wytłaczane maski były w użyciu od lat 20tych XX w. i  praktycznie są do dziś. Z jakiego okresu i kraju pochodzi ta?


           I tu jest problem. Lalka kupiona była w SH, bo pani potrzebowała na zajęcia na studiach. Odkryłam, że wełniana peruka była przeszywana przez angielskojęzyczną gazetę (zachował się we włosach strzępek). Maska nie jest oryginalną częścią tej lalki, a może trzeba powiedzieć, że to korpus i peruka nie są. Korpus uszył ktoś samodzielnie. Częściowo maszynowo, a częściowo ręcznie z tkaniny zwanej bistorem albo krempliną, w latach 70tych.  Być może oryginalny korpus był już zniszczony. Perukę uszyto z wełnianej włóczki i  przyszyto niezbyt profesjonalnie do głowy. Natomiast sama maska wykonana jest z tkaniny chyba bawełnianej, barwionej na cielisty kolor i ręcznie malowanej. Jest też wytłaczana. Niestety po przeklejeniu spłaszczyła się, zwłaszcza nos. Pod policzki coś podklejono.



           Na razie nie mam pomysłu jak się zabrać za przywrócenie jej teoretycznie pierwotnego stanu. Wiem, że trzeba uszyć korpus z porządnego starego prześcieradła i zrobić ładną perukę. Ale nie wiem, czy potrafię. Chyba zostawię to sobie na później, kiedy będę miała czas i odpowiednie przygotowanie.
           Chwilowo, żeby nie straszyła gości, zmieniłam uczesanie i ubrałam jej sukienkę  jednej z porcelanek.
Wygląd się zmienił bardzo na korzyść. Uwierzyłam, że można zrobić z niej zupełnie ładną lalkę.


            Pozdrawiam wszystkich wiosennie i jak zwykle proszę o wszelkie wiadomości i porady dotyczące mojej Ocalonej. 
Zapomniałam napisać, że dostała na imię Marta.