Obserwatorzy

czwartek, 20 września 2012

A LUCYNA CUD DZIEWCZYNA




         Przedstawiam Wam dziś Lucynkę, to ostatni prezent lalkowy jaki dostałam. Lucynka pochodzi z SH, ale była naprawdę w ładnym stanie. Brakowało jednej rzęsy i bucików. Jak to bywa buźkę miała troszkę przybrudzoną. Najpierw oczywiście została umyta, rzęsy były przyklejone tragicznym brązowym paskudztwem, dlatego trzeba było użyć rozpuszczalnika. Usta były prawie bez koloru. Wyglądała tak.


         Po przyklejeniu rzęs i umalowaniu usteczek, buzia nabrała wyrazu.


         Znalazły się w pudełku jakieś okularki i pasowały jak ulał.

        
         Sukieneczka jest bardzo ładna . Stwierdziłam, że Lucynka będzie dobrze wyglądać z bosymi nóżkami.


         Ulubionym zajęciem Lucynki jest pozowanie do zdjęć. Zapraszamy do osobistej galerii Panny Lucyny. Część zdjęć autorstwa osobistego fotografa, czyli J.D.


środa, 19 września 2012

HOME, SWEET HOME !





         Każda kobieta marzy o domu. O jego umeblowaniu, dekorowaniu. Maggie też chciała mieć dom i jakiś rok temu uległam jej prośbom. Nie jest to domek dla lalek w pełnym słowa tego znaczeniu. Są kartonowe ścianki, mebelki i dekoracje. Stoją sobie na oknie mojej sypialni.


         Zaczęło się przed świętami. Maggie zaczęła marudzić
M:- Już niedługo do wszystkich przyjdzie Mikołaj, tylko do mnie nie !
Ja: - Dlaczego?
M: - Bo ja nie mam kominka! Gdzie powieszę skarpety?
          No tak, wyraźnie niedopatrzenie z mojej strony. Przydałby się kominek i parę innych rzeczy. Maggie powinna mieć jakiś pokoik. Wzięłam się ostro do roboty.
         Najpierw zrobiłam kominek i kilka drobiazgów.

Potem trafiły do mnie drewniane ścianki z oknami i drzwiami, a raczej otworami. Były przeznaczone na opał. Przymierzałam różne wersje.

 W końcu zostały oklejone świątecznym papierem.


Przybywało sprzętów.


W prezencie świątecznym Maggie dostała piękne barokowe lustro.


Przybywało też mieszkańców.


Dziś salon Maggie wygada tak.

Na koniec wspólne zdjęcie moich prawie wszystkich lalek.

poniedziałek, 17 września 2012

NA KRAKOWSKIM RYNKU





         Zabieram Was dziś do Krakowa. Bardzo lubię Kraków, choć nie często mam okazję go odwiedzać. Ostatnio byłam w lipcu ubiegłego roku. Cudowny Kazimierz i Stare Miasto, tylko pogoda nam nie dopisała. 

Laluszki w Sukiennicach są drooogie.

Dziś wybieram się razem z Małgorzatką, bliźniaczką Maggie. To laleczka w stroju krakowskim zachodnim od DeAgostini. Towarzyszy jej Lajkonik.

 Lalka jest z porcelany, taka jak te od DeAgostini,  podejrzewam, że chińska. Strój wykonała Pracownia wyrobów ludowych i artystycznych , R. Caba w Krakowie.
         Nazbierało mi się trochę malutkich wazoników i mini kwiatki ładnie w nich wyglądają. Małgorzatka została więc krakowską kwiaciarką, na potrzeby tej sesji.

         Lajkonik hasający po rynku jest, kwiaciarka jest, tylko Krakowa brak.

         Ale temu zaradził programik , no i Kraków też mamy. 

         Miłego oglądania.

niedziela, 16 września 2012

DOBRA POLECZKA, BO SKOCZNA





         Ani skoczna, ani taniec. W końcu XIX i w początkach XX w. modne były lalki buduarowe. Najczęściej były to tak zwane half doll – półlaki, których dolną część stanowiły ozdobne poduszki lub sute spódnice. Duże lalki zdobiły pięknie zasłane łóżka, małe były ozdobą poduszeczek do szpilek.
                                    (zdjęcia z netu)
         Kiedyś półlalka zawitała do mnie i nawet o tym nie wiedziałam.

Przybyła w worku z zabawkami, które miałam przeznaczyć do rozdania dzieciom. Moja lalka nie jest niestety antykiem. Pochodzi prawdopodobnie z Niemiec, z lat 70/80tych XX w. Korpus ½, główka i rączki porcelanowe. Na główce Y(X?) 9943. Podkładka ze sklejki obciągnięta materiałem, do niej przyklejona sukienka i korpus.

 To moja pierwsza taka. Leżała wiele lat w worku, a ja nawet o niej nie wiedziałam.
         To pól lalki, więc jak ją nazwać? Połówka, z czeska polka, to niech będzie POLA.

A teraz słówko o Neferce


Trudno nazwać ją lalką. Jest to sama porcelanowa główka, której chusteczka służyła do wpinania biżuterii. Ponieważ chustka – turban była ohydna, zamieniłam ją na coś w stylu egipskim i ozdobiłam różyczkami. Teraz jest ozdobą toaletki, czyli coś w stylu half doll tylko quoter.

czwartek, 13 września 2012

SKLEPY CYNAMONOWE




         Dziś znowu pada. Wymknęłyśmy się z Maggie do Baszty Szarej Sowy na wspominki.
M: Pamiętasz wizytę Basi?
Ja: Jak mam nie pamiętać. Od tego wszystko się zaczęło.
         Agatka przywiozła swoją lalkę Basię, takie półtora nieszczęścia w za dużej sukience. Basia chciała sprzedawać w cukierni. Trzeba jej było uszyć strój ekspedientki i stworzyć stanowisko pracy. Ja zajęłam się ladą cukierniczą, a Agatka wypiekami. Lada była z kartonu , z szybką z plastikowej teczki, wypieki z modeliny. Czego tam nie było: torty, donuty, muffinki, lody, Cukierki w słoju, a nawet waga i puszka na napiwki.   


Maggie wystąpiła w roli klientki. 


         Po wyjeździe Agatki i Basi Maggie oświadczyła. „Ja też chcę cukiernię!”
M: Oho wykręcałaś się, jak mogłaś.
Ja: Ale w końcu zrobiłam ci ladę.


M: Zrobiłaś, potwierdzam.
Ja: Ale ty nie poprzestałaś na ladzie, o nie!
M: Prawdziwa cukiernia musi mieć regał.
Ja: Na regale się nie skończyło, chciałaś mieć szafę, a potem cały sklep.


M: Przedsiębiorcza kobieta musi rozwijać firmę.
Ja: Tak, moim kosztem, ciągle chciałaś nowych towarów.



M: Bo zbliżały się święta i ruch w sklepie był duży.


Ja: I wykorzystywałaś Ritę.


M: Czasem trzeba odpocząć, byłam w sklepie od rana do nocy.
Ja: A potem chciałaś mieć salon.
M: Ale o tym opowiemy w inny deszczowy dzień.

wtorek, 11 września 2012

WRZOSY, WRZOSY, LILA MGŁA





         Moje ukochane wrzosowiska pławią się w jesiennym słońcu. Jeszcze niby trwa kalendarzowe lato  i dziś nawet było 29 stopni, ale to już jesień. Liście powoli żółkną i trawy wyschnięte poszarzały. Wrzos bujnie się pyszni fioletem i miodnym zapachem.

 Pszczoły brzęczą uwijając się wśród kwiatów, ale nie jest to już owo lipcowo-lipowe, wesołe buczenie. Brzęczą jakoś sennie, jakby odurzone zapachem, jakby zmęczone pracą. Pająki przędą babielato, ważki przysiadają na wrzosach. 

         W promieniach jesiennego słońca, na scieżce wygrzewa się jaszczurka.


         Rwiemy z Tosią naręcza wrzosów.

                                                      
          Greta i Lucynka zajmują się układaniem wrzosowych bukietów. 

Greta
Lucynka

Chcemy zatrzymać w domu złotą polską jesień

Zdjęcia ważki i jaszczurki John Doe.