A królewna bidula wyglądała bardzo źle. Łepek miała
urwany, diadem zniszczony, suknia w stanie zupełnie nie nadającym się na bal. Nawet
Sierotka Marysia lepiej chodziła ubrana. Dlatego biedna królewna nikomu, a
zwłaszcza królewiczowi na oczy się pokazać nie chciała.
Pojechałyśmy więc do SPA i zaczęłyśmy od makijażu. Potem u
jubilera długo przymierzała różne korony. Na koniec wybrała u Diora suknię,
koniecznie różową, ze złotymi wykończeniami. I gotowa była się pokazać
królewiczowi.
On był oczarowany. Stanowią piękną parę, nieprawdaż?
Królewicz na życzenie Gosi zapuścił czarny wąsik.

































