Obserwatorzy

sobota, 17 września 2016

DZIECKO JESIENI





         Wracając z badań kontrolnych zahaczyłam o targowisko w Elblągu. Pogoda piękna, więc mimo późnej pory jeszcze sporo kupujących i sprzedających było. Jednak jak na złość lalek jak na lekarstwo i pana, u którego czasem kupuję ani widu. Upatrzyłam sobie otwieracz do butelek w kształcie lalki, ale sprzedawca nie chciał obniżyć, bardzo wygórowanej ceny. Już myślałam, ze jedynym zakupem, tym razem, będą pomidory. Dosłownie na ostatnim stoisku, na krześle zauważyłam  JĄ. Wręcz się na nią rzuciłam.  Pan podał cenę tak śmieszną, że grzech byłoby nie wziąć.  I oto jestem szczęśliwą posiadaczką –
         - Japonki od Krawala! 


         Stan lalki całkiem zadowalający. Za to brud taki, jak to mówią, że na 10 centymetrów sam odpada.


 Lalka ma swój oryginalny strój wraz z majtkami i halką, brak jedynie butów i oryginalnej ozdoby fryzury. Włosy też niestety są nieco obcięte. 


         Po SPA brud zniknął i okazało się, że stan naprawdę jest dobry. Stawy nie są rozklekotane, oczka odzyskały blask, rzęsy są w komplecie, palce nie pogryzione. Jednym słowem cud, miód i orzeszki.   


Umyte włosy rozczesały się ładnie i nawet japońską fryzurę dało się z nich zrobić. Niestety ubranko nie jest w tak dobrym stanie, jeden rękaw jest przetarty i widnieją w nim dziury. Szczęściem na odległość nie rzuca się w oczy. Za to wyprało się ładnie. 


         Fryzurę robiłam na mokro, za pomocą gumki, spinek, wstążki i kwiatków z materiału oraz dwu dużych szpilek. 


         Buty pożyczyła Józia, są troszkę za duże, trzeba pomyśleć o zrobieniu japonek na koturnie.
         Ponieważ nadchodzi jesień nazwałam ją Akiko – Dziecko jesieni. Do tego imienia nawiązuje też kolor kimona. Tylko muszę jeszcze znaleźć bardziej jesienne kwiatki do fryzury. 


Akiko ma 45 cm. Jest z winylu , tylko głowę ma gumową. Nie jest sygnowana, ale na 100% jest od Krawala.  Pochodzi z tej serii lalek co Carmen. 
 
zdj. z imgED
fot. Kukania
Nie wiem ile ich w sumie było, udało mi się znaleźć jeszcze zdjęcie ciemnoskórej w jakimś południowoamerykańskim stroju, ale nie jestem pewna czy to Krawal..
 
Plakat Muzeum w Kielcach
 Może któraś z Was wie coś więcej o tej serii lalek, a może ma takowe? Jeśli tak, to się pochwalcie.

niedziela, 11 września 2016

USIĄDŹ NA BRZEGU RZEKI I POCZEKAJ




 
Liza Marbella
         Ten wschodni przepis na cierpliwość się sprawdza.  Kiedy wybuchnął szał zapudełkowanych lalek Liza od Marbelli i ja chciałam mieć jedną. Ale nie byle jaką, tylko rudą. Niestety sprzedawca odpisał, że rudych już nie ma. Wtedy powiedziałam -  ruda, albo żadna! Potem Lizy wypłynęły w drugim obiegu, ktoś nieźle podbił cenę. Pierwotny sprzedawca wystawił Lizy po 5 zł za sztukę, na Allegro ruda pojawiła się po 59! Odpuściłam.
         Polskie lalki to mój priorytet, ale taką kasa za Lizę?  I usiadłam na brzegu rzeki. Oj, nasiedziałam się, ale było warto.
         Mam swoją Lizę , ruda jak trzeba, no i z tego co wyczytałam z pierwszej serii. Wyciągnęłam ją z pudła klonów i zdezelowanych barbioszek na targowisku. Od razu ją poznałam. Charakterystyczne trzy rzęsy i krzywe brwi. Goła, brudna, rozklekotana.  Zez pionowy. 
 
Każda część ciała w innym kolorze
Zezowate szczęście.
Za to włosy mięciutkie i lśniące mimo brudu. I niech sobie mówią, że brzydka, ja dostrzegam jej nieporadny urok, a powiedzenie, że nie szata itd. zupełnie się nie sprawdza. Ładna szata potrafi dużo zatuszować i ozdobić – lalkę przynajmniej. 
Strój codzienny
Czy ja nie jestem urocza?
Strój wieczorowy
Damą być...
Prawda, że ładnie wyglądam?

         Zaczęłam się zastanawiać, czy jak jeszcze trochę posiedzę, to i Joanny się doczekam?
         Metka ma już Agatę, to byłby chyba komplet naszych rodzimych klonów Baśki. Agata i Liza nie były sygnowane. Liza przynajmniej wiadomo, że pochodzi ze Spółdzielni Rzemieślniczej Marbella w Otwocku, a Joanna od Krawala ( w dodatku jako jedyna jest sygnowana).  A czy ktoś wie skąd pochodzi Agata? I czy te trzy panny naprawdę wyczerpują naszą rodzimą twórczość?
         Ponawiam też pytanie o lalkę z „jubileuszowego” posta, sygnowaną LAUREN i mniejszą czcionką TM. Lalka ma ciałko TNT i głowę na kulce, co by wskazywało na lata 70-80te.

Kto wie kim jestem?

         Na koniec Rebecca, która zbuntowała się i zażądała innej sukienki. I dostała. Na razie z zapasów, ale i tak w niej wygląda o wiele ładniej.

W tej sukience wcale nie wyglądam grubo.
Na letni spacer

niedziela, 4 września 2016

ŚWIAT TAJEMNIC





         Tu wszystko jest tajemnicze, i bohaterowie, i świat w którym spotykają ich przygody. Wszystko owiane jest mgłą tajemnicy, jak wschód z którego przybyli – Chiny, a może jednak Francja?.
         Są tajemniczy, bo mają jasne włosy i niebieskie oczy, wiele piegów. Raczej jak Francuzi, a nie Chińczycy.
         Oto bliźnięta Rena i Rolly.


         Przybyły do mnie w którąś sobotę i powiedziały, że mają już dosyć wędrówek i przygód. Zostają. Rena była golutka i rozczochrana, 


        Rolly miał na sobie śliczny, acz dla chłopca zupełnie niestosowny strój Barbie. Ciuszki zaraz zaanektowała Anjelica.


         Bliźnięta mają na pleckach napis:  C w kółeczku DEL. 87 CHINA


         A na główce: DELAVENNAT 87


         Pochodzą prawdopodobnie z Francji i są dzieciakami z Glady Family, występującymi pod imionami Tom i Lea. Były jeszcze Sonia, Sim i Bebe (Eva).

Laleczki miały różne kolory włosów, nawet różowe.

         I jak to się w bajkach plecie ciągle spotykają ich przygody i niespodzianki. Jak ta, w trakcie pisania tego posta. Otóż w moich przepastnych pudłach na jednej z małych Simbetek jest prawdopodobnie oryginalny strój Toma (czyli dla Rollyego). Taki.
 
Rolly już w swoim stroju.
     Lalki są tej samej mniej więcej budowy, ciuszki i buty Evi pasują. (Rena)  Na zdjęciach Rolly dotąd paradował w zrobionej z filcu bluzeczce i spodenkach od misia SF. Biegnę do walizki i rzeczywiście jest, prawie identyczny jak ten.

zdj. Ana Kelme

         Bliźniaki zaprzyjaźniły się z Felą i opowiedziały jej swoje przygody. 
 
Oczywiście przy grillu.
       Fela postanowiła napisać o tym książkę. A oto jaki spis rozdziałów mi przedstawiała.
 
Przez drzwi w tajemniczej szafie.

 
Spotkanie z pegazem
       

Zagubione maleństwo

 
Grająca skrzynia.
 
Rena znajduje walizkę i przebiera się.


Tajemnicza różowa ławeczka.

 
Zaproszenie na ucztę.
         Cóż będziemy kibicować w spisywaniu przygód. 
Obawiam się , że zajmie jej to wiele zimowych wieczorów. 

P.S.
 http://www.toyzmag.com/2015/01/linstant-vintage-sonia-famille-glady-delavennat-1987-partie-2-glady
to jest link dla osób bardziej zainteresowanych Rodzinką Glady, wiele zdjęć i ciekawych informacji

niedziela, 28 sierpnia 2016

BUT Z LEWEJ NOGI




         Ślicznie dziękuję za wszystkie "jubileuszowe" komentarze. Było mi bardzo miło je czytać.
         A teraz przechodzę do sprawy butów.
        Złośliwość ludzka jest wielka. No bo czy któraś z Was, chciałaby mieć oba buty na lewą nogę. Ja wiem, że się tak mówi „ma dwie lewe nogi”, ale wiem też, że to nie możliwe. Co z tego, że ja wiem, kiedy producent fantastycznych trampek nie wie! Zdarzało mi się znaleźć u Chińczyka fajne breloczki trampki, niestety wszystkie tylko na jedną nogę. ostatnio koleżanka kupiła sobie świetne trampeczki – zapach do samochodu, nadruk głosi MPower Energy Drink i co, ano też wszystkie na lewą nogę. Dostałam od niej dwa. Pocieszała, że tak właściwie to jak ubiorę lalce, to nie będzie się rzucać w oczy. 

         Ledwie je dostałam, już napatoczyła się amatorka na te trampki. Trochę na nią za duże , ale też nie rzuca się w oczy.
         W sobotę na targowisku nabyłam pannę 16” od Fisher Price.
         Przekopałam Internet i totalna porażka, lalkę co prawda znalazłam, ale nikt nie podaje kim tajemnicza dziewczynka jest. Nigdzie też nie znalazłam jej w stanie pudełkowym. Może któraś z Was pomoże.
         Wyglądała tak, nawet nie była najbrudniejsza. 


         Na czole taki zielony siniak, łatwo się zmył, tylko czerwone znamię na nóżce zostało, mimo prób usunięcia.


         Laleczka ma winylową główkę, z brązowymi włoskami i brązowe zamykane oczka. Rączki i nóżki z winylu, korpus z materiału w charakterystyczne pączki różowych róż.
Sama stoi, w biodrach wyczuć można jakiś drut. Za to ręce przyszyte do korpusu swobodnie się „majtają”.
         Po krótkim SPA odzyskała ładny wygląd. 


         Miała swoje oryginalne getry. Ja zaś naprędce przerobiłam jakiś zbędny niemowlęcy pajacyk na bluzeczkę. Rękawy są długie, ale można zsunąć.  Dostała też wyżej opisane trampki.


         Laleczka ma sygnaturę na główce taką


         I metkę na korpusie : Fisher Price Toys , Divisin of the Quaker OATS Co. East Aurora, NY 1986, 4012,4013,4014, Assembled Hong Kong


         Odziana i obuta wyruszyła na zwiedzanie najbliższej okolicy. Od razu trafiła na mój malinowy kącik. Postanowiłam ją nazwać Malina. 


         Kilka zdjęć z wędrówki Maliny po ogrodzie.

Lubicie pochlapać się w wodzie? Na zdjęciu uchwyciłam kroplę wody spadającą z kranu.
Zasłużony odpoczynek
                  Malina odnalazła u mnie swoją krewniaczkę Dorotkę (My Friend Mandy). Oto one obydwie.
                 (O Dorotce można znaleźć w tagach - Dorotka, albo Fisher Price)