Obserwatorzy

czwartek, 9 września 2021

PREZENTY BEZURODZINOWE

     To cytat z "Alicji w Krainie Czarów". Czy nie brzmi fajnie? Ja właśnie dziś zostałam obdarowana, tak bezurodzinowo, stosem prezentów. Najpierw dostałam paczkę od koleżanki Marzeny, a w niej cuda:

           Stara gumowa lala z czasów słusznie minionych ;)


           Dwóch Finów, z którym jednemu gwizdnęli narty.


          Dwie panny niewiadomego ( na razie) pochodzenia.


        Dwie laleczki z Gromady, które w miarę możliwości szybko, staną się harcerzami. Tylko mam problem ze zdobyciem materiałów na mundurki. Swojego czasu stare mundurki tzn. za małe, oddałam następnym pokoleniom.

 
 
I kultową grzechotkę z Kolargolem



                            Aha i jeszcze broszkę z żonkilem


          A po południu zjawiła się synowa z prezentem od jej koleżanki. Lalka chodząca, przywieziona z Wielkiej Brytanii . Niestety nie ma sygnatury. Jest wielka chyba z 80 cm.


      Teraz trzeba ogarnąć całe to towarzystwo, zidentyfikować, naprawić, odświeżyć . Bedzie co robić przez następne tygodnie. 

            Ofiarodawczyniom serdecznie dziękuję :)

piątek, 3 września 2021

KRASNOLUDKI SĄ NA ŚWIECIE

 


           To prawda tak oczywista, że nie trzeba jej udowadniać. Ale gdzie dziś znajduje się krasnoludki? W mysiej norze? Pod podłogą? Niektóre chyba tak, a jak wtedy wyglądają? Lepiej nie pytać. Ja nawet zdjęcia nie zrobiłam, żeby nie przerazić oglądających. Nie pytałam sprzedawcy, gdzie go znalazł, ja znalazłam na giełdzie. 

         Krasnoludek jest szmaciana lalką z celuloidową twarzą - maską, z jednej ze spółdzielni zabawkarskich działających w PRL u, niestety nie wiem jakiej.

          W domu rozebrałam go z ubranka. Czapkę i kurteczkę dało się wyprać . Niestety spodnie zszyte z butami nadawały się tylko do śmietnika. Udało się także wyprać brodę i włosy.

Potem zabrałam się do pracy, a Tosia mi dzielnie pomagała. Jak widzicie przyklejała włosy. ;)


 Tylko tak jakoś krasnoludek nie chciał grzecznie siedzieć.


            Odkaziłam wypchany trocinami korpus. Uszyłam nowe spodnie, buty i rękawiczki, bo jedna dłoń była podarta i brzydko pozszywana. Wyprałam i wyprasowałam czapkę i kurteczkę. I krasnoludek gotowy.

                Jeszcze ostatnie poprawki w wykonaniu Tosi.


         Krasnoludek dostał imię Pietrzyk po jednym z krasnoludków od Sierotki Marysi. Czy jest do niego podobny? To rysunki J.M. Szancera przedstawiające krasnoludki z baśni M. Konopnickiej.




     Pietrzyk to nie jedyny krasnoludek, który u mnie mieszka.

                      Mamy Podziomka ze SP Miś w Siedlcach.


                      Mamy Żagiewkę i Modraczka z Cepelii


           Miałam też Koszałka Opałka, ale się nie zachował. Za to mam już sześciu z siedmiu krasnoludków od Królewny Śnieżki. Produkt współpracy Simby i Disneya. Jednemu brak butów.


         I mam nadzieję, że t o nie ostatni mój krasnoludek, wszak są i można je znaleźć , jak się bardzo chce.

czwartek, 26 sierpnia 2021

W KRĘGU KULTURY JAPOŃSKIEJ.

              Sporo już było na moim blogu o lalkach kokeshi. Dotąd miałam raczej bardzo współczesne albo wręcz lalki wzorowane na kokeshi.  Ale tym razem chyba udało mi się upolować prawdziwą staruszkę, a już na pewno ma z 50 lat.


       Żeby nie te kokardki, to bym pomyślała, że przedstawia chłopczyka. Nadałam jej imię - Yuriko

       Yuriko nie jest typową kokeshi, jest lalką funkcyjną. Od spodu ma wkręcany koreczek, w środku jest pusta  nie licząc patyczka. Prawdopodobnie służyła jako eleganckie opakowanie do listów - zwojów.

wtorek, 24 sierpnia 2021

CESIA

            Poznajcie Cesię. Mała blondyneczka 38 cm., szmacianka z celuloidową buzią.

     Ze sposobu malowania oczu domyślam się, że Cesia jest z lubelskiej spółdzielni "Bajka".  Jest czyściutka jakby dopiero co opuściła opakowanie. Pan od którego ją kupiłam powiedział, że to lalka z lat 80tych, po siostrze.


 

             Obawiam się, że biedna Cesia, w dobie lalek Barbie, nie spodobała się dziewczynce i wylądowała w jakiejś szafie na długie lata. Z korzyścią oczywiście dla mnie.



Imię zaczerpnęłam z książki Natalii Rolleczek "Cesia". 

          


Dotąd miałam tylko dwie tego typu lalki . Mania i Hania z radością powitały krewniaczkę .

 

piątek, 20 sierpnia 2021

TAJEMNICA ZAFIRY

 Kim jest Zafira?


 Małą , około 20 cm lalką, uratowana przed wyrzuceniem do śmietnika. Czy była wyrobem ludowego twórcy, czy może ktoś zrobił ją dla swojego dziecka? Jak znalazła się w Polsce? Pewnie już nigdy się nie dowiem, bo lalki nie potrafią mówić. Z jakiego kraju pochodzi? Próbowałam podpytać na forum kolekcjonerów lalek etnicznych, ale tam chyba wszystkim Afganistan zaprząta umysł i każda lalka w stroju , że tak powiem, arabskim kojarzy się z Afganistanem.

A przecież strój afgański wygląda tak: Haremki i owszem, ale na nich sukienka, spódnica co najmniej do kolan.

 

     Ja skłaniam się ku Algierii, bo ich strój wygląda tak: Haremki i krótka bluza. Tu akurat strój współczesny wzorowany na tradycyjnym.



            Algierki także, te starsze, noszą chusty, którymi zasłaniają cześć twarzy. Tak jak u mojej lalki Zafiry. Zafira znaczy  szczęśliwa i chyba jest szczęśliwa, bo w końcu zamiast do śmietnika trafiła do mnie. 


 Zdj. strojów z internetu.

niedziela, 15 sierpnia 2021

I WYMALOWAŁ WÓZEK DZIECIĘCY

        Wózek jeszcze nie wymalowany, a nawet nie naprawiony. Ale spoko będzie. Tylko trochę Tosię odchowam. Wózek znalazłam przy śmietniku. Pewnie niektórych stan przerazi.


 

        Wózek drewniany, a właściwiej z płyty meblowej, pilśniowej i drewna. Ale kółka są na szczęście wszystkie.

        Jak wyremontuję to oczywiście pokażę . To będzie trzeci wózek dla większych lalek.


Ten niebieski pochodzi z lat 80tych, PRL. Wózek mojej córki


 


                  Niemiecki, lata 80-90te. Kupiony na giełdzie.

Po za tym mam kilka malutkich wózeczków.


                   Polski lata 60-70te. PRL. Kupiony przez internet.

                   

                   Różowa spacerówka od jakiegoś klonika.


 


        Dwa wiklinowe różnej wielkości. Kupione w graciarni. Niestety kółka się nie kręcą.

 

Malutki plastikowy "kioskowiec" z PRLu. Naprawiane kółeczka.


 

 

        I ostatni, najmniejszy, od Sylwanianów. Kupiony na pchlim targu w Kwidzynie.

poniedziałek, 9 sierpnia 2021

JEST POD WAWELEM

           A raczej była. słynna wytwórnia lalek KRAWAL. Najdłużej działająca po wojnie. I komu przeszkadzała? No komu? :(

 

 

       "Krawal" Krakowska Wytwórnia Lalek Sp. z o.o. w Krakowie została założona w grudniu 1948 r., jako Chemiczna Spółdzielnia Pracy "Pomoc", opata na przetwórstwie tworzyw sztucznych.  Ulegał stopniowej specjalizacji w kierunku produkcji lalek dla dzieci. Wyrazistość tego profilu zaznacza się szczególnie w latach 1963-1965, tj. w momencie opanowania i wdrożenia do produkcji technologii przetwórstwa miękkiego PCV. Od tego czasu stała się znaczącym, później zaś jednym z największych producentów lalek dla dzieci w Polsce. Wówczas też zaczyna notować swoje największe sukcesy na polskim rynku zabawek wyrażające się kilkudziesięcioma medalami i wyróżnieniami na wszystkich
znaczących imprezach handlowych o zasięgu krajowym i międzynarodowym (ostatni złoty medal na Targach Konsumpcyjnych w Poznaniu w 1994r.). W roku 1980 nazwa Chemiczna Spółdzielnia Pracy "Pomoc" uległa zmianie na Krakowska Wytwórnia Lalek "Krawal" Spółdzielnia Pracy, zaś w 1995 r. spółdzielcza forma własności zostaje zastąpiona prywatną, a "Krawal" Krakowska Wytwórnia Lalek Sp. z o.o.   Technologia wytwarzania obejmowała całe spektrum elementów z tworzyw sztucznych (PE, PS, PP, PCV) tkanin, waty, itp., uwzględniając wszystkie aktualne światowe tendencje w tej dziedzinie wytwarzania.
Spółka "Krawal" produkowała około 100 asortymentów lalek o wielkości od 11 do 70 cm. na 25 modelach w różnych kombinacjach elementów składowych i wyposażenia. Niestety Rada Nadzorcza Spółki 29.10.2019 r. podjęła decyzję o postawienie w stan upadłości.  Po 71 latach wytwórnia przeszła do historii.  

             Opracowałam tę krótką notkę na podstawie historii firmy ze strony internetowej  nieistniejącego już Krawala. Niektóre fragmenty są niezmienione.

           Teraz czas na moje Krawalki w różnych odsłonach. Mam kilka starszych, pamiętających jeszcze CHSP "Pomoc" i kilka nowszych, a nawet całkiem nowego dzidziusia  już z XXI w.

       Ale robiąc ukłon w stronę naszych Olimpijczyków na początek moja Akiko.  Ponieważ wg. japońskiej mody jest umarlaczką, to duchem przeniosła się do Tokio.


 

                                  Bożenka w nowej sukience

                                        Zdjęcia rodzinne


                                             Same rudzielce


                                                 Na ludowo



                                      Najmłodsza latorośl


        Z pewnością zauważyliście , że brak Joanny. Niestety dotąd nie udało mi się zdobyć.