Zdrowych, spokojnych i w miarę możliwości rodzinnych Świąt Wielkanocnych życzy Szara Sowa, wraz z całą gromadką z Wichrowego Wzgórza.
Życzenia w imieniu mieszkańców składa dziś Leloo, bo musi się pochwalić uszkami od Metki.
Zdrowych, spokojnych i w miarę możliwości rodzinnych Świąt Wielkanocnych życzy Szara Sowa, wraz z całą gromadką z Wichrowego Wzgórza.
Życzenia w imieniu mieszkańców składa dziś Leloo, bo musi się pochwalić uszkami od Metki.
Poniedziałkowy fart. Zdarzyło się Wam kiedyś kupić coś w zamkniętym lumpeksie? Wchodzę dziś do mojej ulubionej graciarni, a tam na części z ciuchami: "Dziś lumpeks nieczynny!" Trudno, to weszłam do części z gospodarstwem domowym (od szklanek, talerzy do żelazka i sokowirówki, przez ozdoby różnej maści). Nic ciekawego nie było. Już wychodzę, a sprzedawczyni woła. "Ale dziś dostałam lalkę!" Idziemy na ciuchy, bo byłam jedyną kupującą. A pani prezentuje mi taka sztukę.
Patrze na główkę, a tam zamiast Paola Reina- Itsimagical.
Pytam o cenę - całe 7 złotych! Żadnych zniszczeń, plam, rzęsy na miejscu. Tyle co włosy potargane i brak ciuszków i butów.
Jak tu nie brać?
Jak tylko ogarnę Nicoletę, to pokażę obie. I jak tu nie lubić poniedziałku?
Maggie i jej rodzinka zajęta bardzo przygotowaniami do świąt. Wielkanoc tuż tuż! A tu huk roboty. Szczęściem przyjechała Małgorzatka - ekspert od tradycji i jest Miss Gemma zawsze chętna do pomocy.
W tym roku obok potraw, które znajdą się na stole, Maggie zapragnęła prawdziwych kolorowych pisanek.
Oto rezultaty działań Maggie, Małgorzatki i Miss Gemmy.
i hiacynty.
A jak tam u Was z przygotowaniami do Wielkanocy?
Kenowi dziś stuknęła sześćdziesiątka!
Od dawna chodziło za mną takie peerelowskie łóżeczko dla lalek. Łóżeczka robiła Spółdzielnia Pracy "Radomianka" w Radomiu, w latach 70dziesiatych. Rama z drutu, wyplatana igielitem. ( zdj. z katalogu)
A gdzie? W Stegnie!
Czy Express Jedynki.
Leloo nie chciała odpuścić żadnej atrakcji, stąd troszkę spamu. Wybaczcie.
Ławeczki interesowały ją chyba bardziej niż samo morze. Choć i tam było ciekawie.
Zaprzyjaźniła się też z morskim kotem. Leloo na górze a kot na dole.
Niestety silny wiatr od morza sprawiał, że było bardzo zimno i po pół godzince wdychania świeżego morskiego powietrza zegar pokazał - czas do domu.