Obserwatorzy

poniedziałek, 3 czerwca 2019

LAWINA

          Lawina lalkowych prezentów zalała Wichrowe Wzgórze. Ledwie się pochwaliłam prezentem od Inki, a tu dziś listonosz przytargał dwie następne przesyłki.
Ten karton lal ( miała być jedna) podarowała mi Ula  z bloga "Zatrzymać czas".


 
         Druga przesyłka była bardziej dla moich lalek niż dla mnie ;). Od Marzenki z "Dłubanin lalkowych" -  ciuszki dla Barbie  i wspaniały serwis dla Maggie .


         A skoro już się chwalę prezentami, to za prezent od mojego M kupiłam sobie dwie laluszki (na razie). Obie polskie z lat 70tych i 80tych.
Chłoptaś roboczo nazwany Mańkiem.



         I dziewuszka z Pomocy (golaska), prawie identyczna jak Lodzia.  Praktycznie różni je grzywka.


          Oczywiście wszystkie prezenty będą jeszcze bohaterami osobnych postów, ale nie umiałam się powstrzymać i czekać do ogarnięcia wszystkiego. :)

   Serdecznie Wam dziewczyny dziękuję.  ♥♥♥

sobota, 1 czerwca 2019

DZIEŃ DZIECKA

   Wszystkim Dzieciom dużym i małym w dniu ich święta 

                         Radości - Miłości - Pokoju!

A lalkolubom dużo lalek, dużych i małych, nowych i starych, w zależności od upodobań! 

           W I części dzisiejszego posta serdeczne podziękowania dla Inki, która dwóm osobom sprawiła radochę na Dzień Dziecka. Ja się pochwalę gromadką trzech maluszków: 
Leo, Catty i Wolfie przybyły do Świata Maggie, żeby pewien malutki Bambi nie był samotny :)


Maluchy opanowały pokój dziecinny na Wichrowym Wzgórzu


           Katriona nie zwraca na nich uwagi , bo na Dzień Dziecka dostała wymarzonego Murzynka.

                                           
                                               
            I myszkę. W naszym pokoju dziecinnym jest tyle zabawek, że trudno pomieścić.


W II części przedstawię Wam 12 cm panienkę z Hong Kongu. 

     Joy jest radosna, wścibska i ogólnie mała powsinoga.
Uwielbia wsadzać swój piegowaty nosek wszędzie, gdzie się coś dzieje.Ubrana jest w strój przeciwdeszczowy. Chusteczkę i płaszczyk z ceraty oraz gumowe pantofelki. Były bardzo zżółknięte, więc przemalowałam na czerwono. Pod spodem ma tylko majteczki, za to z koronką ;) 
Dziś wieczorem postanowiła zwiedzać ogród po deszczu, szczęściem ograniczyła się do tarasu.



 

 

niedziela, 26 maja 2019

CZARNY ANIOŁ

           Dziś Dzień Matki. Wszystkim Mamom najserdeczniejsze życzenia.  A ja chwalę się lalkowym prezentem. Bo wśród innych oczywiście były i lalkowe.
Tytułowy Czarny Anioł jest właściwie czarnoskórym Aniołem.


         To Lucy Angel Stars, od Angel Stars Limited z Londynu. Firmy produkującej  limitowane serie figurek action. W skład Angel Stars wchodzą cztery lalki przedstawiające opiekuńcze Anioły męskie i żeńskie, czarne i białe.  Czarne to Lucy i Jonathan, białe Olivia-Mary i James. Lalki wyprodukowano w 2004 r i posiadają sygnatury na tylnej części ciała.


        To tył pudełka z opisem serii. A tu przód pudełka mojej Lucy.


      Lalki mierzą zaledwie 23,5 cm. Są w pełni artykułowane 10 punktów artykulacji. Zrobione z solidnego plastiku. Ładnie rootowane włoski. 






         Każda lalka posiada własne akcesoria. Lucy ma skrzydła,  tiarę, harfę i malutką książeczkę z opowiadaniem. Skrzydła można zdejmować. Niestety jako Anioł jest bosa. Nie bardzo to rozumiem, bo męskie Anioły mają sandały.


     Przypatrzcie się rączce. Każdy paluszek to doskonałość. Druga rączka jest inna i wykonuje gest ochronny.





           Ubranko jest starannie wykonane, podszyte, z podwójnymi szwami i zapinane na zatrzaskę. Dali nawet instrukcję obsługi.


     I jeszcze jedna, szczególna laleczka - biżuteria. Filcowa broszka lalka z pracowni Filcuszki Metuszki.





                                   Jak się Wam podoba?

wtorek, 21 maja 2019

ŁOWICZANKA JESTEM

           Niedawno na Allegro znalazłam od dawna szukane laleczki z mojego dzieciństwa. Były w bardzo przystępnej cenie, bo ... w strojach ludowych. Przegapiłam aukcję, ale sympatyczny sprzedawca zgodził się wystawić je raz jeszcze, w opcji kup teraz i od razu kupiłam. Dodatkiem do nich były trzy inne laleczki ze Sp. im Wyspiańskiego , ale o nich innym razem.


             Takim sposobem pomnożyły się u mnie lalki w stroju łowickim. Dotąd miałam dwie Krawalki. Zgodnie z przyjętym zwyczajem, nowe laleczki dostały imiona bohaterów powieści "Chłopi" W. Reymonta.  Para z Estetyki to Antek i Hanka, a malutka celuloidka z Częstochowy - Weronka.



         Antek i Hanka potrzebowali nieco napraw. Antek miał sparciałe gumki, brudną koszulę i brakowało mu kapelusza. Kapelusz znalazłam w lalkowych zasobach i przyozdobiłam kolorowymi nićmi.


                                        Renowacja Antka.



      Hanka nie wymagała napraw, jednak jej ubranko zostało skonsumowane przez mole i świeciło dziurami.



       Jak coś mówiłam przeciw ciuchom Mattela to odszczekuję, są gorsze. To wg producenta ma być bluzka!



           A producentem ubranek jest Spółdzielnia Sztuka Łowicka z Łowicza.



                             Te lalki robiła dla Cepelii

         Hance trzeba było wyprać bieliznę, a tak, ma bieliznę. Body i halkę oraz bluzeczkę. Reszta jest nowa. Wykorzystałam koraliki, cekiny i aksamitkę. Resztę dorobiłam z filcu. Nie mając możliwości zdobycia kawałka pasiaka, spódnicę zszyłam z kolorowych kawałków filcu, co podpatrzyłam u jednej z blogowych koleżanek (Fia).  Dostała też chustkę na głowę.



         Natomiast Weronka wygląda jak nowa. Zastanawia mnie sznureczek doczepiony do chusty, czyżby Weronka była lalką choinkową?








          

        Teraz czas na rodzinne zdjęcie. Nastka, Jagusia, Antek, Hanka i Weronka. Bardzo brakuje mi Macieja Boryny ;)






środa, 15 maja 2019

DZIEŃ LALKOWEGO DZIDZIUSIA

         Dziś w kalendarzu lalkowym Dzień Lalek Bebe czyli dzidziusiów lalkowych.  Ostatnio pokazywałam już najnowszy nabytek, czyli prezent od Marzenki - Marcysię.  Kioskowego dzidziusia.



         To idąc za ciosem pokażę, przypomnę, moje polskie bobaski. Najpierw kioskowy braciszek Marcysi - Jaś.



                            Potem Jagusia i Ala od Krawala.


                  
                 I  krawalowa Karolinka czyli u mnie Ditta


           I bezimienny dzidziuś w pudełku, też od Krawala.


                              Laleczki z SP MIŚ Helenka


                                                   I Isia


             A  także Bambo , Dinah i Nasibu rodem z kiosku.

 





środa, 8 maja 2019

Z KIOSKU

            Coraz trudniej mi wymyślać tytuły. Często wyobraźnia zawodzi i mamy tytuł: "Z kiosku". Zupełnie bez polotu, ale za to prawdziwy. Bo lalki tamże nabywano za słusznie minionych czasów PRL.  A także za nieaktualną dziś walutę, którą sobie w klaserze oglądam i z żalem przeliczam na niekupione w kiosku lalki.  
Pierwszą z nich znalazłam w SH i zdziwiłam się niepomiernie skąd się tam wzięła.


            Lala duża, 48 cm. Ciało typu wydmuszka. Włosy wmoldowane, oczy typu "pinezki" z niebieskiego plastiku, rzęsy. Artykulacja podstawa.



           Lalka ma ubranko robione na drutach, niestety z wełny (uczulenie) i oryginalne buciki z motylkiem.


          Dobrze zachowana. Po umyciu dostała nowa sukienkę z lalkowych zasobów i nowe imię - Bronia (imiona też mi się wyczerpują).



                 Trochę też poprawiłam jej makijaż.



         Druga laleczka przybyła do mnie od Marzeny - Makarreny, jako prezent. Mała 23 cm. O takiej samej budowie ciała. Z nieusuniętymi odlewami. I brakiem smoczka, który zapewne miała. Laleczki takie były sprzedawane gołe, w woreczkach foliowych.





             Nadlewy starannie usunęłam. Znalazłam pasujący smoczek. Przymierzyła kilka ubranek i spodobała jej się taka oto sukienka i czapeczka
.


              Dzidzia dostała na imię Marcysia. Niestety butków nie dopasowaliśmy i  jest bosa.

        Może laleczki nie są jakieś najpiękniejsze czy cenne, ale są polskie. Niestety nie mają sygnatur. Pochodzą zapewne z lat 80tych, z jakiejś spółdzielni, których było sporo i trudno dziś będzie znaleźć producenta.