Obserwatorzy

środa, 5 czerwca 2013

MIASTO LALEK





         Dzięki Asi, smutnemu znaleziątku z SH, w ciągu kilku godzin dowiedziałam się wiele o lalkach z VEB Biggi.


                   O widzicie dostałam sukienkę w misie i spineczkę Hello Kitty


                   Dostałam też nową różową piżamkę i czapeczkę

         Gdybym wcześniej miała tę wiedzę pewnie w mojej kolekcji byłoby już kilka tych uroczych lal. Dowiedziałam się też, ze miasto lalek to nie Paryż, ani Londyn,  ale Waltershausen w Turyngii. W XIX  w. i do wielkiego kryzysu lat dwudziestych XX w. Niemcy słynęły nie z wyrobu armat, ale lalek. To była prawdziwa lalkowa potęga.
         Wojny napoleońskie zrujnowały Europę, szczególnie Niemcy, toteż po bankructwie ojca, młody Johann Daniel Kestner szukał sposobu na nowe źródło dochodów. W 1815 r. rozpoczął produkcję taniej galanterii drewnianej i z papier mache, w tym lalek. Po pięciu latach stał się poważnym przedsiębiorcą, a w 1846 r. zatrudniał już ponad 1200 osób. W 1851 r. powstała druga fabryka założona przez Gottloba Schaffa. W roku 1900 działały, oprócz fabryk już wymienionych, następujące lalkarskie fabryki: Richard Beck & Co.,  Rudolf Eckold,
Otto Gans
,  Max Handwerk , Carl Kraußer, Max Polack, Christian Nelke,  Bruno Schmidt ,Heinrich Schuchardt 1853. ,  Schindel Titus - następnie Wiesenthal, Schindel i Kallenberg 1858,   Carl Vey & Co 1862 ,  W. Schneegaß 1863 , Heinrich Handwerck 1885 ,Kammer & Reinhardt 1885 , CM Bergmann 1888, H. Landshut później  Isidore Eisenstädt 1890. Imponujące prawda?
         W Waltershausen powstało wiele patentów i innowacji. Tu wynaleziono przeguby kulowe w 1880 r., a w 1890 powstała pierwsza lalka mówiąca. Produkowano obok lalek inne zabawki, maskotki,  gry, które dzięki staranności wykonania, elegancji i nowinkom technicznym podbijały świat. Zabawki zdobywały wiele nagród na międzynarodowych targach i konkursach. Światowy kryzys lat 1923-29  spowodował bankructwo około 30 firm lalkarskich w tym także fabryki Kestnera, która  upadła w 1936 r. Ostatecznej klęski przemysłu lalkarskiego dopełniła II Wojna Światowa. Po wojnie wskrzeszono osiem firm, ale po nastaniu NRD fabryki zostały znacjonalizowane. W 1948 r. powstała fabryka VEB Biggi, która produkowała lalki do upadku NRD w 1990 r. W ty też roku skończyła się lalkowa historia miasta Waltershausen. Dziś zostało tylko wspomnienie i ekspozycja w muzeum miejskim poświęcona Miastu Lalek.


         Lalki Biggi były sygnowane numerem na główce, moja literą B i numerem  25 i tu nie wiem czy to jest 7 czy / (ukośnik), a następne 332 ukośne, jakby pisane ręcznie.      
   
                   Znak towarowy Biggi



Także buty Biggi były sygnowane laleczką.


Lalki w różnych okresach miały też nalepki (1969)


i karteczki przywiązywane do rączek (1975)


 no i oczywiście oznaczenia na pudełkach.
                                    
         Dziś istnieje spore grono miłośniczek lalek Biggi , aktywnych zwłaszcza na rosyjskim forum dollplanet.
http://www.forum.dollplanet.ru/viewtopic.php?f=73&t=23692

(niektóre zdjęcia pochodzą z netu) 



poniedziałek, 3 czerwca 2013

SIEROCA DOLA




            Leżę sobie w kącie. Goła, brudna, potargana. To ostatni dzień, za godzinę zamkną sklep. Co ze mną będzie? Tak bym chciała krzyknąć – Tu jestem! – ale nie mam nawet piszczałki, żeby zapiszczeć. Och, gdyby tylko ktoś zechciał rzucić na mnie okiem. Nie jestem ani zniszczona, ani brzydka. Jeszcze nie tak dawno – zresztą kiedy to było? – nie znam się na czasie – byłam przedmiotem zachwytów. „Lala, lala cacy”. Były ubranka i łóżeczko, podusia i kocyk, wózeczek. Potem moja pani wyrosła z lalek, potem był worek i ciemny strych, a jeszcze potem pojemnik i magazyn. Jeszcze później samochód, trochę światła i nadzieja.
         A teraz leżę w kącie i nikt mnie nie chciał. Ostatni dzień, najniższa cena i nikt .
         I nagle chwytają mnie jakieś łapska. „O nie ma sygnatury – szkoda!” I ląduję z powrotem w pudle. Po chwili łapy wyciągają mnie raz jeszcze – „Ładna mordka, włosy ładne, nie jest zniszczona”.


 Oho jest nadzieja. Paluch unosi mi włosy na karku - „ B257332, cokolwiek to znaczy. Plastikowy brzuszek, może jest z lat osiemdziesiątych”.


Niesie mnie, niesie do wagi! „Ile będzie kosztować?” – „Złoty siedemdziesiąt sześć”. – „E, za taką cenę grzech nie wziąć” – Słyszę brzęk monet. Kupiła mnie, kupiła! Nie skończę na wysypisku. Gdybym umiała płakać jak inne lale, rozpłakałabym się z radości. Ląduję w przepastnej torbie, jest ciemno, ale przytulnie. A potem dom. Wielkie kąpanie, pachnący szamponik, milutki ręcznik.


- „Zobaczcie, jaka jest ładniusia” – To o mnie? Naprawdę o mnie? Ubierają mnie w różowe śpioszki z misiami i zajączkami i niosą.


 O! Gdzie ja jestem? – „Witaj! Witaj!”
„Witamy w Świecie  Maggie – Maggie to ja!” – Ile tu lalek! - „To twój nowy dom -
„Będziesz się nazywać Asia”.


         Asia ma 25 cm. Gumowy (winylowy?) łepek, łapki i nóżki, a brzuszek z plastiku (celuloidu?). Włoski mięciutkie, gęsto rootowane, niebieskie zamykane oczy. Trochę przypomina lalki Krawal’a, te z Cepelii w strojach ludowych. Na łebku ma numer, a na plecach nic. Ciekawe czy kiedyś uda mi się ją zidentyfikować.
         Nie ukrywam, że post powstał pod wpływem „sierotkowych” postów naszej blogowej koleżanki Manhamany. Maggie i Asia pozdrawiają Sierociniec.

    Dzięki wielkiej Manhamanie wiem już kim jest moja sierotka Asia - to laleczka z byłej NRD, z fabryki VEB Biggi w Waltershausen.
Ja to mam szczęście!

sobota, 1 czerwca 2013

KARTKA Z KALENDARZA - CZERWIEC





            1 czerwca ,Dzień Dziecka, pora przedstawić dziewczynę miesiąca. Tym razem twórcy kalendarza pozytywnie nas zaskoczyli. Zamiast jednej lalki są dwie, a właściwie kilka. A na dodatek owieczka i piłeczka.
         Dwie główne bohaterki to Bebe Jumeau. 


Z lewej  14 calowa z 1890. Śliczna buzia z charakterystycznym makijażem, niebieskie szklane oczy , perłowe kolczyki. Włosy blond długie francuskie loki. Ubrana w piękną różową sukienkę jedwabną ,przybrana haftowanym muślinem i broszką w kształcie liścia wysadzanego kryształkami. 


Kapelusz w tym samym kolorze z muślinowymi kwiatkami, także we włosach ma sztuczne różowe kwiatki. Skarpetki w kolorze ecru i pantofelki skórzane przybrane różową wstążką.


         W ręku walizeczka z plecionki i skóry, miniaturka prawdziwej ze wszystkimi szczegółami.


         Z prawej 15 calowa z 1907 r. Buzie są prawie identyczne, takie same otwarte usta z ząbkami, tylko nieco różni się malunek oczu. Kształt palców u rąk też identyczny. Włosy nieco krótsze, jakby naturalnie falowane. Ubrana w jedwabna sukienkę koloru ecru, przybraną haftowanym tiulem i perełkami. Kapelusz tego samego koloru także z perełkami. We włosach dodatkowo jedwabne różowe kwiatki. Buciki białe z ażurowymi wycięciami na wierzchu. 


         Lalka ma medalion z fotografią dziecka na łańcuszku. 


         W ręku trzyma parasolkę beżową z ozdobną białą rączką w kształcie kuli. 


         Między lalkami stoi biała owieczka z prawdziwego futerka i skóry. Na szyi metalowy dzwonek przybrany kwiatami na fioletowej wstążce. U nóg ma granatową piłeczkę w siatce.


         Scence towarzysz 9 przedziwnych laleczek , które przedstawiają japońskie gejsze w kimonach z parasolkami. Uszyte z drukowanej tkaniny (przód i tył) wypchane i osadzone na drewnianych podstawkach. Kim są tajemnicze gejsze?
         Wszystkie elementy tworzą wspaniałą scenkę, jakby lale wybierały się na wakacje. Jaka szkoda, że nie byłam dzieckiem bogatych rodziców na przełomie XIX i XX w. , chętnie bym przygarnęła te panienki.
           

czwartek, 30 maja 2013

RUDA JULKA, JA I MIŚ





         Śpiewam sobie od rana, a Maggie oczywiście poprawia, że powinna być „ruda Zośka, ja i Zdziś”.  A tymczasem jest ruda Julka. Na metce przyczepionej do rączki widnieje imię – JULIE. 


 Julie  w odróżnieniu od Julki od Schildkrota jest porcelanką.  To moja druga Alberonka. Przybyła we wtorek i jest prezentem urodzinowo- dniomatkowym , od mojej córki. Laleczka jest przepiękna. Ma śliczne rude włosy, niebieskie oczy z rzęsami u góry prawdziwymi, na dole pięknie malowanymi. Główką może kręcić w lewo i prawo. Ubrana jest w gustowną sukienkę z fartuszkiem. 


 Ma halkę, pantalony, podkolanówki i śliczne czarne lakierki. W oryginale miała okulary, ale wolę ją bez nich. Niepotrzebnie przesłaniają śliczne oczy. Julie mierzy około 40 cm. Posiada sygnaturę na główce i papierową metkę z wypisanym imieniem. Lalka może siedzieć i dzięki drutom można ją pozować. 

Nie miała stojaka, ale już ma. Nie mogłam też znaleźć informacji na jej temat, ale sądząc po ubranku pochodzi z lat osiemdziesiątych. Misia do zdjęć sobie pożyczyłyśmy, ale muszę kupić jej odpowiedniego, bo tak mi jakoś pasuje do misia. 

Życzymy wszystkim miłego weekendu. Wkrótce pochwalę się pozostałymi lalkowymi prezentami.

wtorek, 28 maja 2013

DO PRZERWY 0:1




         Znów lalkowa posucha. Nic atrakcyjnego nie przytargałam ostatnio do domu.
Na posta załapały się więc dwie figurki, bo lalkami trudno je nazwać. Od dawna marzyła mi się Kapusta, ale nie chciałam za dużej, no i niezbyt lubię te nadziane (interaktywne) . Przypadkiem zauważyłam niewielką figurkę Kapusty –piłkarki. 


W całej figurce tylko jedna rączka jest ruchoma i zakres ruchów bardzo ograniczony. 

Kapustka jest wyprodukowana dla Burger King’a przez MFG w Chinach w 2012 r. 

Miała nieco obdrapany nos, ale podmalowałam.



         Druga figurka jest od Disney’a. Przedstawia Wietnamkę. Nic więcej o figurce nie wiem niestety.

Dzięki Wam dowiedziałam się, że to Shanti z Księgi Dżungli, a ten Vietnam to pewnie miejsce produkcji figurki.

środa, 22 maja 2013

DZIDZIUŚ




         Ponieważ lalka dzidziuś jest obowiązkowym punktem przekrojowej kolekcji lalek, postanowiłam się przełamać i znaleźć jakiegoś. Do Baby Born nie mogę się przekonać. Niby markowa, niby kultowa, a ja nie trawię i już. Mam już co prawda Kewpie, ale to  zupełnie inna bajka. Aż tu nagle wpadł, a raczej wpadła (bo to ona),w moje ręce całkiem fajny egzemplarz. Mierzy około 35 cm. Lalka wykonana z gumy albo miękkiego winylu (nie rozróżniam). Ślicznie dopracowane szczegóły, nawet zaznaczono kręgosłup. 


Oczka szklane (plastikowe?) nie zamykają się, usta otwarte w uśmiechu. Włosy wmoldowane.


 Ma ciekawy mechanizm – po naciśnięciu nóżki, brzuszka, główki wydaje dźwięki podobne do śmiechu niemowlaka.  Na główce napis FALCA- CE. Firma Industrias Falca SL produkuje od 50 lat lalki w Alicante w Hiszpanii. Znani są ze swoich anatomicznych niemowlaków, mnie niestety trafiła się dziewczynka. Ten model jest produkowany też w wersji chłopiec z siusiakiem. U mojej dziewczynki cech anatomicznych pod tym względem nie zaznaczono. 

         Laleczka dostała na imię Bisia , to miejscowy skrót od Balbina. Bisia ujęła mnie swoją słodką mordką i zamieszka u mnie na zawsze.

poniedziałek, 20 maja 2013

WĘDRÓWKI SONKI ALBERONKI




         Maj przyszedł do naszego ogrodu z całym przepychem barw i zapachów. Po długiej zimie zrobiło się od razu upalne lato. Sonka Alberonka postanowiła zaprosić Was na wycieczkę po naszym ogrodzie. 


         Najpierw schodzimy ostrożnie po schodkach z tarasu, a tu witają nas nemezje.


         Potem skalniaczek przy studni. Fajne miejsce do wspinaczki wysokogórskiej.


         A to już ukochane funkie mojej pani, ale wlezę w sam środek, co mi tam.


         Bardzo lubię zapach konwalii, a Wy?


         Ale bzy są najpiękniejsze, 


tych fioletowych jest mnóstwo, ogromne drzewo przed domem.


Pod płotem rosną sobie złote pompony.


A teraz ścieżką do skalniaczka.


Dookoła domu, a pod tarasem rosną takie kapusty. Pani mówi rojnik olbrzymi, a ja wolę kapusty.

No i  żebyście nie myśleli, że jestem taka grzeczna to jeszcze wlezę na drzewo. O stąd to jest widok.


         Oj, zmęczyłam się tą wędrówką i zbiera się na burzę.
         Do zobaczenia!
PS. Kiedy skończyłam pisać rozszalała się burza, szczęściem grad padał tylko przez chwilę i ma nadzieję, że nie wróci. Ulewa straszna, prawdziwe oberwanie chmury. Martwię się o ogród.