Obserwatorzy

niedziela, 7 września 2014

NA CÓŻ SIĘ NIE ODWAŻY ...








.... śle­py szał kobiecy? (Seneka Młodszy)
        

         Z tą odwaga, to u mnie krucho. Ciągle się boję, że coś zepsuję, że nie uda mi się naprawić. Bezpowrotnie zniszczę. 


         Ponad rok temu udało mi się zdobyć Pussy cat  22, od Madame Alexander. Laka była dosyć dobrze zachowana, ale zapach piwnicy nie chciał zniknąć mimo wielu zabiegów. Korpusu nie dało się zdjąć, bo ręce i nogi są przyszyte maszynowo, tylko głowa mocowana podobnie jak w porcelankach. Wypełnienie  się przemieściło i w pewnych miejscach było go zbyt mało, a w innych zbyt dużo. Lalka nie chciała siedzieć prosto, głowa leciała jej w przód lub w tył, a czasem na boki. Korpus był trochę popruty w dwóch miejscach. Ale bałam się cokolwiek zrobić, żeby nie zniszczyć. Rok minął, a zapach został. Wreszcie w te wakacje nie wytrzymałam. Rozprułam korpus na siedzeniu, wyrzuciłam wszystko „nadzienie” ze środka. Całą lalkę namoczyłam w proszku i wybielaczu. Potem w płynie do płukania przez jakąś godzinkę i na słońce. 


         Jakaż była moja radość, gdy MaryLu wyschła. Zapach się ulotnił. Teraz pachnie delikatnie brzoskwinią (płyn do płukania).
         W lalkę wpakowałam wsady z dwóch jaśków. Pozszywałam korpus.

Teraz może pięknie siedzieć i głowę trzyma prosto. Dostała też niemowlęcy czepeczek i starą PRLowską grzechotkę.


         Dzieli wózek  z niemowlakiem Dudusiem od Simby i różowym misiem .



Duduś (Simba)


środa, 3 września 2014

I NASTAŁ WRZESIEŃ





 „Wrzesień przecieka mi przez palce, szkolnym dzwonkiem, fioletowym wrzosem...” Wrzesień, nostalgiczna pora, czas powrotów. Jeszcze tylko krótkie wypady do naszych ukochanych Klanin. Wrzosy kwitną wszystkimi odcieniami fioletu. 


Grzybów nie ma, susza straszna, miejscami mchy wysuszone na wiór. Ale wrzosy są. Grażka wybrała się na spacer wśród wrzosowiska.


Udało się jej znaleźć dorodne borówki, niestety pojedyncze. W ubiegłym roku było ich mnóstwo.


O jaka fajna szyszka!


A tu znowu takie malutkie, w sam raz dla mnie!


Chwila nieuwagi i Grażynka ląduje w dole pod korzeniem przewróconego drzewa.


Jak stąd się wydostać?


Wracając zatrzymaliśmy się nad Wdą w miejscu obozowania św. Jana Pawła II podczas spływu kajakowego w 1956 r.


Nad wodą rosły takie piękne kwiatki.









A to mała próbka mojej fotografii podwodnej.


Grażynka pochodzi z firmy TAI NAM ltd. z Hong Kongu.


Znani są z produkcji „gadających zwierzątek”. Lalka też mówi, a właściwie mówiła, dwa zdania. Niestety teraz tylko chrypi niezrozumiale. Grażynka ma 15 cm wzrostu. Podstawową artykulację. Dwa guziczki do naciskania na plecach i głośniczek z przodu.



Ma ładną buzię i „prawdziwe” oczka, niebieskie. Przybyła do mnie w oryginalnym ubranku i własnych butkach.

A tu jeszcze porównanie z Simbowymi maluchami.




niedziela, 31 sierpnia 2014

KONIEC WAKACJI




        " 31 sierpnia 2014 r. Wakacje się skończyły. W ten ostatni dzień wolności postanowiłem, że nie pójdę do szkoły. Nie, nigdy. Dlatego postanowiłem uciec na morze.

Popłynę wielkim statkiem, zwiedzę dalekie lądy i to nie palcem po mapie. Przeżyję wielkie przygody.


         Na morzu były ogromne fale i mój okręt rozbił się o skały. Uczepiłem się więc jakiejś belki i tak dopłynąłem do brzegu.


         Fala wyrzuciła mnie na bezludnej wyspie.


         Dookoła tylko piach i piach.


         Nazbierałem drewna 


         I zbudowałem wspaniały fort.


         Moją samotność dzieliły tylko mewy.


         A tu cię mam – powiedziała i zaniosła mnie na koc – Wracamy do domu Kajtek.
Koniec wakacji."


         Kajtek pochodzi z Chin, firma CHAP MEI  produkuje plastikowe figurki i sprzęt sportowy.

środa, 27 sierpnia 2014

KONIK, Z DRZEWA KOŃ NA BIEGUNACH...



 
Konik na biegunach,  dwór  z Luzina.
         Każdy powinien go mieć, ale ja nie miałam, ani moje dzieci – cóż bieda PRL u. Za to mojej pierwszej wnuczce kupiliśmy na gwiazdkę.
         Obiecałam Wam zabawki ze skansenu we Wdzydzach i dotrzymuje słowa. Na pewno zauważycie różnicę miedzy zabawkami dzieci chłopskich, a dzieci drobnej szlachty.
         To zaczynamy od koników:
Wózek pchacz ze dworu z Luzina.
Zabawki wiejskie, koń i wóz.

         Koniki dla chłopców, i jeszcze taczki, szczudła, samoloty, łódeczki, proce i łuki.

Zabawki wiejskie.

         A dla dziewczynek wiadomo lalki, misie i całe oprzyrządowanie: wózki, kołyski, koszyczki. Był nawet kołowrotek.

Zabawki ze dworu z Luzina

Wózek i  kołyska, zabawki ludowe.

         
Miałam podobny w dzieciństwie - niebieski.
 
Szmacianka w koszu.
Piękny konik, dziecięcy kołowrotek, lalka i piłka szmacianki.

 Wiadomo podział umowny, bo przecież czasem dziewczynki wykazują techniczne zainteresowania, a chłopcy chcą być dobrym tatusiem.

Tarcza i łuk, a obok za wózkiem hulajnoga.

         Nie ma zimy bez sanek. Jak widzicie i tu zakradła się Iga.

Sanie dziecięce, dwór z Luzina.

         Zostając w temacie dzieci, były tam też takie ładne stroje

Letnie ubranka dziecięce, dwór z Luzina.

         Drewniane piórniki i liczydła, sama miałam taki piórnik


         A na koniec fajny bujak – kurka.

Zabawka ludowa.