Obserwatorzy

środa, 23 sierpnia 2017

PODRÓŻ DO KRAINY LILIPUTÓW




      Dziś Dzień Miniaturek w naszym kalendarzu lalkowym. Wobec tego tytuł bardzo adekwatny, bo wszystkie te rzeczy mógłby Guliwer w owej krainie zobaczyć. Zastanawiałam się długo, jakie miniaturki zaprezentować. Czy własnoręcznie zrobione? A może te zdobyte w różnych miejscach? Jakąś jedną kategorię wybrać? A może pokazać wszystko? Nie, wszystko się nie zmieści. I jak tu wybrnąć?
To może jedno zdjęcie moich wytworów i jedno zakupionych z poszczególnej kategorii? Wybaczcie, jeśli nie będę w tym zamyśle konsekwentna.  Pierwsze zdjęcie będzie prezentowało  miniatury fabryczne, drugie moje rękodzieło.

                                                                            Mebelki



                                                                              RTV



                                                                            Zegary

                                                                          Książki



                                                                         Torebki



                                                                              Buty



                                                                        Naczynia



                                                                        Owoce



                                                                              Wędliny


                                                                         Kwiaty


                                                                 I jeszcze kilka innych 

                                        
                                           Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was na śmierć ☺




poniedziałek, 21 sierpnia 2017

KSIĄŻĘ I GUWERNANTKA




      Obiecałam sobie, że już nie będę kupowała porcelanek. Mam już dosyć, no chyba, że trafi mi się przedwojenna. Obiecanki, cacanki…, ale jak tu przejść obojętnie obok ceny 5,50 za Damę z minionych epok? I tak narodziła się ta historia…


      Maggie lubi gości, a jeszcze bardziej gdy gośćmi są dawno niewidziani członkowie rodziny. Wielkim więc wydarzeniem był przyjazd siostry Charlesa – księżniczki Pippy. To światowa dziewczyna, wprost rozrywana w wyższym towarzystwie. Jak nikt zna się na modzie, najnowszych trendach w sztuce, koniach wyścigowych i wszystkim, co w towarzystwie jest top & trendy. 


      Maggie potrafi z Pippą rozmawiać godzinami, a właściwie godzinami jej słuchać. Najczęściej zaszywają się w zacisznym ogrodzie na dachu Baszty.


       Tego dnia rozmawiały o dzieciach. Pippa była zdumiona, że Maggie sama zajmuje się dziećmi. Oczywiście, należy poświęcać dzieciom wiele uwagi, okazywać im miłość, ale stanowczo edukacją i wychowaniem powinna zająć się wykwalifikowana osoba. Maggie musi przyjąć guwernantkę, koniec, kropka. Charles poparł siostrę, uważając, że Maggie ma dla niego stanowczo za mało czasu.
Pippa wykonała szereg telefonów i pewnego dnia w Baszcie zjawiła się Miss Gemma, wykwalifikowana guwernantka z dyplomem.


      Jak na guwernantkę przystało, Miss Gemma jest skromnie, acz elegancko ubrana, bardzo powściągliwa w zachowaniu.


      Jej głównym zadaniem będzie opieka nad Gonią, Katrioną i Mimi oraz edukacja Mimi. 


      Obydwie panny pochodzą od DeAgostini. Pippa z wydania greckiego, a Gemma z rosyjskiego. Jak głoszą napisy na pudełkach, właśnie w tych językach. Jak się znalazły u nas? Prawdopodobnie DeAgostini wszystkie zamówiła w Chinach, niesprzedane zalegają magazyny i trafiają do sklepów „wszystko za 5 zł”. Szkoda tylko, że żaden facet się nie trafił.


sobota, 19 sierpnia 2017

POKÓJ DZIECIECY





      Pokój dziecięcy w Baszcie nie ma nic wspólnego z horrorem, no może troszkę. Wiadomo, jak to w pokoju dzieci panuje w nim zwykle horror bałaganu.
      Pierwszy pokój dziecięcy powstał jeszcze na parapecie. Był królestwem Goni, przybranej córki Maggie. Przez dom Maggie przewinęło się sporo dzieciaków, które przygarniała z dobrego serca i niektóre pozostały w nim do dziś. Mimi – siostra pierwszego męża Roberta, Katriona, córka kuzyna Cedrika i Calineczka, to obok Goni dziecięcy mieszkańcy Baszty. Czasem pomieszkiwała zaginiona Bryana. Pokój w zasadzie należy do Goni, bo dla niej został zrobiony. Zrobiłam dla niej mebelki z kartonu, pobielone i ozdobione motywem róży. Zestaw składał się z łóżeczka, szafki i biureczka. Ściany były z elementów drewnianych pokrytych tapetą. 




      Następne ściany były już nieco większe z kartonu z tą samą tapetą. W SH znalazłam małą drewnianą skrzyneczkę, którą przerobiłam na skrzynię na zabawki, a zarazem siedzisko, bo dorobiłam poduchę. Przybył też biały fotelik z kartonu.


       Skrzynia bardzo się przydała, bo od początku było sporo zabawek. Najfajniejsza, to drewniana kolejka.


      Potem przybyły drewniane mebelki, które udawało się, co jakiś czas dokupić i należały do tej samej serii. 


      Następnie domek przeniósł się do stendu, a że przybywało mebelków i gadżetów, coraz  bardziej się zagracał.



       Wreszcie po ostatnich porządkach wygląda tak. 


      I choć jedne rzeczy usunęłam, to inne przybywały. Jednym z ostatnich nabytków jest białe porcelanowe pianino. 



      Jak zauważyliście mieszkańcy są muzykalni. U Charlesa leżą skrzypce, w salonie i w dziecięcym są pianina.

wtorek, 15 sierpnia 2017

ŻYCIE OD KUCHNI




         Chcę Wam przedstawić nowych mieszkańców Baszty Szarej Sowy.
Tym razem bohaterami są mieszkańcy kuchni. Powinnam raczej napisać pokoju dla służby, ale takowego w Baszcie zwyczajnie nie ma. Domyślacie się, że będzie mowa o służbie domu Maggie.  Otóż od pewnego czasu, jak księżnej przystało, Maggie ma służbę. Kucharkę, panią Smith. Ogrodnika, pana Wilsona, ojca kucharki oraz Molly, młodszą siostrę pani Smith, która jest dziewczyną do wszystkiego.


         Wszystkie trzy lalki to laleczki produkowane specjalnie do domków dla lalek w skali 1:12.  A więc mniejsze od Maggie. Dostałam je w prezencie i pochodzą z różnych zestawów. 


         Kuchnia Maggie także przechodziła różne etapy swego istnienia i wystroju. Od początku jednak wyposażenie opiera się o własnoręcznie zrobiony komplet mebli w kolorze zielonym – kredens, szafka narożna i mała szafeczka. A także pieca kuchennego i wiszącej półki.


          Jak każde pomieszczenie kuchnia też została przeniesiona do stendu i przeszła fazę totalnego zagracenia.


          Tak wygląda po ostatnich porządkach. 


           I jeszcze kilka zbliżeń.


P.S.  Miniaturki rocznicowe otrzyma Balbinka Bernikla proszę o adres na emalia.