W poście z 21 października prosiłam o
pomoc w reanimacji przytarganej z giełdy laleczki bez oczu. Dziś przedstawiam
Wam - dzielnego marynarza Krzysia.
Niestety nie potrafiłam naprawić oczu
tak, aby się znów zamykały i otwierały. Zbyt mały otwór w szyi i zbyt małe doświadczenie.
Tak czy inaczej Krzyś oczka ma. Na stałe, ale zawsze. Są przyklejone Magikiem,
więc w przyszłości jeśli znajdę lalkowego okulistę nic straconego.
Krzyś ma oczka brązowe, bardzo bystre,
choć rzęsy powyłaziły.
Uszyłam mu marynarskie ubranko. Na
razie jeszcze bez czapeczki. Butki dostał od naszej niezawodnej fotografki J.D.
Przy zrobieniu kołnierza użyłam taśmy klejącej do tkanin.
Ubytki w malaturze uzupełniłam farbą
akrylową , trochę widać, ale zawsze lepiej wygląda niż odrapany róż.
Teraz nasz Kapitan może ruszać na morza
i oceany. Ponieważ pogoda nam nie dopisała, to na razie tylko te na obrazku.


















































