Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sygnatura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sygnatura. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 maja 2020

OD APENINÓW DO ...

                Po wielu miesiącach odwiedziłam otwartą niedawno giełdę w Pruszczu.  Rewelacji nie było. Zaledwie trzy malutkie laleczki i jeden słoń.
            Najpierw zaczniemy od Apeninów czyli włoskiej laleczki  Cavicchi sygnowanej CS. W etnicznym stroju, bardzo zniszczonym. Zastanawiam się nad odtworzeniem.


 
          Następnie Szkot w przepisowym uniformie, jeszcze w tubie.





             I panienka z Hong Kongu (napis na plecach), bardzo malutka. Przed i po SPA.


               Nabyłam też kurteczkę do jazdy konnej, nie wiem tylko od jakiej lalki. 




                      I miniaturkę żaglowca Zawisza Czarny. 




          No i na koniec rzeczonego słonia, z palankinem. Słoń bardzo sfatygowany, ale niestety też po dokładnych oględzinach,  z napisem China. 




             O mały włos, a wróciłabym tez ze starym manekinem małego chłopczyka, ale przeraziły mnie uszkodzenia rączki i główki.

środa, 24 kwietnia 2019

ROZKWITAŁY JABŁONIE I GRUSZE

              Czas rozkwitania drzew owocowych to dobra pora na przedstawienie Wam Katiuszy.


          Udał mi się ją upolować w znajomej graciarni, za całe 6 złotych. Jak to bywa, firmowe imię laleczki - Daszeńka, było już własnością innej mojej lalki.



                          I Daszeńka została Katiuszą.


        Lalka pochodzi z Leningradzkiej (dziś Petersburg) fabryki "Igruszka", ma sygnaturę.







         Cała lalka jest z plastiku. Ma 35 cm wysokości. Ruchome rączki, nóżki i głowę, w zakresie podstawowym.  Włosy to naklejona peruczka, a oczy się nie zamykają. 




         Ubrana bardzo starannie w strój prawie ludowy. Bluzeczka, sarafan, fartuszek, bielizna, skarpetki, buty typu łapcie wiązane pod kolanami. Natomiast kokosznik zastąpiono wstążką.



         Lala pochodzi z lat 80tych (Data zamówienia na metce 1980) Nic więc dziwnego, że była niesamowicie brudna.





         Szczęśliwie wszystko się doprało, po za przebarwieniami w miejscach, gdzie był kontakt z gumą , która się utleniła. Na rękawkach, zamaskowałam wstążeczką. Dla porównania zdjęcie przed i po SPA.





   Katiusza, to moja dziesiąta lalka z byłego ZSRR, nie licząc drewnianych, Matrioszek i Wańki - wstańki.

 

sobota, 22 lipca 2017

CIĄGNIE WILKA DO LASU



      A Holendra do Holandii, Nowej Holandii. 

 
      Jakiś czas temu otrzymałam w prezencie śliczną holenderską parę w strojach ludowych. Długo czekały na swoje pięć minut, ale się doczekały. Chłopcu nadałam imię Marten, a dziewuszce Fenna.



      Zabrałam je na wycieczkę do Nowej Holandii. To rodzinny park rozrywki na obrzeżach Elbląga.

Marten i Fenna w krzywym domu

      Warto wybrać się tam z młodszymi pociechami, tak do 12 roku życia. Na sporym terenie czeka dzieciaki mnóstwo atrakcji. Co prawda bilety nie są najtańsze 25 i 22 zł ulgowy, ale można też skorzystać ze zniżek rodzinnych. Wszystkie atrakcje poza grami na automatach, parkiem linowym dla juniorów i wypożyczalnią rowerów wodnych są w cenie. Trudno nawet wszystkie wymienić: kilka dmuchanych zamków, w tym jeden ogromny, 



park linowy dla maluchów,



 tramwaj wodny, trampoliny, wyspa potworów, małe zoo, 

zamek Króla Artura, strzelanie z łuku, gabinet luster i inne.

 
Odkopywanie szczątków dinozaura

      Jest możliwość zakupienia napojów, lodów, a nawet zjedzenia obiadu. Można ciekawie spędzić z dziećmi kilka godzin. Atrakcją jest to, że przyjeżdżając rano, możemy przebywać tam do 20.00, a nawet wyjść z parku i wrócić po południu, bilet jest ważny cały dzień.
 
I takie miejsca do zrobienia pamiątkowego zdjęcia

       Atrakcją są także liczne kanały przecinające park i wiele mostków nad nimi.



 Można wypożyczyć (dodatkowo odpłatnie) rower lub łódkę i zwiedzać park pływając po kanałach, jak w prawdziwej Holandii.



P.S. Nowa Holandia jest tylko namiastką prawdziwej, ale jakie zdumienie mnie ogarnęło, kiedy rozebrałam moją Holenderkę. Okazała się być przebierańcem. Włoszką w holenderskim stroju. Lalki pochodzą z włoskiej firmy Galba i są sygnowane takim bocianem.


niedziela, 4 września 2016

ŚWIAT TAJEMNIC





         Tu wszystko jest tajemnicze, i bohaterowie, i świat w którym spotykają ich przygody. Wszystko owiane jest mgłą tajemnicy, jak wschód z którego przybyli – Chiny, a może jednak Francja?.
         Są tajemniczy, bo mają jasne włosy i niebieskie oczy, wiele piegów. Raczej jak Francuzi, a nie Chińczycy.
         Oto bliźnięta Rena i Rolly.


         Przybyły do mnie w którąś sobotę i powiedziały, że mają już dosyć wędrówek i przygód. Zostają. Rena była golutka i rozczochrana, 


        Rolly miał na sobie śliczny, acz dla chłopca zupełnie niestosowny strój Barbie. Ciuszki zaraz zaanektowała Anjelica.


         Bliźnięta mają na pleckach napis:  C w kółeczku DEL. 87 CHINA


         A na główce: DELAVENNAT 87


         Pochodzą prawdopodobnie z Francji i są dzieciakami z Glady Family, występującymi pod imionami Tom i Lea. Były jeszcze Sonia, Sim i Bebe (Eva).

Laleczki miały różne kolory włosów, nawet różowe.

         I jak to się w bajkach plecie ciągle spotykają ich przygody i niespodzianki. Jak ta, w trakcie pisania tego posta. Otóż w moich przepastnych pudłach na jednej z małych Simbetek jest prawdopodobnie oryginalny strój Toma (czyli dla Rollyego). Taki.
 
Rolly już w swoim stroju.
     Lalki są tej samej mniej więcej budowy, ciuszki i buty Evi pasują. (Rena)  Na zdjęciach Rolly dotąd paradował w zrobionej z filcu bluzeczce i spodenkach od misia SF. Biegnę do walizki i rzeczywiście jest, prawie identyczny jak ten.

zdj. Ana Kelme

         Bliźniaki zaprzyjaźniły się z Felą i opowiedziały jej swoje przygody. 
 
Oczywiście przy grillu.
       Fela postanowiła napisać o tym książkę. A oto jaki spis rozdziałów mi przedstawiała.
 
Przez drzwi w tajemniczej szafie.

 
Spotkanie z pegazem
       

Zagubione maleństwo

 
Grająca skrzynia.
 
Rena znajduje walizkę i przebiera się.


Tajemnicza różowa ławeczka.

 
Zaproszenie na ucztę.
         Cóż będziemy kibicować w spisywaniu przygód. 
Obawiam się , że zajmie jej to wiele zimowych wieczorów. 

P.S.
 http://www.toyzmag.com/2015/01/linstant-vintage-sonia-famille-glady-delavennat-1987-partie-2-glady
to jest link dla osób bardziej zainteresowanych Rodzinką Glady, wiele zdjęć i ciekawych informacji

niedziela, 8 maja 2016

W TYM DOMU STRASZĘ...





         Ja rozumiem, że porządne zamczysko, a zwłaszcza stara baszta powinny mieć ducha.
I w porządku, jeśli jest to miły Kacperek, ale coś takiego.
         Nieoczekiwanie w Baszcie Szarej Sowy zagnieździł się dosyć przerażający osobnik.

Maggie spotkawszy go wieczorem na schodach omal z nich nie spadła.
         Przepraszam -  powiedział – chyba się zgubiłem. Nie opanowałem jeszcze przenoszenia się w czasie i przestrzeni. 


         - Czy jesteś duchem? – zapytała. – Nie, raczej nie, choć tak właściwie nie wiem.
         Mam na imię Glen.

         Glen jest synem Chucky’iego i Tiffany, z piątej części Horroru „Laleczka Chucky”.
Lalkę – figurkę popełniła firma Neca w 2006 r.  Ma aż trzy sygnatury: Na prawej dłoni : Made in Japan, na prawej nodze: NECA 2006 Made in China, na lewej nodze: Focus Features i C w kółeczku.
         O NECA:
National Entertainment Collectibles Association jest jednym z największych producentów hurtowych licencjonowanych towarów . Oferuje sprzedawcom niesamowity wybór produktów opartych na postaciach  z filmów, komiksów , gier komputerowych itd.
Focus Features jest wytwórnią filmową, która wyprodukowała film „Seeds of Chucky”.
         Glen jest lalką po przejściach.  Głowa przyklejona jakimś klejem na sztywno, widać też ślady naprawiania lewego ramienia, rusza się ono w sposób trochę ograniczony. Przy okazji uciapano klejem rękawek bluzki. Ruchome są stawy barkowe, łączenie czarnych rękawków z fioletowymi, ruchome dłonie. Niezbyt duża ruchomość w pasie, niestety nie wiem czy stopy były ruchome, czy od razu były na stałe.  


         Glen ma rootowane włosy, gęste jak szczotka i prawdziwe rzęsy, które nadają oczom niesamowity wygląd.
         Patrzcie nie rzucam cienia.


         I jeszcze pytanie z serii: Ktokolwiek widział. Nabyłam lalka z taka sygnaturą. Lalek kenopodobny.

      Życzę wszystkim miłej niedzieli i niespotkania Glena w ciemnym kącie.

środa, 10 lutego 2016

LA ESMERALDA





         Wszyscy na Wichrowy Wzgórzu byli bardzo podnieceni, kiedy listonosz dostarczył list z francuskim znaczkiem. 


         W środku było zaledwie parę słów. „Je viens le samedi. J'espère pouvoir compter sur l'hospitalité de Baszta Hiboux Gris. Nous sommes heureux de rester plus longtemps. Cordialement. La Esmeralda.”
 (Przyjeżdżam w sobotę. Mam nadzieję, że mogę liczyć na gościnę w Baszcie Szarej Sowy. Chętnie zostanę na dłużej. Pozdrawiam. Esmeralda.)
         Wszyscy mieszkańcy Baszty bardzo byli ciekawi tej dalekiej kuzynki z Paryża. I trochę poruszeni, bo Esmeralda jest córką kuzynki Maggie, która w młodości uciekła z cygańskim taborem, z przyzwoitego angielskiego „manor”. No i popełniła jak się to mówi mezalians. Ale w końcu to stare dzieje i choć Charles jest bardzo zasadniczy, to niezmiernie ucieszył się z wiadomości.
         Esmeralda przybyła. I trochę zaszokowała rodzinkę. Ubrana w cygańskie szatki i bosa. Ale wkrótce okazało się, że jest duszą towarzystwa. 


W salonie Maggie bawiła kuzynki Arielkę, Małgorzatkę, Mimi i oczywiście Maggie tysiącem anegdotek z Paryża. Mimi, która również jest paryżanką, ale wiele lat mieszka na Wichrowym Wzgórzu słuchała ze szczególną uwagą. 


         Potem Esmeralda odwiedziła Charlesa  w jego gabinecie. 


Przy płonącym kominku słuchała opowieści o przygodach księcia i polowaniu na dzikie zwierzęta.




             Charles chwalił się zwłaszcza skórą lamparta i głową lwa.



 
      We trójkę miło spędzili wieczór, kominek rzucał blask na zasłuchaną Esmeraldę.  



        Udało mi się skonstruować płonący stos na kominku z plastikowego ogniska i czerwonej diody od krawata świątecznego. 


Przybyło też kilka gadżetów w Baszcie. Ktoś zauważył?


         Moja Esmeralda jest porcelanką od DeAgostini sygnowaną  Disney. Wielkości Maggie.  Ma na karku sygnaturę. 

W całości jest wykonana z porcelany. Nogi i ręce ruchome. Z dziury na czubku głowy „wyrastają” włosy. Oczy namalowane.
         Była brudna jak cygański sagan

         I pęknięta. Teraz wygląda jak po operacji cesarskiego cięcia. No prawie.


         Ubranko było przyklejone, ale udało się zdjąć i wyprać. Przyszyłam zatrzaskę i jest w porządku. Kupiłam ją na targowisku za 3 złote. Mimo pęknięcia jestem zadowolona.


         Esmeralda nie jest wytwornie odziana, ale jeśli macie krawieckie zdolności i ochotę na uszycie wielce wytwornej renesansowej sukni dla swojej lalki to tutaj jest cudowny tutorial.