Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stare zabawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stare zabawki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 marca 2020

DUMKA NA DWA SERCA

                I doczekała się moja Ksenia narzeczonego. Wrócił sokolik, wrócił. Skąd? Tajemnica.



        "Czapkę sprzedał, pas zastawił", ale na bilet starczyło ;) 
Lalek - Wasylko, nareszcie trafił pod dach, w którym mieszka ukochana Ksenia. Teraz już będą na zawsze razem, a czapkę mu sprawimy nową.


              Wasylko jest moją dzisiejszą giełdową zdobyczą. Jak twierdzi Kida, laleczki były oficjalnymi zabawkami z Igrzysk Olimpijskich MOSKWA'80.  I zostały wyprodukowane w Moskwie.

Kiduś mam nadzieję, że nie pogniewasz się za pożyczenie zdjęcia metki.
        Jak może pamiętacie sukienka/koszula Kseni została przeze mnie wyprana i stało się nieszczęście.

                                                  Przed 


                                                        Po



                           Koszuli Wasyla prać nie będę. 

               
                      Ciuszki zostały wyprasowane żelazkiem, tak gorącym jak się dało. To myślę, że mikroby nie przeżyły.


                Z dzisiejszej giełdy przytargałam jeszcze  takie fanty, w tym 5 Sylvanianów.







                               Dwa garnczki z pokrywkami.
I Świerszczyk z 1951 r. Kompletny, w dobrym stanie, też został wyprasowany .




              Ucieszył mnie ten Świerszczyk, bo przez całe dzieciństwo byłam jego wierna czytelniczką.

wtorek, 10 kwietnia 2018

PIERWSZA WIOSENNA GIEŁDA

     W niedzielę była cudna pogoda i postanowiliśmy po raz pierwszy tej wiosny odwiedzić giełdę w Pruszczu. Okazało się, że nie tylko my. Ludzie wyroili się zupełnie jak muchy. Korek zaczął się już w centrum  miasta. Od zjazdu do giełdy , co zajmuje zwykle jakieś dziesięć minut, posuwaliśmy się jak żółwie przez calutką godzinę. Na giełdzie tłumy kupujących i znacznie mniej sprzedających, nawet nie połowa tego, co na ostatniej jesiennej. Sklepy pozamykane, więc ludziska tłumnie zjawili się na giełdzie. Jeśli chodzi o interesujący mnie towar, można powiedzieć totalna bryndza. Jednak nie wróciłam z pustymi rękami.
     Kupiłam taką oto Steffi Love z lat 90tych w bardzo dobrym stanie i prawie nienaruszoną fryzurą platynowych włosów.     Z artykułowanym ciałkiem. 
  Z naszych zasobów dostał śliczną fioletową sukienkę, niestety na te stopki nie mamy żadnych butów.


           Była ubrana w coś takiego, choć z pewnością nie oryginalnego, bo się nie dopina na plecach.


    

      Lalek było jak na lekarstwo, po za dwoma stoiskami zawodowych handlarek zabawek, gdzie ceny były jak zwykle wyssane z palca.  W końcu spotkałam młodą dziewczynę, która, jak przypuszczam, sprzedawała swoją kolekcję MH. Te lalki mnie niezbyt interesują, ale w stojącej obok torbie wypatrzyłam woreczek z akcesoriami, jak mniemałam od Monsterek. Zauważyłam w nim buty. Za całość dziewczyna chciała dyszkę, wiec się nie zastanawiałam.
W domu okazało się, że dobrze zrobiłam, bo w woreczku było aż 6 par butów. Co prawda nie dla MH tylko dla koninki (Equestria ), ale dla Monsterek też pasują. 


      Najwięcej akcesoriów było od Rainbow Rocks.  Lwią część więc dostanie moja wnuczka, która kolekcjonuje koninę.


      Buty zostaną podzielone między moją Klaudynkę
  


     i Monsterki Metki.


     I to niestety wszystkie giełdowe zdobycze. 
    Jeśli chodzi o SH to zero, null, niczewo. Za to na bazarze zdobyłam kultowe zwierzaki harmonijki. Co prawda nie kota czy psa, ale dużo rzadszego lisa (niestety bez ogonka) i jeszcze rzadszego słonika. 


      Do niedawna myślałam, że to polska zabawka, a okazuje się, że czeska. Skąd tak popularna w Polsce?  A może, któraś spółdzielnia robiła je na licencji?
   Życzę wszystkim miłego, wiosennego tygodnia.

sobota, 14 lutego 2015

Z MIŁOŚCI





         Z miłości do lalek oczywiście. Taki przewrotny post walentynkowy.


         Przedstawiam Wam zdjęcia lalek (i innych zabawek) z muzeum w Elblągu. Dla mnie to była uczta. Myślę, że dla wszystkich, którzy kochają stare lalki też. 

Lalka z lat 30tych
Wózek, klocki i łyżwy
 

Lalki papier mache i szmaciane
Lalki porcelanowe i papier mache
Lalka z celuloidu powojenna
Figurki z PRLu
Lalka celuloidowa z PRLu
Rekonstrukcja porcelanowej lalki oraz fragmenty z wykopalisk prawdopodobnie na Starówce
Główka lalki i szklane kulki - wykopaliska
główka z papier mache
XIII w główka drewniana, lalka czy święta figura?
Miłych Walentynek!

sobota, 11 sierpnia 2012

DAWNYCH WSPOMNIEŃ CZAR



         Maggie ostatnio zdradziła mi, że lubi tytuły nawiązujące do cytatów i tytułów z piosenek, filmów i książek. Będę się starała wymyślać takie tytuły. Dziś parę słów o zabawkach z dzieciństwa. Niektóre cudem ocalały.

         Jacusia. Tak naprawdę wiele dziesięcioleci była Jackiem, ale ostatnio dostała sukienkę i zmieniła tożsamość. Jacusię dostałam od babci na pierwszą gwiazdkę. Jest trochę popękana, ale ogólnie się trzyma. Musiałam wymienić gumki, tylko głowy bałam się ruszyć, bo jest na jakimś strasznym haku.

         Piesek Puszek, jest młodszy ode mnie jakieś pięć lat. Dziś nikt nie uwierzy, że był puszysty.

         Tyle ocalało. Nie miałam wielu zabawek. Po za Puszkiem i Jacusią, były jeszcze :

Śpiąca lalka z stroju krakowskim, podobna do tej (zdjęcie z netu). Dostałam ją na gwiazdkę 1966 r.
      
Pyza –  plastikowy, grubiutki dzidziuś w kombinezoniku z kapturem w kolorze niebieskim. Prezent od dziadka. Dziadek jak miał pieniądze to lubił nam kupować zabawki, sęk w tym, że nie miał ich zbyt często.
Dostałam od niego jeszcze: kota w butach, małego drewnianego jamnika w kolorze czerwonym i obrazek z kotkami
zdjęcie z netu
.
Basia – była lalką od cioci  z USA, choć jak dobrze pamiętam na plecach było coś Made in Tajwan. Mała, chyba 20 cm, winylka. Miała zamykane oczki i krótkie , kręcone, czarne włoski. Zjawiła się u mnie w 1968 r. Basią bawiły się jeszcze moje dzieci i włoski uległy zniszczeniu, po sukience i butach nie został nawet ślad, ale lalka była... i co ja z nią zrobiłam.

Laleczka z kiosku RUCHu – właściwie było ich kilka. W zależności od wielkości i tego czy miały zamykane oczka czy nie, kosztowały od 3zł 80 gr do chyba 8,50. Niektóre były golutkie, a inne miały spódniczkę na szelkach razem z majteczkami z kawałka wąskiej wstążeczki. Te laleczki bardzo lubiłyśmy. Nasza babcia była krawcową,  dostawałyśmy od niej skrawki materiałów na stroje, za łóżeczka służyły pudełka.



Tu laleczka ubrana w strój z Cepelii.

          Nie miałam zbyt wielu zabawek, kompletu dopełniał mocno wyleniały miś, plastikowy murzynek,drewniany niebieski wózek - spacerówka i raz w życiu miałam samochód.

Samochód muszę koniecznie opisać. Dostałam go od wujka, bo w kiosku na dworcu nie było żadnych lalek. Był  to jasnozielony kabriolet, z szybą z przodu, z kierownicą i najmniejsza laleczka , ta za 3,80, mieściła się w fotelu kierowcy. Zdjęcie znalazłam również w Internecie.


 Szkoda, że nie udało mi się ocalić ich wszystkich. To także powód dla którego postanowiłam zbierać lalki, zwłaszcza te stare.