Obserwatorzy

wtorek, 10 kwietnia 2018

PIERWSZA WIOSENNA GIEŁDA

     W niedzielę była cudna pogoda i postanowiliśmy po raz pierwszy tej wiosny odwiedzić giełdę w Pruszczu. Okazało się, że nie tylko my. Ludzie wyroili się zupełnie jak muchy. Korek zaczął się już w centrum  miasta. Od zjazdu do giełdy , co zajmuje zwykle jakieś dziesięć minut, posuwaliśmy się jak żółwie przez calutką godzinę. Na giełdzie tłumy kupujących i znacznie mniej sprzedających, nawet nie połowa tego, co na ostatniej jesiennej. Sklepy pozamykane, więc ludziska tłumnie zjawili się na giełdzie. Jeśli chodzi o interesujący mnie towar, można powiedzieć totalna bryndza. Jednak nie wróciłam z pustymi rękami.
     Kupiłam taką oto Steffi Love z lat 90tych w bardzo dobrym stanie i prawie nienaruszoną fryzurą platynowych włosów.     Z artykułowanym ciałkiem. 
  Z naszych zasobów dostał śliczną fioletową sukienkę, niestety na te stopki nie mamy żadnych butów.


           Była ubrana w coś takiego, choć z pewnością nie oryginalnego, bo się nie dopina na plecach.


    

      Lalek było jak na lekarstwo, po za dwoma stoiskami zawodowych handlarek zabawek, gdzie ceny były jak zwykle wyssane z palca.  W końcu spotkałam młodą dziewczynę, która, jak przypuszczam, sprzedawała swoją kolekcję MH. Te lalki mnie niezbyt interesują, ale w stojącej obok torbie wypatrzyłam woreczek z akcesoriami, jak mniemałam od Monsterek. Zauważyłam w nim buty. Za całość dziewczyna chciała dyszkę, wiec się nie zastanawiałam.
W domu okazało się, że dobrze zrobiłam, bo w woreczku było aż 6 par butów. Co prawda nie dla MH tylko dla koninki (Equestria ), ale dla Monsterek też pasują. 


      Najwięcej akcesoriów było od Rainbow Rocks.  Lwią część więc dostanie moja wnuczka, która kolekcjonuje koninę.


      Buty zostaną podzielone między moją Klaudynkę
  


     i Monsterki Metki.


     I to niestety wszystkie giełdowe zdobycze. 
    Jeśli chodzi o SH to zero, null, niczewo. Za to na bazarze zdobyłam kultowe zwierzaki harmonijki. Co prawda nie kota czy psa, ale dużo rzadszego lisa (niestety bez ogonka) i jeszcze rzadszego słonika. 


      Do niedawna myślałam, że to polska zabawka, a okazuje się, że czeska. Skąd tak popularna w Polsce?  A może, któraś spółdzielnia robiła je na licencji?
   Życzę wszystkim miłego, wiosennego tygodnia.

33 komentarze:

  1. Steffi Love and the shoes are very nice :-). The animals I don't know yet, but their design is very interesting! I like them a lot!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Their designer is Czech artist Libuse Niklova.

      Usuń
    2. Thank you for giving the name :-). I Googled this designer, her toys are all wonderful!

      Usuń
  2. faktycznie, miałam takiego kota,czarny z czerwonym brzuchem, ale nie bawiłam się tym, to taka sama dziwna zabawka jak i te wańki wstańki. Mama rwała włosy z głowy gdy tata sie pojawiał z zabawką;)instrumentem...

    Szkoda ze tłumy i ze mało sprzedawców, ale moze z wiosną sie rozkręci
    uwielbiam takie giełdy ze starociami, tylko czesto ceny :DD wyssane z palucha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście te ceny to tylko u "zawodowych" handlarzy, przychodzi wiele osób , które opróżniły swoje mieszkania, strychy czy piwnice. U nich się fajnie kupuje. Są też starsi panowie z mydłem i powidłem, czasem ze złomowca lub nawet śmietnika, u nich też czasem można skarby znaleźć i ceny przyzwoite.

      Usuń
  3. I tak niezłe zdobycze... Stefka sympatyczna, a buty super.
    W niedalekiej Spale jarmarki zaczną się od najbliższej niedzieli, niestety raz na miesiąc. I z przykrością muszę stwierdzić, że raczej się nie obłowię na nich. Raz tylko widziałam tam laleczkę, malutką i tak zniszczoną, że nawet o cenę nie pytałam...
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto próbować, giełdy się rozkręcają. W Pruszczu kiedyś była giełda samochodowa. Mąż mi kupił śliczne piano baby na giełdzie rolno - ogrodniczej :)

      Usuń
  4. Całkiem fajne zdobycze:))u nas też były harmonijkowe zabawki i gdzieś przepadły...szkoda:)))blisko nas bardzo rzadko jakaś giełda ze starociami:))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również pozdrawiam. Może czasem wato wybrać się i dalej i połączyć to z wycieczką i zwiedzaniem ciekawych miejsc w okolicach giełdy. :)

      Usuń
  5. Też uwielbiam pchle targi. :) Mam nadzieję, że wraz z wiosną rozkręcą się i u mnie w mieście.

    Zdobycze fajne, nie ma co marudzić. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O! Oryginalne! Gratuluję! https://klinikalalek.blogspot.com/2012/09/mam-kota-i-kolejny-raz-bawie-sie-z.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widziałaś dzisiejsze ceny harmonijek na ebay i etsy? Dla mnie szok.

      Usuń
  7. Bardzo żałuję, że u nas nie ma takich pchlich targów! Marzy mi się myszkować wśród rupieci i wynajdywać skarby!
    Twoje znaleziska są naprawdę warte wyjazdu! Steffka bardzo sympatyczna i w dobrym stanie a przede wszystkim artykułowana a akcesoria też na pewno się przydadzą!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akcesoria już zaanektowane przez wnuczkę, buty jak pisałam dostaną Monsterki. A sprawdzałaś czy w pobliżu z drugiej strony granicy też nie ma?

      Usuń
  8. Super zakupy <3 <3 To body co miala Stefcia to moze cos z Barbie lat 80 tych??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za podpowiedź, sprawdzę :)

      Usuń
    2. ja bym podejrzewała jakąś z Monsterek
      że zgubiła/pożyczyła body :P

      Usuń
    3. Monsterka by się w nim utopiła, one są strasznie chude. No i materiał raczej niezbyt współczesny.

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Fajne, ale mało, a w SH nadal posucha.

      Usuń
  10. Kto by pomyślał, że kiedyś te zwierzaki harmonijki osiągną takie wysokie ceny. Kiedyś pamiętam je w każdym domu ale nigdy nie widziałam słonika! Ubranko, w które ubrana była Stefka to najprawdopodobniej ubranko barbie. mam cos podobnego tylko bez kwiatków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przejrzałam Barbie z lat 80 i 90 tych i nie znalazłam, może raczej Petra?

      Usuń
  11. Harmonijkowe zwierzaczki są absolutnie niesamowite !!!! miałam kiedyś takiego kotka i może jeszcze kiedyś taki mi się trafi :)
    Super łupy !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dobrze nie pamiętam, czy mój syn miał, ale w przedszkolu były, bo są na zdjęciach. Tylko muszę poszukać.

      Usuń
  12. lisek kradnie cały post ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie ma ogonka. Już myślałam, żeby kupić pomarańczową szczotkę do butelek. Jak myślisz?

      Usuń
  13. Świetne zdobycze! Buty dla Monsterek się przydadzą. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zabawki harmonijkowe były oczywiście też produkowane w polskich spółdzielniach w latch 80 i różniły się od projektowanych przez Libusze Niklovą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicjo może wiesz coś więcej? Będę wdzięczna za wiadomości o polskich harmonijkach i ich producentach.

      Usuń
  15. Jejuniu! Miałam 2 koty harmonijkowe i kochałam je do bólu. Ale jako 11-latka, wyniosłam większość moich zabawek do piwnicy. Nie przewidziałam, że 4 lata później, zaburzony sąsiąd, który postanowił poszerzyć swoją piwnicę o nasze włości - wygarnie z niej wszystko. Łącznie z moimi zabawkami :-S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to drań! Tego to bym mu nigdy nie wybaczyła!
      Szkoda kotów, oj szkoda. Kiduś, czy wiesz coś o polskich producentach harmonijkowych zabawek? Podobno były nie tylko czeskie, ale i nasze i jakoś tam się różniły. Wiem, że plastykowe zwierzaki z tymi ruchomymi oczami zwane zezolkami robiła Spółdzielnia Miś, ale o harmonijkach nic nie znalazłam.

      Usuń