Obserwatorzy

wtorek, 17 lipca 2018

KRÓLEWNA Z DREWNA

                 Dziś Dzień Lalki Drewnianej.


          W ubiegłym roku wiele o drewnianych lalkach pisałam. A przy okazji pokazywałam pewną drewnianą laleczkę. Nie była to królewna, tylko hoże dziewczę ze wsi w ludowym odzieniu.


         
          Przy okazji  innego posta biadałam, że nie posiadam laleczki projektu Anny Narzymskiej Prauss.


          Moja ludowa drobinka ( 7 cm) nie miała metki, a raczej miała, tylko w szczątkowym stanie i nieczytelną. Przypuszczałam, że pochodzi z SP Gromada, ale nie byłam pewna. Internet jest niezastąpiony, teraz mam pewność. Anulka jest laleczką ze Gromady według projektu pani Anny. Hura! 

Tu z Wojtkiem i Malwinką innymi lalkami z Gromady.
 

poniedziałek, 9 lipca 2018

ZAKOCHANI - LES AMOUREUX DE PEYNET


           


           Do napisania tego posta zainspirowała mnie właścicielka niemieckiego bloga o domkach dla lalek „diePuppenstubensammlerin”.  Kolekcjonuje od wielu lat niemieckie domki, mebelki, a także lalki 1:12. Ostatnio przedstawiła laleczki wyprodukowane na podstawie rysunków francuskiego artysty R. Peynet’a



       Raymond Peynet  urodził się w Paryżu w 1908 r.  Ukończył szkołę plastyczną i zaczął pracę jako ilustrator współpracujący z gazetami i wydawcami książek.
W 1942 r. zainspirowany jedną z paryskich altanek muzycznych, narysowała zakochaną parę. Skrzypka i dziewczynę.   


          Po jakimś czasie Skrzypek został zastąpiony Poetą.  Wkrótce ta zakochana para zaczęła żyć swoim , niezwykłym, życiem. Ukazywali się już nie tylko na rysunkach, ale na porcelanie, biżuterii, perfumach, ubraniach,  również jako figurki (Rosenthal). „Les amoureux de Peynet”,   stali się we Francji symbolem miłości. 


         Pamiętam te rysunki z lat mojego dzieciństwa, chyba ze stron popularnego „Przekroju”.  W 1958 r. w Polsce została wydana książka „Zakochani” z ilustracjami R. Peyneta.


         Nie miałam jednak pojęcia, że były też lalki.
W latach 50tych firma Technigom wypuściła na rynek lateksowe laleczki. Reklamowane jako przynoszące szczęście.


         Miały 16 cm wzrostu i przedstawiały nie tylko ową pierwszą zakochaną parę, ale pary w różnych strojach.  Od codziennych, przez ludowe i historyczne, np. Józefina i Napoleon.





         Potem także lalki pojedyncze. 


         Od razu stały się pożądane przez kolekcjonerów w różnym wieku. 


            Pojawiły się równocześnie serie pocztówek z tymi lalkami, również do kolekcjonowania.



           Dziś oryginalne lalki Peynet z Technigomu osiągają wysokie ceny.
           W 2002 r. Pojawiły się winylowe figurki Zakochanych od firmy Medica Toys.


           W 2007 r. wydawnictwo DeAgostini reedytowało laleczki we Francji. Można je kupić na ebay’u w różnych cenach, nawet od 5 euro.


          Niestety nie posiadam żadnej z nich. Wszystkie zdjęcia pochodzą z Internetu. Szkoda, bo chętnie bym przygarnęła takiego uroczego maluszka, a zwłaszcza parę. Dopisuję do wishlisty. A może ktoś z Was posiada w swoich zbiorach lalki Peynet?


piątek, 6 lipca 2018

DUMA NA MIARĘ

         Żeby Obrona Terytorialna mogła wyruszyć na manewry, nieodzowna jest pewna osoba.
 
Zdjęcie przerobione zgodnie z wytycznymi RODO

         Mówi się o niej niewiele, a może nawet wcale, ale jedno jest pewne. (Tu kompletnie przerobiony cytat. Mistrzu, nie przewracaj się w grobie - Plissss!)

"A i żołnierz by przecie
Na manewry nie ruszył,
Gdyby krawiec mu spodni
I munduru  nie uszył."


      Zdobyć mundur dla panów 1/6 czy 1/8 to szczyt szczęścia. A o butach to już nawet nie wspomnę.
Butów nie zrobię, ale mundur, choć nie piękny, uścibolę. Zwłaszcza korzystając z koleżeńskiej pomocy.
 Właśnie wczoraj z siedziby Męskiej Strefy, od niezawodnej Eibhlin nadeszły wykroje na spodnie i bluzy, a nawet jeden komplet już uszyty, żeby pogląd był. 


Toteż dziś z rana siadłam i dla Karola, nowego sierżanta spodnie uszyłam. Wyszły galowe, bo tymczasem gdzieś podziałam szmatki moro.


Jakiś czas temu dla Karola i Kena uszyłam wojskowe letnie koszulki, a dla Kena spodnie moro.


            Ale jak na razie to kropla w morzu. No i mamy kłopoty ze sprzętem. Wiecie Tosiek obiecał, ale czołgi i transportery jakoś nie nadeszły. Trzeba będzie udać się do znajomych dzieciaków w pożyczki. ;)

 
- Co Ty tam masz pod pachą?        - Przewodnik uczestnika manewrów!
         Przypominam, że wszystkie moje tytuły postów ( no  98%) to  plagiaty  cytaty, które jak wiecie uwielbia Maggie.  Ona marzy, żeby manewry się wreszcie rozpoczęły ( - Co za spokój będzie w domu!).

wtorek, 3 lipca 2018

POŻEGNANIE

         Po 28 latach pożegnałam pewien etap w moim życiu. Pozostawiła za sobą szkolny dzwonek, książki i zeszyty.  Za dwa miesiące stanę się prawdziwą emerytką.:)
 Na zakończenie zostałam pięknie pożegnana przez swojego przełożonego,proboszcza mojej parafii. W podziękowaniu za lata pracy dostałam piękny bukiet kwiatów i dosyć niezwykły prezent.
      Spodziewałam się książki, albo figurki Anioła. Nic z tych rzeczy.  ☺
             Zobaczcie sami.


           Tak, to lalka. Wielka, 50 cm (bez kapelusza) porcelanka. Ma na imię Anita.





          Lala jest wykonana, jak głosi dołączona metka, ręcznie. Chyba w Niemczech.


           Będzie z pewnością wspaniałą pamiątką i ozdobą moich zbiorów.

czwartek, 21 czerwca 2018

JEDYNA TAKA U MNIE

         Kojarzycie cytat?  Dla tych, co nie kojarzą , mała podpowiedź - Allegro.

        Dziś Dzień Lalki OOAK. Ponieważ nie mam nic nowego, straszna lalkowa posucha ( nie licząc prezentów urodzinowych), to przypomnę Marynę.
        To jedyny taki prawdziwy OOAK w moim wykonaniu.
Dostałam lalkę porcelanową, która zdaje się już wtedy była jakiś dziwnym składakiem. Nogi i ręce zbyt wielkie w stosunku do głowy. Korpus uszyty domowym sposobem, też niezbyt proporcjonalny, za duża sukienka. Najgorsze jednak były włosy. Ludzkie włosy. Okropne, siwe, martwe włosy.  
          Natychmiast oderwałam perukę i wyrzuciłam do śmietnika. Oprałam lalkę i dodałam jej niemowlęcą czapeczkę . Wyglądała nieciekawie.

  Ponieważ akurat robiliśmy w szkole wystawę o polskich górach i góralach, postanowiłam zrobić z niej góralkę. I uszyłam dla niej strój Górali Śląskich, nadal nie miała włosów.

             W jakiś czas później udało mi się dostać zniszczoną szmaciankę, która jednak miała ładną peruczkę. Maryna zyskała blond włoski.

                                      
                                   Teraz wygląda tak

 

czwartek, 14 czerwca 2018

RUDA MAŃKA

         Od dawna marzyłam o Tidzie. Mimo dużej popularności, tych lalek w SH ich nie ma. U twórców rękodzieła ceny są  bardzo wysokie.
         Można sobie , co prawda, samemu uszyć. Wykrojów w Internecie nie brakuje, ale to wyższa szkoła szycia. Nie dla takiego partacza jak ja. Ale jak to mówią "usiądź na brzegu rzeki..."


        I ja nareszcie doczekałam się swojej Tildy. To część prezentu urodzinowo - dniomatkowego. 
       Dla mnie lalka jest tym cenniejsza, że własnoręcznie uszyta przez Ashokę, większość pewnie wie, że to moja synowa.
      Od płomiennych, w kolorze i kształcie, włosów otrzymała imię Ruda Mańka.


       Mańka jest długonogim rudzielcem o podwójnej naturze, jak zresztą wszystkie bliźnięta. Z jednej strony ognisty temperament i skłonność do romantycznych awantur, z drugiej marzycielskość i zamiłowanie do pisania poezji.
          To wspina się z narażeniem szmacianego żywota na kolczasty krzak róży. 


          To znowu przysiada zadumana na ławeczce w cieniu wyniosłych ostróżek.


          Raz pilnie obserwuje życie mrówek.


          A zaraz potem musi koniecznie zobaczyć kwiatki winogron.


        Oj niespokojny duch z tej mojej Mańki.


        Ale bardzo przyjazny, bo wszystkich Was serdecznie pozdrawia i ja oczywiście też. :)

 

piątek, 8 czerwca 2018

FLORENTYNKA

          Jutro kolejny Światowy Dzień Lalki. W tym roku będzie, wraz z moimi lalkami, świętować nowa mieszkanka Baszty Szarej Sowy na Wichrowym Wzgórzu. Florentynka.


           Florentynka jest jednym z moich prezentów na niedawne urodziny. Dziewuszka pochodzi z Hong Kongu z firmy LORRI DOLL, z 1969 r. . 


             Florentynka ma 9 cali, ciałko wydmuszkowe z dosyć twardego plastiku i gumową główkę. Ma rootowane włoski z których można zrobić tylko jedną fryzurę - koński ogon, bo rootowanie jest jednorzędowe wokół głowy + grzywka.


           Florentynka przybyła w swoim kompletnym oryginalnym ubranku. Znaleźliśmy taką samą laleczkę na eBayu.



           Ubranko składa się z welurowej sukienki, chabrowo - niebieskiej z dwoma srebrnym i guziczkami z przodu, a zapinanej na zatrzaski z tyłu, pomarańczowych, elastycznych rajstop i bucików białych , plastikowych, sygnowanych Made in Hong Kong.


         Florentynka po przyjeździe do naszego domu od razu zapragnęła poznać otoczenie i wybrała się na spacer po ogrodzie . 


      Tu spotkała niezwykłe stworzonko


    - Kto ty jesteś?


    -  Jestem ślimak Florek!


    - Ślimak, ślimak pokaż rogi - zawołała Florentynka.


    - No co ty, przecież cały czas je widać - odpowiedział Florek i oboje wybuchnęli śmiechem.


     Myślę, że zostaną przyjaciółmi.