Obserwatorzy

piątek, 13 października 2017

PAN MALUŚKIEWICZ I...




                  Jego żona. 


      Mieszkają u mnie już dłuuuugo, ale jakoś nie było okazji. I teraz właściwie nie ma, bo Pan Maluśkiewicz nijak się ma do mechanicznych lalek, ale w miesiącu miniaturek gdzieś mi się schował i zapomniałam.
      Może wypłynął na morze w poszukiwaniu wieloryba? Dziś podczas sprzątania stolika z maluchami niespodziewanie odnalazł się wraz z małżonką.

      Państwo Maluśkiewiczowie są lalkami w tzw. pół skali (half scale) czyli 1:24. Co odpowiada wzrostowi Polly Pocket. 


      Wykonani są z gumy, przy czym w rękach i nogach mają druty umożliwiające pozowanie. Główki odlewane są osobno i można je okręcać, a nawet zdjęć. Włosy i buty są wmoldowane. Niestety, ktoś wpadł także na niemądry pomysł przyklejenia im ubrań.
Sądząc po materiałach z jakich wykonane są ubranka Pana wykonano te lalki w latach 70tych ubiegłego wieku. Koszula, spodnie i krawat są z tzw. dederonu, bo mogłoby świadczyć, że pochodzą z NRD. Niestety nic w Internecie nie znalazłam.


      Maluśkiewiczowie zwiedzili Świat Maggie, ale nigdzie dłużej nie zagrzali miejsca.



      W końcu znaleźli sobie na jakiś czas przytulną kuchenkę (podpórka pod książki). Ale oczywiście woleli by mieć własny domek. 

      Może ktoś ma wiadomości na temat pochodzenia Maluśkiewiczów, będę bardzo wdzięczna. 

piątek, 6 października 2017

LALKI MECHANICZNE




        Podobno historia mechanicznej lalki, zwanej dziś interaktywną, jest tak stara jak ludzkie cywilizacje. Wywodzi się z marzeń o zastąpieniu człowieka człekopodobnymi machinami, które by za nas pracowały. Tak, tak marzenia o robotach są tak stare, a i próby ich wykonania niezbyt młodsze. Drugi bodziec do wykonywania podobnych do człowieka , a może raczej do bóstwa figur czy lalek związany jest z religią.

      Już w starożytnym Egipcie powstawały proste zabawki mechaniczne do przedstawiania cudów w świątyniach, takich jak mówiące i poruszające głową figury bogów. Przyczyniając się do wzrostu znaczenia stanu kapłańskiego. Takie sztuczki opisuje  B. Prus w Faraonie. I nie są to jego wymysły, ale udowodnione i opisane przypadki z dziedziny badań nad archeologią Egiptu.

      W mitologii greckiej znajdziemy opisy złotych sług wykonanych przez Hefajstosa, obdarzonych nie tylko ruchem, ale i głosem, a nawet pewną inteligencją. 

rekonstrukcja sługi z III w. p.n.e.


Z czasów hellenistycznych znajdziemy świetne opisy np. teatru Herona, gdzie różne mechanizmy poruszały lalkami występującymi w przedstawieniu.

      Lalki mechaniczne znane były  też  w Chinach i w Japonii – sławne Karakuri. 

Japońska lalka podająca herbatę


       Interesowali się nimi także Arabowie, do dziś zachował się rysunek mechanicznego sługi.

 
Sługa podający wodę

      Rozkwit Renesansu przyniósł także wzrost zainteresowania automatami, które najczęściej przybierały postacie ludzkie, czyli były mechanicznymi lalkami.

Tu możemy zaliczyć np. mechanicznego rycerza Leonarda Da Vinci. 

Rekonstrukcja żołnierza Leonarda - działa!


      W końcu XVI w. wielu arystokratów poczytywało sobie za punkt honoru posiadanie mechanicznego teatru ogrodowego. Jeden z najsłynniejszych należał do Stanisława Leszczyńskiego w Luneville.

      Legenda głosi, że Kartezjusz, po śmierci ukochanej córeczki skonstruował lalkę – automat, przypominający pięcioletnią dziewczynkę i nigdzie się bez niej nie ruszał. Lalka pomagała mu opanować żal po ukochanej Francine.

      W XVIII w zainteresowania automatycznymi lalkami, jeszcze się nasiliły.

Do najsłynniejszych twórców należeli: Fr. Von Knaus czy Jacquesa de Vaucanson.

Lutnistka , muzeum we Wiedniu


Najsłynniejszy był jednak Pierre Jaguet – Droz, którego mechaniczne lalki piszący chłopiec, rysujący chłopiec i klawikordzistka zachowały się do dziś.

Klawikordzistka
Piszący chłopiec


      Nie były to lalki przeznaczone bynajmniej dla dzieci, ale dla dorosłych, aby ich zadziwiać. Temu służyły też ruchome szopki w kościołach, będąc specyficznym rodzajem teatru mechanicznego.
         Najstarsza i największa zachowana taka szopka w Polsce znajduje się w Wambierzycach. Pochodzi z II połowy XIX w.

Szopka z Wambierzyc
 
      A co z lalkami dla dzieci? Przyniósł je , tak jak i cały skierowany ku dziecku rozwój zabawkarstwa, wiek XIX.  Były to nie tylko proste mechaniczne figurki poruszających się
                                drwali piłujących drewno, 

                           kowali uderzających młotem

          czy pajaców ruszających rękami i nogami przez pociąganie sznurków,
 
Pajac z XIX w.
               ale i wspaniałe lalki francuskiej firmy Jumeau.



Lalka wystawiona w 1890 r. przez tę firmę grała na instrumencie i poruszała się, a cały mechanizm ukryty był w stołeczku, na którym siedziała.

              Jak i innych francuskich i niemieckich wytwórni.

Rowerzystka
Prządka pozytywka
 
Raczkujące niemowlę z 1871 r.

        Mniej „wypasione” lalki miały wbudowany aparat imitujący płacz lub umożliwiający poruszanie nogami tzw. lalka chodząca.Zdjęcia pochodzą z Internetu.

Na tym zakończę, bo dalej było tylko co raz lepiej i więcej i tak aż do dziś.

       Chodzą, mówią, śpiewają, jedzą, sikają i robią kupkę, a nawet pływają. To dziś dla dzieci nic nowego.
 

      Sama przyznam, nie przepadam za lalkami mechanicznymi, zwłaszcza mówiącymi i śpiewającymi.  Bo to nic miłego obudzić się w środku nocy i usłyszeć niesamowity, cichy śpiew. Zanim człowiek sobie uświadomił, że to lalka spadła z półki, to wszystkie włosy na ciele stanęły dęba.

                  Posiadam jednak jedną lalkę chodzącą,


                                     jedną śpiewającą Evi
 
To ten niesamowity śpiew w nocy
               
 jedną Mattelkę, produkującą naklejki, ale mechanizm zepsuty


 i kilka z piszczkiem imitującym płacz. U Mary Lu i Julki piszczki są sprawne. Ale Was zanudziłam.



poniedziałek, 2 października 2017

INFEKCJAMI JESIEŃ SIĘ ZACZYNA





      Wiem, wiem , miało być mimozami, ale skąd ja Wam mimozy wezmę? Raz w życiu widziałam, na skwerze w Chorwacji i oczywiście musiałam sprawdzić czy reaguje na dotyk – reaguje. A ja reaguję na dotyk jesieni.
      Adres zmieniłam.  Chrypy Wielkie, poczta Gorączka, powiat Grypin i będę tam przebywała tydzień albo i dłużej.
      Wczorajszy dzień wyjęty z życiorysu, ale dziś gorączka nieco opadła, a ponieważ siły na nic nie mam postanowiłam, że może coś uszyję. Dziewczyny pokazują takie śliczne lalkowe uszytki, a moje lalki w letnich ciuszkach marzną. 


      Na pierwszy ogień przedstawię Wam nowego chłopaka w rozmiarze 12. To lalek od M&C,  czyli producenta Betty. Zresztą to jej legalny małżonek. Nie wiem tylko czemu ona ma sygnaturę M&C a ona Tong? Znalazłam go w sieci, w pudełku ze ślubną parą. Niestety firma nie dała mu imienia. Czemu, skoro Betce dali? U mnie będzie Karolem.  Karol przybył z SH w swoich, acz podartych, portkach i koszuli z krótkim rękawem, oczywiście boso.       A ponieważ koszula była w niemęskim kolorze, a jesień już postanowiłam uszyć mu jakiś sweterek i obdarować butami.  



     Tymczasem Regina siedziała na oknie i udawała, że trzęsie się z zimna. Ciuszki od Oli są cudne, ale na upały, a za oknem hula jesienny wiatr.
     Jak zobaczyła mnie z materiałem w ręce ,zawołała – Mnie pierwszej, proszę, mnie pierwszej. I cóż było począć. Skutki są takie. Tunikę uszyłam, żeby zamaskować trochę nieudane getry.        
      Nie myślałam, że się nad nią tyle napracuję. Jest z czterech części. Z ubraniem też był kłopot, bo łapki zaczepiały się paluszkami o nitki. 


      Potem Karol zaproponował Reginie wspólną sesję. - I tak, żadnej mojej żonki nie posiadasz – powiedział - To co, że trochę poflirtuję z Reginą.
                                         Och, Karol!  


Na koniec Reginie przypomniało się, że choć strój owszem, owszem, może być, ale tak bez żadnej ozdoby? Dostała więc broszkę w kształcie kwiatka i zupełnie już zadowolona wróciła na okno. 

sobota, 30 września 2017

LALKOWY KALENDARZ - PAŹDZIERNIK




      Jutro zrywamy następną kartkę z kalendarza. Już październik. Nazwa wzięła się od paździerzy, czyli odpadów w procesie międlenia lnu i konopi. Ten miesiąc od pradawnych czasów związany był z lalkami. Bo właśnie z lnu i konopi robiono wtedy lalkom włosy. A nawet całe niewielki laleczki, często nazywane motankami.  Częściej niż do zabawy służyły do celów kultowych oraz do praktyk magicznych. 



      Z tego tez powodu  w październiku obchodzimy dni lalek niezwykłych. Począwszy od współczesnych – interaktywnych.


                         Przez  niepokojącej urody Monsterki


      I lalki z horrorów. Miałam wielki dylemat w związku z kartką z kalendarza, dopóki nie zobaczyłam lalek Christine Alvarado, artystki z Oregonu o meksykańskich korzeniach. Mam nadzieję, że autorka nie pogniewa się za użycie zdjęcia. Bo chciałam w ten sposób przybliżyć Wam jej niezwykłej urody lalki.


      Kończąc na lalkach zagubionych, zaginionych, tych, które przepadły bez wieści.  Tu pozwoliłam sobie umieścić moją zaginioną Breanę.



      Życzę wszystkim miłej zabawy i proponuję abyście  na Dzień Lalki z Horrorów i Halloween spróbowały swoich sił w literackich zmaganiach w temacie  „Lalka i horror”. Wiersz, opowiadanie, a może komiks lub fotokomiks? Co Wy na to? Oczywiście wszystko okraszone klimatycznymi fotkami.

czwartek, 28 września 2017

AU SZ LA LA LA



"Au sza la la la mam dwie lewe ręce

Au sza la la la nie mam pieniędzy"




      Kupiłam lalki na Aliekspres.  Dałam się namówić, a ponieważ nie potrafiłam tego zrobić, poprosiłam o pomoc Justynkę. I bodajbym się przewróciła i guza nabiła. Może ten pomysł wyleciałby mi z głowy.

     A tak narobiłam swoim pechem dziewczynie kłopotu i tyle.

     Zachciało mi się kloników Kurnh. Jedna tak była urocza, z krótkimi włosami, jakoś tam kojarzyła mi się z wymarzoną Momoko.   


     A żeby było za jednym zamachem, zamówiłam i drugą na prezent.

     Pech, bo pech to okrutny. Obie lalki przyszły „niepełnosprawne”            
     Lalka, którą chciałam dać w prezencie ma pękniętą nóżkę od stawu do połowy uda i uszczerbienie w pasie.




     Moja natomiast ma dwie prawe dłonie. 


  Pierwsze słowa piosenki są na odwrót, za to drugie już dokładne. A w dodatku stopy lalek nie są ruchome, a takie  zamówiłam.



      Justynka złożyła reklamację i firma obiecała zwrot pieniędzy.       
     Minęło jednak dwa tygodnie i pieniędzy ani widu, ani słychu.

Jestem rozczarowana i zawiedziona. Tyle osób kupuje i są zadowolone. Mnie pozostaje następujący cytat: „Dlaczego ja?”
     Może ktoś ma zapasową lewą dłoń od starej faszki, a jeszcze lepiej obie, podobno miały takie podobne. Wiem, że będzie ciężko, bo moja lalunia ma bardzo jasną karnację. Zapomniałabym, ma na imię Hitomi, bo ma naprawdę śliczne oczy.