Obserwatorzy

środa, 17 lipca 2019

NIE NA TEMAT




Dziś Dzień Lalki Drewnianej, a u mnie pod tym względem nic nowego. Choć nabrałam wielkiej ochoty na te drewniaczki z Gromady, to ciągle mam tylko trzy.


    W związku z powyższym post będzie nie na temat, albo może zupełnie na inny temat, bardziej wakacyjny. 
   Zapraszam Was zatem do odwiedzenia ostatniego wakacyjnego hitu - Wysp Miskowych ;)





      Okazuje się, że w naszej Graciarni cuda można wygrzebać. Ostatnio wróciłam z takimi oto czterema parasolami. Czym są właściwie? Przykrywkami na kubek? Dorobiłam ze słomek i patyków do szaszłyka nóżki i parasole plażowe jak się patrzy.

    


          W ubiegłym roku panny dostały leżaki i teraz mogą wypoczywać na plaży.  Przy okazji Regina (mtm) prezentuje prezent od Marzenki - strój plażowy.


       Parasolki są słodkie można używać na zmianę.


                                   Raz ten zestaw, raz inny. 




        Do tego, okulary, kapelusze. Przydałby się jeszcze stoliczek na drinki i może coś do popływania np. flaming? 


        Jak tylko dotrą flamingi i jednorożce oraz inne pływające cuda to dopiero zrobimy sobie wakacyjną sesję!


                                         Wesołych wakacji!

wtorek, 9 lipca 2019

OD PRZYBYTKU...




         Oj przybywa mi, przybywa. A czy nie boli głowa? Czasem chyba tak. Ale nie tym razem, gdy przybyła do mnie śliczna panienka - Paola Reina. Powiem uczciwie, że do póki jej w rękę nie wzięłam, była mi całkiem obojętna. Wszyscy się zachwycali, a ja tak na zimno - no ładna. I w dodatku nowa, a nowa na zachwyty nie zasługuje (tak sądziłam). Podobno tylko krowa zdania nie zmienia. ;) Ja zmieniłam od razu jak przytargałam do domu. Gołą bosą i brudną. A co mi, pokażę jeszcze raz.

      Dzisiaj Paolka jest gwiazdą pośród moich współczesnych lal.
      Najpierw na szybko dostała bluzeczkę z zapasów i spódniczkę Jolinki od Ewy.






             Potem rzeczy przybywało. Najpierw sandałki białe i czerwone.


            Nowa sukienka. Co prawda przerobiona, ale już tylko dla niej.


         Paolka, jest jedyną lalką, która posiada własną kolekcję butów. Dwie pary sandałków uzupełniają czerwone kaloszki, różowe trampeczki i fioletowe buciki na zimę.


      Paolka ma też perukę, jakby zechciała być blondynką.


            Teraz czas pomyśleć o powiększeniu garderoby. Potrzebujemy spodni, bluzeczek, kurteczki. A może macie jakieś wykroje na ciuszki dla Paolki? Będę wdzięczna. :)

          Pogoda się popsuła, zimno mokro, to można siedząc w domu chociaż szyciem się zająć. Pozdrawiam serdecznie.

sobota, 6 lipca 2019

MÓJ ADRES SOWIECKI SOJUZ

         I znowu problemy z identyfikacją. Jak wiecie dostałam od Dorotki fajne laleczki, w tym dwie radzieckie. 


            Okazało się, że to bliźniaczki, tylko w innych sukienkach. Mają 35-36 cm. Korpus i nogi plastik. Głowa i rączki, guma. Włoski żółte rootowane, nie są najlepszej jakości. Oczka niebieskie. I brak sygnatury :( Na jednej z sukienek od spodu znalazłam resztki metki papierowej.


         Panny miały majteczki i sukienki, ale buty gdzieś zgubiły. Szkoda, bo czasem po butach można dojść producenta. Obszukałam na Dollplanet i nie tylko, ale nie znalazłam identycznych.  Panienki przeszły SPA i dostały sandałki z najnowszej kolekcji Szarej Sowy, takie same jak kilka innych bosych panienek.

Ostatnia to Evergreen od Uli.
      Dziewczęta dostały nowe imiona, oczywiście rosyjskie. Panna  w żółtej sukience to Szura (Aleksandra), a we wzorzystej Wala (Walentyna). 






         Ciągle mam nadzieję, że uda się je zidentyfikować.

 

wtorek, 2 lipca 2019

SZEWSKA PASJA

           Moje laluszki jak szewc bez butów chodzą. Czasem się tłumaczę, że lato, że nie ma jak po trawie boso, ale wiadomo, to tylko wykręty. Postanowiłam przestać się wykręcać i zrobić buty lalom. A jak już się rozpędziłam i szewska pasja mnie naszła, to zrobiłam od razu cztery pary takich sandałków. 


       Najpierw to dobrze sobie obejrzałam butki, które Jolince zrobiła Ewa. A potem wymyśliłam sandałki. 

       
            Kiedyś wyrzucałam zniszczone torebki, teraz wykorzystuję z nich wszystko, co się da. Dno torebki posłużyło do zrobienia podeszew.





       Boki wierzchu. Jako wkładek użyłam pianki  do pakowania i niebieskiej pianki kreatywnej. Powstały dwie pary sandałków białych, a właściwie kremowych. 

 
             Oraz dwie pary brązowych z niebieską wkładką.





        Tak mi się spodobała ta szewska robota, że chyba powstaną następne.  Kiedyś próbowałam zrobić balerinki, ale szło mi opornie, sandałki robi się łatwo i szybko. :)





 

niedziela, 30 czerwca 2019

TA DOROTKA

           Ta przemiła Dorotka z bloga "Pies w swetrze" jest niesamowita. Nie tylko robi śliczne swetry, ale kocha zwierzęta. Ma pieski oraz kotki, tak właśnie w liczbie mnogiej. Ma jeszcze jedną zaletę (hi, hi) nie zbiera lalek. 
Dorotka po cichutku odwiedza moje blogi i napisała, że znalazłszy w stodole karton ze starymi lalkami zaraz pomyślała o mnie.
        I przybyły. Pancernie zapakowane w liczbie pięciu.

     
            Dorotka nie odnawiała, bo jak napisała, nie zna się na tym i nie chciała uszkodzić. Największą radość sprawiła mi Murzynkiem. Jest identyczny jak mój z dzieciństwa.


Laleczka sygnowana główką misia miała sparciałe gumki.


            Trzeba je było wymienić. Zrobiłam spódniczkę z filcowej "trawy" i dałam koraliki. Oraz imię Mea. Imię ma podwójne znaczenie - Mea jedna z postaci "W pustyni i w puszczy" i dodatkowo imię Mea znaczy moja, bo taka sama jak moja z dzieciństwa.

        
          Jak widzicie Mea znalazła u mnie afrykańskie klimaty i temperatury. ;)
          Znalazła też koleżankę -Bibi.

 
       Bibi powstała z tej samej formy (SP Miś), ale ma inny kolor skóry, włosy i malunek twarzy, a nawet pomalowane paznokcie.


        Mei towarzyszyły bliźniaczki z byłego ZSRR oraz dwa maluszki. Po malunku oczu sądzę, że dzieciaczki od Betty Tong. Cała gromadka po odświeżeniu.


        Pozostałe laleczki znajdą opis w swoim własnym poście.
Dorotko serdecznie dziękuję za prezent. Masz wielkie serducho. Pozdrawiam Cię gorąco. ♥




 

czwartek, 27 czerwca 2019

JESTEM Z HISZPANII

           Mam i ja. Prędzej bym się spodziewała jakiejś nadzwyczajnej staroci niż tego, że w poniedziałek, po południu w koszu będzie leżała Paola Reina! Bo stara porcelanka czy celuloidka nie pociąga dzieci, a co za tym idzie ich mam. Natomiast cudne Paolki są bardzo pożądanymi prze dziewczynki , drogimi lalkami. A tu w SH w koszu, zupełnie na wierzchu leżała sobie taka lala.


Trochę brudna, pomazana czymś czerwonym i czarnym na buzi i nóżkach, włoski zmierzwione. Jednak po za tym calutka.


Miała nawet piękne rzęsy. Miała, bo już nie ma. Podczas odszczurzania włosów odkleiły się i popłynęły . :(


       Paolka przybyła golutka i trzeba było ubrać ją, a tu bieda. Jolinka pożyczyła jej spódnicę, w którą wyposażyła ją Ewa. W zapasach wygrzebałyśmy czerwoną bluzeczkę. Niestety na nóżki nic się nie znalazło, bo stópki ma szersze niż Jolina.


Na próżno też szukałam firmowego wizerunku i imienia lalki, dlatego na razie zostanie Paolą. Paola zaprzyjaźniła się z Jolinką.

 
                  Razem poszły podziwiać kwiaty na tarasie.


        Obawiam się, że czeka mnie robienie sandałków, bo w zasobach znalazłam zimowe butki. No i pewnie trzeba uzupełnić garderobę. 
        Wolę stare lalki niż nowe, ale Paola jest prześliczna. Skradła mi serce.
        Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Miłych wakacji i udanych urlopów życzę. 


środa, 19 czerwca 2019

NAD DNIEPREM

          Fabryka zabawek w Dniepropietrowsku (obecnie Dniepr)  jest jedną z najbardziej znanych polskim miłośnikom lalek. To z tego ukraińskiego miasta trafiało najwięcej lalek na polski rynek za czasów ZSRR, w tym słynne chodzące lalki, marzenie ogromnej większości dziewczynek.  Niedawno zawitała do mnie śliczna Nadia z Dniepropietrowska, dar od Uli. 


        Nadia produkowana była na przełomie lat 70 i 80tych.  Miała kilka wersji kolorystycznych jeśli chodzi o włoski. Mnie trafiła się z różowymi.


         Nadia potrzebowała Spa i fryzjera. Całe szczęście włoski są świetnej jakości i bardzo podatne na kręcenie.  Tak wyglądała przed fryzjerem. :)

         Lala ma też pełne ubranko, składające się z charakterystycznej sukienki (ten sam krój, różne kolory), fartuszka, majteczek i gumowych bucików.


        Sygnowana jest na plecach, późniejszym znaczkiem.




                          Wraz z Nadią przyjechała Polina.


               Polina nie ma sygnatury, ale ma metkę.

     
    Tłumaczenie:Krasnojarska Fabryka, Brzóska, Aczyńska Filia, Lalka Polina, dla dzieci 5-10 lat, Art. IO - Brzóska - 90, Cena 28,70.  Polina także potrzebowała SPA.


        Niestety jej włosy kompletnie nie chcą się kręcić, choć po zabiegach stały się mięciutkie i lśniące.

            
            Ma śliczny kolor oczu, taki miętowy. Usta musiałam podmalować, bo nie było ich widać, całkiem wyblakły. Ma swoją sukienkę, halkę i ciekawe majteczki zapinane na guziki. Ma też plastikowe buciki.


          Ponieważ halka zrobiona jest z jakiegoś twardego filcopodobnego materiału z przyszytą metką, nie prałam jej tylko schowałam .


       Sukienka wyprała się dobrze i koronki są bielutkie.


           Nadia i Polina dołączyły do grona moich kilkunastu lalek z ZSRR. Wkrótce dalszy ciąg prezentacji lalek od Uli.