Obserwatorzy

czwartek, 16 lipca 2015

LEGENDA O JURACIE




         Jedni powiadają, że imię Jurata pochodzi od litewskiego jurate – syrena, co u Litwinów jednoznaczne jest z bałtycką boginką. Jurata była królową wszystkich bałtyckich syren. Mieszkała w bursztynowym pałacu na dnie morza. I odtąd legendy są bardzo rozbieżne. Jedne mówią , ze boginka była łagodna i dobrotliwa, chętnie pomagała rybakom, współczując ich ciężkiej pracy na morzu, inne, że całkiem odwrotnie. Podobno gniewała się na rybaków, że łowili ryby – jej służki. Aż pewnego dnia zobaczyła pięknego, młodego rybaka i zakochała się w nim. I znowu legendy nie są ze sobą zgodne, bo jedna mówi, że w Juracie zakochał się też Perkun – odpowiednik Neptuna, a inna, że Perkun był ojcem Juraty. W każdym razie rozgniewał się bardzo dowiedziawszy się o romansie Syreny ze śmiertelnikiem. W  przypływie gniewu roztrzaskał piorunem bursztynowy pałac Juraty pozbawiając życia kochanków. W innej wersji tylko rybaka.. Odtąd w czasie sztormu Bałtyk wyrzuca na brzeg szczątki jantarowego pałacu. W innej zaś wersji bursztyny to łzy Juraty po stracie ukochanego.

         Poznajcie Juratę.

         Przybyła do mnie od Ewy. Ewuś serdeczne dzięki raz jeszcze. Przesyłkę odebrał mój M, bo ja akurat leżałam w szpitalu.
Zadzwonił i mówi „Przyszedł list z jakąś czerwoną Barbie w środku”.


         Szczerze mówiąc nie mogłam doczekać się zobaczenia lalki. Ale musiałam poczekać prawie tydzień.


         Czerwona Barbie okazała się być Disnejowską Arielką. Podobno we Wrocławiu bardzo tęskniła za morzem. Podobno nie mogła tam nosić ogona, żeby nie wzbudzać sensacji.
Dlatego przyjechała w sukience i butach na wysokim obcasie. Ewa na drogę zaopatrzyła ją w śliczny sweterek.


         Jak to tylko było możliwe zabrałam Syrenkę nad morze i tu okazało się, że nie jest to wcale żadna Arielka, tylko nasza swojska Jurata – Pani Bałtyku. 


         Perkun czy też Neptun powitał ją wietrzną pogodą i wysoką falą. (Wiem coś o tym, bo musiałam zmieniać spodnie :)  ) Wiatr był zimny, więc sweterek się przydał.


         Jurata długo wpatrywała się w morze, pewnie rozmyślając o swoim ukochanym.

32 komentarze:

  1. No, i po co nam jakieś amerykańskie bajki, kiedy takie piękne legendy opowiadano tak niedaleko. Od teraz bursztyny znalezione na plaży zawsze będą mi się kojarzyły z tym pałacem. Włoski Juraty ładnie kontrastują z taką szarą pogodą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Legendę o Juracie pierwszy raz czytałam chyba w "Płomyczku" albo "Świerszczyku". To były naprawdę fajne i mądre pisemka dla dzieci.

      Usuń
  2. Cudne są zdjęcia nad morzem, a zwłaszcza kiedy są tam piękne panny :D
    Właśnie tego mi brakowało - Juraty która wraca do domu :)))
    Wiesz, ja też znam tą legendę o Juracie :)))
    Pozdrawiam i bardzo cieszę się, że ją tam zabrałaś :)))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jurata serdecznie pozdrawia Cię znad morza.

      Usuń
  3. Zgadzam się z Anią, ta legenda porywa za serce! Arielka to odpowiednia kandydatka na Juratę! Zdjęcia prześliczne!
    Zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Miałam już jedną Arielkę - porcelankę, gdy zastanawiałam się czy dać lalce na imię z francuska Arielle, przyszła mi na myśl nasza swojska Jurata.

      Usuń
  4. Witam, przedstawienie Arielki jako naszej syrenki Juraty to dopiero genialny pomysł i ma takie piękne okoliczności przyrody do prezentowania swoich wdzięków, zdjęcia piękne. Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam i dziękuję za komentarz. Zaraz do Ciebie zajrzę.

      Usuń
  5. Zgadzam się z Anią, nasz lokalny folklor dostarcza dużo piękniejszych historii, niż hollywoodzkie produkcje:) Jurata wygląda przepięknie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Szkoda, ze nasz rodzimy przemysł lalkarski nie chce tego wykorzystać , filmowy zresztą też. Przecież jest tyle legend i baśni, można powiedzieć temat podany na tacy. Zaczynam się zastanawiać nad OOAKami. A może by tak zamiast Winx jakąś Świteziankę, albo inna Goplanę sfabrykować?

      Usuń
  6. Jurata ze skrzydłem mewy ujmuje za serce -
    jako i opowieść, którą nas uraczyłaś :)
    dobrze, że powróciła nad wody panienka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszych legendach mewa jest duchem zaginionego na morzu rybaka lub marynarza. Nic dziwnego, że Jurata piórko mewy przygarnęła.

      Usuń
  7. Pamiętam te legendę z dzieciństwa. Strasznie ryczałam przy zakończeniu, ale właśnie dlatego tak mocno zapadła w głowę.
    Arielka całkiem dobrze sprawdza się w roli syreny z Bałtyku :) A ukochany jeszcze ją odnajdzie, jestem tego pewna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi zawsze opowiadano wersję, która kończyła się śmiercią Juraty, przywiązaniem rybaka do skały i porzuceniem przed nim trupa ukochanej, żeby musiał na nią patrzeć. Czemu nikt mi nie opowiadał normalnych bajek? :p Śliczne zdjęcia, rzeczywiście prawdziwa z niej Jurata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat tej wersji nie słyszałam.
      Dzięki za uznanie, ale fotograf ze mnie baardzo przeciętny.

      Usuń
  9. Kiedy pierwszy raz oglądałam z dziećmi disneyowską "Małą syrenkę" miałam wrażenie, że skądś znam już tę historię... Dobrze, że przyjęłaś do siebie Juratę. Syrena powinna żyć w pobliżu morza :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję, że następnym razem zabiorę ją nad morze w syrenim stroju.

      Usuń
  10. Jest śliczna. Ładne ma te czerwone włosy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porównałam z Twoją i ... różnią się!

      Usuń
  11. Ta historia całkiem podobna do tej disneyowskiej. Ale zgapili. :P
    Ładna Arielka. Nie ma to jak ruda lala. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem ciekawa, kto komu podkradł tę historię. Chociaż różnice są znaczne. U Andersena ukochany jest księciem, a nie prostym rybakiem.

      Usuń
  12. Miło ,bo to ciekawa legenda. Ja własnie nad morzem i odtąd bursztyny będą mi sie z nia kojarzyły. Lalka ma bajeczne włosy. A w morskiej scenerii wygląda cudnie. Obserwuje:D
    pozdrawiam i zapraszam także do mojego miniaturowego świata.

    OdpowiedzUsuń
  13. Podoba mi się twoja naukowa interpretacja legendy o Juracie.Świetnie się to czyta. Dobrze, że Jurata trafiła na właściwe dla jej królewskiej mości miejsce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciii. Bo jak usłyszy to zażąda bursztynowego pałacu, albo chociaż bursztynowej komnaty.

      Usuń
  14. Jeden z ładniejszych Arielkowych buziaków:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzięki za legendę, a właściwie jej różne wersje ... Co prawda syrenę wyobrażam sobie trochę inaczej, ale Twoja też jest świetna ...
    Pozdrawiam ciepło :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo lubię wszelakie legendy, dzięki za podzielenie się piękną opowieścią i zdjęciami z naprawdę olśniewającą modelką.

    OdpowiedzUsuń
  17. Śliczna Jurata pozdrawiam Anita z Pucka

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj Szara Sowo :) Mam nadzieję, że ze zdrowiem już lepiej?
    Pięknie opowiedziałaś nam historię o Juracie!
    Pozdrawiam ciepło! N.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham słowiańskie legendy. Od małego są mi bardzo bliskie :) Legenda o Juracie jest bardzo piękna :) No i lalka śliczna :)

    OdpowiedzUsuń