Obserwatorzy

środa, 12 lutego 2020

OSTATNIA LALKA

             W 1870 r. Luigi Furga Gornini, włoski szlachcic z Canneto sull'Oglio koło Mantui, rozpoczął produkcję lalek z papier-mache. Początkowo w manufakturze powstawały korpusy, a główki biskwitowe importowano z Niemiec. Własne główki firma zaczęła wytwarzać w latach 20, XX w. Oprócz lalek produkowano też inne zabawki. Po II Wojnie Światowej wprowadzono do produkcji różne tworzywa sztuczne. Hasłem firmy było "Najpiękniejsze lalki świata" i rzeczywiście lalki te wkrótce podbiły światowe rynki. Niestety w latach 90tych firma nie wytrzymała konkurencji z producentami azjatyckimi i w 1993 r. ostatecznie została zamknięta.  Chociaż inna firma wykupiła prawa do pewnej linii lalek Furga, to i ona zbankrutowała ostatecznie w 2000 r.

      Do mnie trafiła na Gwiazdkę, można powiedzieć pożegnalna lalka Furgi, 95 centymetrowa Valentina.


          Valentina jest lalką chodzącą, tzn. stawia kroki prowadzona za rękę. Ubranko nie jest oryginalne, bo została kupiona na targowisku. Jest cała popisana mazakiem i długopisem, czego na zdjęciu nie widać, czeka na słoneczne dni i Benzacne. Ma ujmujący uśmiech, ale włosy raczej kiepskiej jakości.



                                       Na główce sygnatura



              To pierwsza moja tak duża lalka. Najpierw się ucieszyłam, że łatwo będzie o ubranka, ale Valentina ma kształty kobiety, a wzrost dziecka i dziecinne ciuszki są na nią zbyt szerokie. Natomiast stópka także nie pasuje do dziecinnych bucików, ma 13 cm, ale jest bardzo wąska. Sukieneczkę - strój karnawałowy jakoś dopasowałam, ale z butkami jest kłopot. W ostateczności znów będę się musiała bawić w szewca.













25 komentarzy:

  1. Piękna jest i jaka duża:))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem fajna "Gwiazdeczka" :)
    Co to dla Ciebie pobawić się w szewca :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna ta lala! Pamiętam, że moja koleżanka ze szkoły miała podobną, tej samej wysokości, chodzącą blondyneczkę...wtedy to była zabawka poza moim zasięgiem... ale przypominam sobie, że była tak ładna, jak ta Twoja :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pamiętam lalki poza moim zasięgiem, dziś niektóre mogłam sobie kupić :)

      Usuń
  4. Dosyć spora jak na moje możliwości jednak bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały prezent! Jest śliczna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie, że ją masz :-) Cudny prezent!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma bardzo sympatyczną buzię, ale skoda, że nie zgina kolan. Nawet trudno ją posadzić, bo wtedy dużo miejsca zajmuje.

      Usuń
  7. Ładnie to tak straszyć ludzi? Już się bałam, ze lalki przestajesz zbierać...A co jak co, ale Twój blog jest tym na który zawsze liczę:):) Sama niestety nie mam za wiele czasu na lalkowanie, ale tutaj zawsze zaglądam, chociaż nie zawsze jest czas komentować. Zawsze ogarnia mnie smutek, jak słyszę, że jakaś lalkowa firma upada. Niestety ale współczesne rozrywki są dużym wrogiem klasycznych zabawek, choćby i dlatego, ze dzieci szybciej zajmują si bardziej "dorosłymi" rzeczami jak social media i technologie, ale to właśnie klasyczna zabawa jest tym co najbardziej rozwija.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie się z Tobą zgadzam. A co do przestania zbieractwa, to chyba mi nie grozi, jeszcze trochę miejsca w chałupie zostało. Choć przyznam się, że zaczynam się robić wybredna i staram się kupować tylko polskie lalki i stare co ciekawsze, oczywiście w ramach finansowych możliwości emerytki z cienkim portfelem. :)

      Usuń
  8. Gdzieś czytałam o tych lalkach. Bardzo ładna buzia, a szycie butów na pewno pójdzie świetnie, już się nie mogę doczekać rezultatów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie dopadł zupełny brak chęci do jakiejkolwiek pracy, lalki leżą w kartonie od miesięcy nieogarnięte.Może to wpływ braku słońca, a może pospolita chandra.

      Usuń
    2. Hurra! Nie będę szyła butów, bo znalazłam w jednym z pudeł balerinki, które pasują :)

      Usuń
  9. Kawał lalki! :)
    Buzię ma prześliczną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mnie ta wielkość przeraża, bo zajmuje sporo miejsca.:)

      Usuń
  10. No, tak...
    Kolejny przykład upadku firmy z dekadowym dorobkiem, na rzecz kombinatora - Chińczyka.
    Żal, że muszę żyć TU i TERAZ.
    Dziś: jako bierny pracownik systemu (nawet jeśli reprezentuję opozycję sumienia).
    Jutro: jako niewolnik cwaniactwa i pazerności.
    Brrrr.

    Z Twoimi umiejętnościami i cierpliwością, zrobisz z niej prawdziwą księżniczkę!

    OdpowiedzUsuń