Obserwatorzy

niedziela, 19 czerwca 2016

BARBIE HOLLYWOOD HAIR 1992






         Nie taka stara jak chciałam , ale jest. Barbie Hollywood Hair 1992. Tym samym moją kolekcje Barbie uważam za zamkniętą.

         Kiedy odnalazłam ją na giełdzie w Pruszczu wyglądała tak.


         A powinna , tak.
        

         Pyszczek jak widać ten sam, 


jednak najważniejszy atrybut hollywoodzkiej gwiazdy został mocno skrócony i przerzedzony.


         Sukienka po starszej siostrze, brak biżuterii i wspomniany fryz, świadczą o tym, że nieźle imprezowała. Ale od czego jest SPA. Ciałko całe szczęście w dobrej kondycji i kiecka jakaś się znalazła.


         Ken w każdym razie był oczarowany. Zaraz zostawił małolatę (rocznik 2015) dla,  co tu gadać, szczuplejszej, choć prawie swojej równolatki. W końcu to  samo pokolenie i więcej tematów do wspólnych rozmów.


         Zaprosił Barbie do obejrzenia kolekcji goździków, które hoduje w ogrodzie i nawet poczęstował truskawkami.


         Ostatnio panuje lalkowa posucha. Z giełdy przywiozłam tylko Barbie i jedną Ari. 
 
ARI z Kapustką mini
     Na targu nic interesującego, trochę lalkowych gadżetów (to z dwóch kolejnych sobót) jak widać niewiele. 


               Ale udało mi się też zdobyć jedną perełkę.


         Lalka typu Wańka- Wstańka , pochodzi z Danii , z lat 60tych i jest z celuloidu. Nie przepadam (czyt. nie cierpię) klaunów, ale ten jest całkiem sympatyczny. Przypomina mi Bennego z Gangu Olsena. Znajdujący się w środku lalki dzwoneczek ma bardzo przyjemny dźwięk.


piątek, 10 czerwca 2016

XXX ŚWIATOWY DZIEŃ LALKI



Po raz trzydziesty obchodzimy Światowy Dzień Lalki. Druga sobota czerwca, została ogłoszona przez amerykańską kolekcjonerkę  lalek Mildred Seeley , świętem miłośników lalek . Jedną z form świętowania miało być obdarowywanie lalkami dzieci i nie tylko.
W tym roku świętujemy pod hasłem „Conffesions of a doll collectors daughter”. Jeśli dobrze przetłumaczyłam „Wyznania córki kolekcjonera(ki) lalek”. 
tegoroczny plakat

         Maggie i Szara Sowa uczciły lalkowe święto wizytą i wystawą w przedszkolu. Wystawa  odbyła się z inicjatywy Zerówki. Kiedy dzieciaki dowiedziały się, że kolekcjonuję lalki obcesowo zapytały „ To kiedy pani przyniesie nam je pokazać?”
Maggie zabrała więc ze sobą pięćdziesiąt koleżanek i kolegów, żeby przybliżyć maluchom historię lalek. 

Czekając na transport

         Lalki rozlokowały się na przestronnych parapetach i obudowie kaloryfera. Maluchy oczywiście asystowały  ustawianiu lalek, wygłaszając głośnie komentarze. 


         Jedne lalki wzbudzały zachwyt , jak Michasia – amerykańska lalka komunijna, inne zainteresowanie – jak to działa, albo zdziwienie, że są też lalki dla chłopców. 


         Maggie zaprezentowała na wystawie także swój salon. 


         Na początku dzieciaki dwóch grup przedszkolnych i klasy II SP wysłuchały opowiadania Anny Czerwińskiej - Rydel pt.” Lalka”, w którym zapoznały się z krótką historią lalek.
         Potem, począwszy od lalek dla chłopców, poznały wszystkie eksponaty wystawy.



         Były zdziwione , że Rebecca to prawdziwa Barbie i orzekły, że jest gruba.
         Dzieciaki przyniosły też swoje lalki, ich ilość i jakość nie była imponująca. Tylko jedna dziewczynka przyniosła przepięknego niemowlaka płci męskiej z hiszpańskiej firmy Llorens. Była też jedna Barbie syrenka, jedna Stefka , dwie tesco’we szmacianki i kilkanaście chińskich kloników.


         W drugiej części spotkania maluchy robiły papierową lalkę -kukiełkę. 


          A oto rezultat ich wysiłków – bohaterowie i bohaterki „Teatrzyku na patyku”.

         Na koniec wyraziły życzenie podobnego spotkania za rok

wtorek, 7 czerwca 2016

ROZMIAR MA ZNACZENIE





         Mam i ja. A nie miało być u mnie Barbioszek.  I oto zjawiła się jedna, jako prezent na Dzień Matki od syna i synowej -  grubcia Rebecca. 

      
      Imię też jest przewrotne, u nas na kobietę słusznych rozmiarów mówili – „ale  rebeka”. Na żywo grubcia wcale nie jest gruba, co najwyżej nieco pulchniejsza w biodrach, udach i tyle. Buzię ma zupełnie normalną i, co mnie cieszy, całkiem nie księżniczkowatą.


        Nogi w kostkach są nieproporcjonalnie cienkie, za to w swoich butach może stać bez stojaka.


           O jakości ciuchów nie będę się wypowiadać, ale na razie nie miałam jej w co przebrać.  

         Od razu wpadł jej w oko Kenyś. Kupiłam go na targu  dla Metki, ale okazało się, że ma identycznego  (Hawajian Fun) i został u mnie. Tak zamiast Barbie Superstar mam Kena Superstar.  Rebecca bardzo przypadła mu do gustu, są prawie nierozłączni. 

         Prawie, bo chłop, to jednak nie przyjaciółka, a Rebeccę odwiedziła właśnie  Rhodey .

Jest własnością Metki . Dziewczyny dużo czasu spędzały na plotkach w pięknych okolicznościach przyrody. 

Gruba Rebecca i mała Rhodey – czy rzeczywiście rozmiar ma znaczenie?


         Zdjęcia ogrodowe wykonała nadworna pani fotograf, czyli J.D. , a pozowała lalki Metka. dzięki dziewczyny.

poniedziałek, 30 maja 2016

MYSZ, KTÓRA RYKNĘŁA






         Pewnie by ryknęła (jak każda kobieta), gdyby zobaczyła, że ktoś zwinął jej nowe sukienki.
         Ostatnio u „Dziadka” lalkowa posucha, za to udało mi się kupić dwie zupełnie nowe sukieneczki. Pomyślałam, ze na baśkowate będą za duże, ale może na jakąś inną się przyda. W domu zobaczyłam, że kiecuszki są sygnowane. Pochodzą od Angeliny balleriny. Kto to taki nie wiedziałam. Ale od czego są znawcy? Okazało się, że rzeczona ballerina to nie lalka tylko  - mysz! I to od Madame Alexander.


         Zaczęłam poszukiwać odpowiedniej lalki, kiedy ktoś nieśmiało  zapytał. A może dla mnie?

         Sindusia przymierzyła sukienki i okazało się, że pasują. Może nie są opięte, ale też nie wiszą na niej.
         Wybrała się zaraz na kolorystyczna sesyjkę w ogrodzie. Patrzcie i podziwiajcie.:)


niedziela, 8 maja 2016

W TYM DOMU STRASZĘ...





         Ja rozumiem, że porządne zamczysko, a zwłaszcza stara baszta powinny mieć ducha.
I w porządku, jeśli jest to miły Kacperek, ale coś takiego.
         Nieoczekiwanie w Baszcie Szarej Sowy zagnieździł się dosyć przerażający osobnik.

Maggie spotkawszy go wieczorem na schodach omal z nich nie spadła.
         Przepraszam -  powiedział – chyba się zgubiłem. Nie opanowałem jeszcze przenoszenia się w czasie i przestrzeni. 


         - Czy jesteś duchem? – zapytała. – Nie, raczej nie, choć tak właściwie nie wiem.
         Mam na imię Glen.

         Glen jest synem Chucky’iego i Tiffany, z piątej części Horroru „Laleczka Chucky”.
Lalkę – figurkę popełniła firma Neca w 2006 r.  Ma aż trzy sygnatury: Na prawej dłoni : Made in Japan, na prawej nodze: NECA 2006 Made in China, na lewej nodze: Focus Features i C w kółeczku.
         O NECA:
National Entertainment Collectibles Association jest jednym z największych producentów hurtowych licencjonowanych towarów . Oferuje sprzedawcom niesamowity wybór produktów opartych na postaciach  z filmów, komiksów , gier komputerowych itd.
Focus Features jest wytwórnią filmową, która wyprodukowała film „Seeds of Chucky”.
         Glen jest lalką po przejściach.  Głowa przyklejona jakimś klejem na sztywno, widać też ślady naprawiania lewego ramienia, rusza się ono w sposób trochę ograniczony. Przy okazji uciapano klejem rękawek bluzki. Ruchome są stawy barkowe, łączenie czarnych rękawków z fioletowymi, ruchome dłonie. Niezbyt duża ruchomość w pasie, niestety nie wiem czy stopy były ruchome, czy od razu były na stałe.  


         Glen ma rootowane włosy, gęste jak szczotka i prawdziwe rzęsy, które nadają oczom niesamowity wygląd.
         Patrzcie nie rzucam cienia.


         I jeszcze pytanie z serii: Ktokolwiek widział. Nabyłam lalka z taka sygnaturą. Lalek kenopodobny.

      Życzę wszystkim miłej niedzieli i niespotkania Glena w ciemnym kącie.