Obserwatorzy

środa, 28 stycznia 2015

JACK GRZECHOTNIK CZYLI ZRÓBMY SOBIE ...LALKA





         Wszelkiego rodzaju rękodzieło od lat jest bardzo popularne w Stanach Zjednoczonych. Panie spotykają się w klubach osiedlowych, parafialnych itp. , aby wspólnie „kraftować”, że użyję tu języka popularnego w polonijnych kręgach. Spotkania te odstresowują, wzmacniają więzy sąsiedzkie i koleżeńskie. Czasem można zrobić coś pożytecznego dla domu, dla ubogich (wytwory pań często trafiają na aukcje charytatywne), czasem tylko dla rozrywki.
Sklepy stacjonarne i internetowe z materiałami do rękodzieła to olbrzymia gałąź amerykańskiego handlu.
         Nic dziwnego, że każdy chętny znajdzie tu coś dla siebie. Także miłośnicy lalek. Choćby porcelanowych. „Dolls Your Way” to firma specjalizująca się w elementach do tworzenia własnych porcelanowych lalek. Można tu kupić zarówno gotowe lalki współpracujących z firmą artystów, jak i części – głowy, ręce, nogi, oczy, peruki, wykroje korpusów itp. Do wyboru jest wiele różnych główek zaprojektowanych przez kilku artystów. Są to za zwyczaj krótkie serie od 250 do góra 1000 sztuk danego modelu. 


         Ostatnio w trafił mi się chłopaczek, sygnowany,  co dziwne sygnatura jest potrójna. Na samej górze główki, już pod peruką
         C w kółeczku 1993 S.C.S  S 851
Niżej  -  Caroline Kandt-Lloyd
A na szyi, jakby wydrapane litery
         JEM lub TEM 

         Ubrany był w białą koszulę z żabotem i kołnierzykiem, zapinaną z tyłu na perłowe guziczki. Czarne spodnie z błyszczącymi lampasami, czarne skarpetki i butki.
         Ale o wiele ciekawsze było to co zobaczyłam po zdjęciu ubrania. 


         Głowa na postumencie jest ruchoma, można obracać szyją. Twarz o typowo chłopięcych rysach, oczy szklane, niebieskie, rzęsy. Malatura bardzo delikatna i niestety trochę starta. Peruczka .


         Ręce zrobione z kompletnym brakiem konsekwencji. Z jednej strony ładnie ukształtowane, z zaznaczeniem łokci. Z drugiej palce razem zrośnięte do połowy, podcięcie do montowania rękawka źle obrobione. 


         Nogi z  bardzo ładnie uformowaną, męską łydką i znowu palce stóp ledwie zaznaczone, choć z kolei zaznaczona pięta.

         Widać, że lalkę zrobiła osoba nie bardzo wprawna, bo korpus, zwłaszcza jego górna część niezbyt pasuje do postumentu. 


         Lalek dostał na imię Jack Grzechotnik. (Może pokuszę się o stylizację) Ale przydomek Grzechotnik pochodzi nie od węża , a od grzechotki znalezionej razem z Jackiem. 


         Grzechotka jest zrobiona z ... kości. Nie wiem czy słoniowej, bo nie umiem niestety rozpoznać. Jest bardzo prosta. Składa się z korpusu, dwóch talerzyków, nagwintowanego patyczka i kilku kościanych kuleczek w środku. Na rączce ślady dziecięcych ząbków. Nie znalazłam identycznej w internecie. Ale grzechotki z kości słoniowej były popularne w czasach wiktoriańskich. Sory za jakość zdjęć, ale pogoda nie sprzyja, a z lampą wyszło mi dziś marnie.
          

16 komentarzy:

  1. Śliczne ma oczęta ten Jack. Korpus faktycznie niedopasowany, więc czekam na zdjęcia w ubranku :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trafiły Ci się dwa cymesiki !!! Gratulacje :):)
    Kość słoniowa powinna chyba mieć bardzo delikatnie zaznaczone "słoje" ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Już mam pewność, co do kości.

      Usuń
  3. W Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach dowiedziałam się, że kiedyś kupowało się głowy, a korpusy szyło samodzielnie w domu. Tak jak mówisz, "kraftowanie" czy "kastom" ;) są teraz popularne. W londyńskim Hamley's widziałam lalki pullipopodobne, które też mozna było sobie dostosowywać. Były ciekawe, ale jednak bardzo drogie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I u nas już pojawia się ten rodzaj rozrywki, ale jest jeszcze w powijakach.

      Usuń
  4. Może rączki i nóżki trochę niedokładne, a korpusik niedopasowany, ale Jack ma taką sympatyczną buźkę, że można mu to wybaczyć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację i w dodatku to jeden chłop więcej w zdominowanym przez "one" lalkowym świecie.

      Usuń
  5. Och juz go widze oczami wyobrazni po twojej przerobce!!! Napewno bedzie sliczny!!1A grzechotka niesamowita!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam spore problemy z brakiem czasu, lalki ustawiają się w kolejce do obszycia, a ja zbyt sprawną krawcową nie jestem. Z grzechotki cieszę się jak niemowlak, uwielbiam starocie.

      Usuń
  6. .... ale trafiła Ci sie panna, ale ja bym raczej nie kupiła ;-)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sliczny pozdrawiam Anita z Pucka ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajny lalek, choć rzeczywiście przydałaby mu się poprawa korpusu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba, kiedy nie umiem tego zrobić. Chętnie poszłabym na jakiś kurs.

      Usuń