Obserwatorzy

wtorek, 3 listopada 2020

JUSTYNA

 Ma już ręce i nogi, a przede wszystkim ma wreszcie imię.       

                                           Justyna

 To na cześć osoby, p. Justyny Liguz, która zainteresowała mnie historią lalek z "Powiśla".


        Justysia to model "Julka" z 1964 r. Ta peruka jest zastępcza, bo jeszcze nie mam z czego zrobić tej właściwej. W oryginale blondynka, z zakusami na warkoczykową brunetkę na razie musi być ruda. Lalka jak widzicie stoi o własnych siłach, ale i tak w przyszłości, gdy dostanę odpowiednia gumę, czeka ją znów wymiana.


           Zastępcze jest też odzienie. Bardzo bym chciała uszyć jej strój z Powiśla.

zdj. Zespól Pieśni i Tańca Powiśle, Kwidzyn

             Na razie odziana jest w sukienkę z moich zapasów.


             I buty, które zechciały pasować. Oczywiście buty też zamierzam jej odpowiednie sprawić.


                Ale z powodu moich ostatnich kłopotów zdrowotnych to może trochę potrwać.  

             Na razie przynajmniej Justysia nie leży w częściach i nie jest goła. Zawsze to jakiś postęp.

sobota, 31 października 2020

HALLOWEEN PO POLSKU

 Było tak: Cukierki, psikusy, śmiech...

                                       2012
 
                                                 2013



                                                                      2014

                                                  2015


                                                    2016


                                                 2017


                                                  2018


                                                       2019

Jest tak: Przerażenie, rozgoryczenie, ból...

 

             2020, taki Halloween zafundował nam rząd PIS



wtorek, 20 października 2020

BRUNETKA CZY BLONDYNKA?

          Pierwsze prace przy renowacji Kwidzynianki zakończone. To znaczy lala umyta. Jest z masy papierowej więc użycie wody  odpadało.  Lalkę myłam - olejem! Nie było łatwo, ale jakoś z grubsza się udało. Różnica przed i po na przykładzie nóżek.


            Podczas rozmontowywania natrafiłam na super pomysł, jaki zastosowała Spółdzielnia Powiśle. Dotyczy on wymiany gumek. W tzw. łezkach zrobiono dodatkowa dziurkę i przywiązano do niej sznureczek, dzięki temu łatwo jest te łezki wyjąć z rączki czy nóżki. Przy następnej wymianie u innych lalek też takie zrobię.


             Oczy są dobrze zamocowane i nic nie potrzeba robić, natomiast peruka bardzo zniszczona. Próbowałam ją wyprać i rozczesać. Niestety pranie niewiele pomogło, a przy rozczesywaniu jeszcze wyszło sporo włosów. Teraz wygląda tak.


          Kupiłam też włosy na nową perukę, co prawda tymczasowe, ale chciałam warkocze. Włosy dorwałam w "Chińczyku", z daleka wygladaja całkiem przyzwoicie, ale są oczywiście sztuczne. No i dwubarwne. W tych włosach wyglądałaby tak:


Jak Wam się bardziej podoba? Jako blondynka czy brunetka?

piątek, 9 października 2020

MOJA PIERWSZA KWIDZYNIANKA

                             O lalkach z Kwidzyna pisałam już tutaj

  http://sowa58.blogspot.com/2019/06/meandry-identyfikacji.html

             A dziś chcę się Wam pochwalić moją pierwszą Kwidzynianką.  Zdobyłam ją dzięki pomocy Olgi Iwaniak, dobrego ducha z fejs-bukowej grupy -  Stare lalki i przyjaciele.

              Może na razie nie wygląda imponująco, ale ... 



          Co prawda głowa osobno i reszta osobno, ale ogólnie jest w dobrym stanie. Z wyjątkiem włosów. 



            Pani Natalia od której ją kupiłam bardzo starannie zapakowała lalkę i przybyła taka mumia ;)


                          Lalka jest starszego typy , jak te:


            Ma 55 cm, zrobiona jest z masy papierowej. Oczka niebieskie, zamykane z rzęsami w bardzo dobrym stanie. Lalka potrzebuje porządnego SPA, ale bez użycia wody, bo by się rozmoczyła. Włosów chyba nie da się uratować, dlatego potrzebna będzie nowa peruka. Marzy mi się brązowa z długimi warkoczami.

               Potrzebuje też ubranka.  Może ludowego? Nie będzie na pewno z Powiśla, bo już nie mogę haftować. Bardziej prawdopodobne, że będzie Krakowianką. 

            Sam proces renowacji będzie długi, bo nie chcę prze pospiech niczego sknocić. Ale w miarę postępów, będę Was informowała.

piątek, 2 października 2020

MINIATURKOWY CHWALIPOST

           Muszę się Wam pochwalić, że udało mi się wygrać nagrodę w 1 edycji konkursu sklepu z miniaturkami MasterBoo.


 Nagrodą był 5 częściowy zestaw miniaturowego jedzonka.


          Paczuszka wysłana kurierem bardzo szybko dotarła.


        I zaraz też została rozpakowana w kuchni Maggie. 


           Mieszkanki Baszty zaraz też skosztowały potraw.


 

                     A naleśników trzeba było dosmażyć ;)


 

           Maggie oczywiście z wyrzutem przypomniała mi, że dawniej to się nie leniłam i robiłam jedzonko. Może bardziej warzywa i owoce czy ciasta, ale zawsze. 

 



          Postanowiłam więc zrobić kilka miniaturek owocowo warzywnych, żeby przestała gderać.






         A Wy? Robicie jedzonko dla swoich pupilek? Czy może wolicie takie plastikowe, kupione?

poniedziałek, 28 września 2020

NA KOŃCACH TWYCH RZĘS

             Mogą lśnić brylanty, łzy, krople rosy..., pod warunkiem, że masz rzęsy!

              A jak pamiętacie Bożenka ich nie miała. 


 

            Niektóre lale, tak jak Krawalki mają rzęsy wszczepione w szczelinkę na powiece i wtedy sprawa jest dosyć prosta. W tę szczelinkę wklejamy nowe. Ale jeśli te z "Chińczyka" nie pasują? Zosia ma chińczykowe i nie wygląda ładnie, będzie następna w kolejce.


         Trzeba wziąć szczotkę do ubrań z włoskami podobnymi do oryginalnych rzęs, tu plastikowe czarne, klej Magik, nożyczki i do dzieła.


            Na kartce papieru robimy klejem kreseczkę odpowiadającą długości rzęs. Ucinamy pęczek włosia i układamy na kleju. Na wierzchu dajemy następną warstwę kleju. Czekamy aż dobrze wyschnie. Wycinamy, z drugiej strony obcinamy papier tak, żeby zostało tylko tyle ile utrzymuje klej. Przycinamy rzęsy na odpowiednia długość i szerokość.  Do szczeliny dajemy trochę kleju, a następnie przy pomocy np. igły, wsuwamy rzęsy w szczelinę.  Na pierwszym zdjęciu było uzupełnione jedno oczko, a teraz drugie.

                                        Bożenka gotowa.


 


         Przy okazji pokażę Wam wszystkie moje Krawalki, a mam ich już 19.                     

                     Te ubrane zwyczajnie, no po za Japonką.

                                          

                                        A sześć na ludowo


 


          Ogromnie je lubię i wbrew pozorom nie ma dwóch takich samych.

środa, 23 września 2020

Z NAJPIĘKNIEJSZYCH KRAKOWIANEK, UFORMUJĄ PUŁK UŁANEK

            A te najpiękniejsze w Krakowie to naturalnie od Krawala. Bardzo je lubię i rodzinka mi się powiększa.

     Ostatnio, w sobotę cztery przyjechały do mnie od Ani z Gdyni. Towarzyszyła im Misianka.


            Ania w dobroci swego serduszka podarowała mi aż osiem lalek.  Ale trzy zagraniczne pojadą do Ashoki. U mnie zostaną laleczki polskie. Lale czyściutko utrzymane potrzebowały malutkiego SPA. Wyjątek stanowi stojąca panienka w środku. 

          Dostała na imię Marta i buciki krawalowe z moich zasobów. Poza tym, jest jak wyjęta z pudełka. Ma oryginalny strój, a nawet majteczki. 


 Marta jest podobno rzadszym modelem o podłużnej główce.


             Następna lala już odświeżona to Tola. Nazwałam ją kelnerką, bo ma fartuszek. Toli dokleiłam połowę rzęs w jednym oczku, dodałam broszkę, spineczkę  i zrobiłam butki. Butki są "ortopedyczne", bo Tola ma jedna nóżkę krótszą o około 2mm. Dzięki butkom sama może już stać. 



              Trzecia laleczka to Tunia. Ma przydomek kucykowa. Tunia ma bardzo oszczędnie rootowane włosy. Przez środek i dookoła głowy. Musiałam zaczesać ją w kucyk. Trzeba było też dokleić część rzęs w jednym oczku. Tunia dostała butki krawalowe z zasobów. Sukienka nie jest oryginalna. Tunia ma prześliczne zielone oczka, a włoski mają odcień nazywany truskawkowy blond.



          Ostatnia lalka, złotowłosa Bożenka jeszcze nie jest ogarnięta. Bożenka wcale nie ma rzęs i muszę jej dorobić. Wtedy ją pokażę w całej krasie. Bożenka ma ciuszki robione na szydełku w stylu lat 70tych.


          Została do zaprezentowania ostatnia laleczka, ta ze SP Miś. Jest sygnowana PEW w kółeczku na plecach, a główkę ma gumową. Oczy tzw. pinezki. Podmalowałam starte usteczka i przebrałam w pajacyk i kapciuszki. (Sukienka choć z PRLu nie była oryginalna.) Teraz jest Grzesiem.


      Jeszce na koniec chcę Wam pokazać cztery moje rude Krawalki z chabrowymi oczkami. Różnią się wzrostem, ta największa ma nieco jaśniejsze włosy i jest najstarsza. 



            Aniu serdecznie dziękuję za laleczki. Znalazły kochający domek i sporą rodzinkę :)