Obserwatorzy

sobota, 23 marca 2013

PUSSY CAT




         Po długim okresie posuchy uśmiechnęło się do mnie szczęście. W nowootwartym SH znalazłam lalkę Madame Alexander. Niestety lalka przekraczała mój budżet, pani skłonna była nieco opuścić cenę, ale i tak była zbyt wysoka. Postanowiłam poczekać. Rzeczy w SH są na wagę i każdego dnia cena jest mniejsza. W piątek poprosiłam koleżankę, aby pojechała rano do sklepu i jeśli lalki nie sprzedano utargowała coś jeszcze z ceny, bo lalka była bardzo ciężka. Udało się i jestem szczęśliwą posiadaczką Pussy Cat rocznik 1965. Model 22" crying.


         Lalka wykonana w Nowym Yorku, o czym zapewnia, bardzo sprana i ledwie widoczna metka na sukience. „Pussy Cat – Made in Alexander - New York USA” Bo sukienka jest oryginalna. Lalce brakuje majtasków, wstążki i bucików.  


         Pussy Cat została nazwana MaryLu . Wykonana jest z twardego tworzywa. Głowa z zamykanymi, ciemnoniebieskimi oczkami i blond rootowanymi, krótkimi włosami. Na głowie sygnatura ALEXANDER 19 (C) 65.


         Bardzo ciekawie zrobione dłonie i stopy, każda jest inna i ładnie wymodelowana. Rączki do powyżej łokcia i nóżki do powyżej kolana są z tego samego tworzywa co głowa. 

Korpus jest z materiału. I tu jest problem. Lalka swoje lata ma i ostatnie chyba spędziła w piwnicy sądząc po zapachu. Nie jest zbyt zniszczona ,ale dosyć brudna no i ten zapach. Korpusu nie da się zdjąć, ręce i nogi są przyszyte maszynowo, tylko głowa mocowana podobnie jak w porcelankach. Wypełnienie też się przemieściło i w pewnych miejscach jest go zbyt mało, a w innych zbyt dużo. Korpus jest także trochę popruty w dwóch miejscach.


         MaryLu ma sprawny mechanizm płaczący, usytuowany w dole korpusu.
         Na razie umyłam ją nie ruszając korpusu. Włosy ładnie się umyły i rozczesały bez trudu. 


Sukienka także ładnie się doprała, nie licząc niedużego zażółcenia z tyłu. Po zabiegach prezentuje się całkiem nieźle. 


         Może ktoś doradzi mi jak odświeżyć korpus i uzupełnić lub wymienić wypełnienie.

19 komentarzy:

  1. Prześliczny bobas. Nie umiem Ci jednak podpowiedzieć jak odświeżyć korpus. Hm może da się zdemontować głowę, a korpus z rękoma i nogami wymoczyć w tedy w jakimś płynie do prania i ewentualnie uzupełnić braki w wypełnieniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się boję, czy będę umiała tę głowę założyć z powrotem.

      Usuń
  2. Ślicznota! Gratuluję a co zrobić z lalką wyślę pmką na forum ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. witam
    śliczna laleczka , wygląda ja prawdziwy bobas ....te małe rączki ...paluszki i nóżki .
    gratuluję prawdziwy skarb , pozdrawiam ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam nosa, żeby kupić ją rano, po południu zjawiła się konkurencja. Byłam pierwsza.

      Usuń
  4. Ale pyzata! bardzo ładna!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Rączki i nóżki świetne, bardzo realistyczne, jakby prawdziwe dziecko zastygło w bezruchu. Fajnie zaopatrzony ten lumpeks

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nowy, wiec na początku powinno być dobre zaopatrzenie, żeby przyciągnąć klientów. Ceny jednak są powalające w pierwszy dzień 56zł/kg.

      Usuń
  6. Bardzo ciekawa panna. Po umyciu prezentuje się dużo lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero po praniu i wymianie wnętrzności będzie jak ta lala.

      Usuń
  7. Ale big lala! I ciekawie robiona. Te rączki i nóżki tak precyzyjnie wykonane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest całkiem duża ponad pół metra.

      Usuń
  8. Tak jak to stwierdził tata: to o tę lale było to halo?- konkurencja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konkurencja i tak miała więcej szczęścia, dwie franklinki, których zazdroszczę.

      Usuń
  9. Jaki ładny bobo. Szczęściara . Lilav.

    OdpowiedzUsuń
  10. To była nagroda pocieszenia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Madame Alexander moje marzenie ;)

    OdpowiedzUsuń